Kontekst prac nad budżetem gminy jest złożony. Projekt nie „spiął się” od strony finansowej, ponieważ Beata Smolec oparła jego konstrukcję na założeniu podwyżek podatków lokalnych. Te propozycje były już wcześniej kilkukrotnie przedstawiane Radzie Miejskiej i za każdym razem spotykały się z brakiem zgody ze strony radnych. Mimo to zostały ponownie uwzględnione w planowanych dochodach gminy, co w praktyce wywołało poważną lukę po stronie przychodów.


Radni zwracają uwagę, że planowanie wydatków, w tym kosztownych inwestycji, w oparciu o dochody, które nie mają realnego umocowania w podjętych uchwałach, prowadzi do sytuacji czysto teoretycznej. W ich ocenie burmistrz próbowała budować budżet na środkach, których gmina faktycznie nie posiada i których pozyskanie zostało już wcześniej zablokowane decyzjami rady. To właśnie ten element stał się jedną z głównych przyczyn impasu i przerwania styczniowych obrad.

AKTUALIZACJA: Radni uznawani za sprzyjających Beacie Smolec, demonstracyjnie opuścili salę konferencyjną w trakcie obrad. Jak podkreślali, ich decyzja była formą protestu wobec trybu procedowania zmian do uchwały budżetowej.