O likwidacji oddziałów w wadowickim szpitalu informowaliśmy jako pierwsi w artykule -> https://wrzuc.info/oddzial-do-likwidacji-blisko-100-osob-bez-pracy-wstrzas-w-wadowickim-szpitalu/

Bardzo poważne zarzuty pracowników wobec dyrekcji

Pracownicy, którzy zdecydowali się przekazać redakcji dodatkowe informacje, mówią wprost o działaniach dyrekcji, które ich zdaniem od lat prowadzą do sztucznego pogarszania wyników finansowych oddziałów. Jak relacjonują, kierownictwo ginekologii i położnictwa oraz neonatologii nie otrzymuje pełnych zestawień finansowych, co uniemożliwia rzetelne odniesienie się do zarzutów o zadłużenie. Według personelu, wysokość strat ma być zawyżana w sposób celowy

Wśród przykładów wskazywane są zakupy bardzo drogiego sprzętu, w tym histeroskopów, których koszty przypisywane są bezpośrednio do wyników oddziału. Pracownicy twierdzą, że ma to tworzyć formalną przesłankę do jego zamknięcia, a zakupiony sprzęt w przyszłości może zostać wykorzystany w innym miejscu. W tle pojawia się zapowiedź uruchomienia w tej samej przestrzeni tzw. ginekologii jednego dnia. Dodatkowe wątpliwości budzi kwestia planowych zabiegów. Oficjalnie na luty nie zaplanowano żadnych procedur, jednak – jak słyszymy – od dłuższego czasu zabiegi nie były wpisywane do systemowych harmonogramów na polecenie dyrekcji. Pacjentki zapisywano ręcznie do zeszytów. Pracownicy posiadają dokumentację fotograficzną, z której wynika, że tylko na luty zapisanych jest 35 kobiet oczekujących na planowe zabiegi. Część z nich zaczęła już publicznie pytać o swój los na forach internetowych.


Jeszcze więcej emocji budzą informacje dotyczące oddziału intensywnej terapii noworodka i neonatologii. Personel podkreśla, że koszty jego funkcjonowania są relatywnie niskie. W ubiegłym roku wydatki na leki dla noworodków i wcześniaków miały wynieść około 20 tys. zł. Największym kosztem są wynagrodzenia, jednak i one – według relacji pracowników – nie obciążają znacząco budżetu, ponieważ większość personelu to emerytki zatrudnione na umowach zlecenia, z wynagrodzeniem rzędu 50 zł brutto za godzinę. Na oddziale pracuje 25 pielęgniarek i położnych, z czego tylko 13 na etatach. Jak podkreślają, wielokrotnie słyszeli, że oddział nie generuje strat, a leczenie ciężkich przypadków noworodków i wcześniaków przynosi dodatni wynik finansowy.

Dyrekcja szpitala, którym jest Szpital Powiatowy im. Jana Pawła II, nie odniosła się dotąd publicznie do tych zarzutów. Próby kontaktu z dyrektor Barbarą Bulanowską pozostają bez odpowiedzi. Tymczasem widmo likwidacji oddziałów oznacza nie tylko utratę pracy dla ponad stu osób, ale także poważne ograniczenie dostępu do opieki okołoporodowej w Wadowice i okolicach. W praktyce pacjentki będą zmuszone szukać pomocy w innych miastach regionu, co w przypadku porodów i leczenia noworodków może mieć realne konsekwencje zdrowotne. Sprawa wciąż się rozwija, a pracownicy zapowiadają, że nie zamierzają milczeć.