W Sejmie zapowiada się gorąca dyskusja nad zmianami w ordynacji samorządowej. Podczas dwudniowego posiedzenia posłowie mają zająć się projektem Polskiego Stronnictwa Ludowego, który zakłada likwidację obecnego ograniczenia do dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. To powrót do tematu, który od miesięcy budzi emocje zarówno w polityce krajowej, jak i w lokalnych społecznościach.
Zgodnie z propozycją PSL, z Kodeksu wyborczego zniknęłaby zasada wprowadzona w 2018 roku razem z wydłużeniem kadencji do pięciu lat. Projekt przewiduje także uchylenie zakazu łączenia startu w wyborach na szefa gminy z kandydowaniem do rady powiatu czy sejmiku województwa. Zwolennicy zmian mówią o większej swobodzie wyboru pozostawionej mieszkańcom, przeciwnicy ostrzegają przed trwałym umacnianiem lokalnych układów. Podczas wcześniejszego etapu prac Adrian Zandberg nazwał projekt „zabetonowaniem władzy”, choć większość klubów zgodziła się wówczas, by projekt procedować dalej.
Polityczny spór ma bardzo konkretny wymiar także w powiecie wadowickim. Jeśli przepisy pozostaną bez zmian, w wyborach zaplanowanych na wiosnę 2029 roku nie będą mogli ponownie kandydować m.in.: burmistrz Wadowic Bartosz Kaliński, wójt Wieprza Małgorzata Chrapek, wójt Stryszowa Szymon Duman, wójt Tomic Witold Grabowski oraz wójt Brzeźnicy Bogusław Antos. Dla wielu gmin oznaczałoby to konieczność otwarcia nowego rozdziału i poszukiwania następców. Teraz oczy całego samorządowego środowiska zwrócone są na parlament — bo decyzja, którą podejmą posłowie, zadecyduje o kształcie lokalnej sceny politycznej na lata.