Szczególnie niepokojący jest fragment dotyczący 34 pozycji, w których stwierdzono wielokrotne podpisy tego samego wyborcy. Po uznaniu jednego podpisu za prawidłowy pozostałe zostały zakwestionowane. Choć dokument nie przesądza, czy chodzi o jedną osobę podpisującą się wielokrotnie, czy o powtarzające się przypadki kilku osób, sam fakt istnienia takich sytuacji podważa wiarygodność list poparcia. W praktyce oznacza to próbę sztucznego zwiększenia liczby podpisów, co w przypadku procedury referendalnej ma kluczowe znaczenie.

Do tego dochodzą liczne inne uchybienia: brak podpisów, nieczytelne lub niepełne dane, błędne numery PESEL, osoby bez praw wyborczych czy podpisy złożone poza dopuszczalnym terminem. Weryfikacja prowadzona była przez kilka dni, także z udziałem Komisarza Wyborczego, a jej wynik nie pozostawia złudzeń – znaczna część poparcia istniała jedynie na papierze.

W kontekście tych ustaleń coraz częściej pojawia się określenie „referendalny przekręt”. Nie jest to już publicystyczna przesada, lecz wniosek oparty na twardych liczbach i urzędowych ustaleniach. Jeśli procedura, która ma być wyrazem woli mieszkańców, opiera się na tak dużej liczbie wadliwych podpisów, zaufanie do całego procesu zostaje poważnie nadszarpnięte.


Wskazane w dokumentach nieprawidłowości mogą mieć kilka źródeł i nie każda z nich automatycznie oznacza fałszerstwo w sensie prawnym. Trzeba jednak jasno podkreślić, że skala uchybień – w tym przypadki wielokrotnego podpisywania się tych samych osób – wykracza poza standardowe „błędy techniczne”, które zwykle pojawiają się przy obywatelskich inicjatywach. Jedną z możliwych przyczyn jest nieprawidłowa organizacja zbiórki podpisów. Jeśli osoby zbierające poparcie nie weryfikowały danych na bieżąco, nie sprawdzały uprawnień wyborczych ani nie kontrolowały, czy dana osoba nie podpisała się wcześniej, mogło dojść do chaosu i powielania wpisów. Taki brak nadzoru sprzyja błędom, ale też otwiera pole do nadużyć. Nie można też wykluczyć presji na „wynik”. Referendum wymaga określonej liczby podpisów, a gdy termin goni, pojawia się pokusa, by uzupełniać braki w sposób niezgodny z procedurą. W tym kontekście 34 przypadki wielokrotnych podpisów tego samego wyborcy wyglądają szczególnie źle, bo sugerują próbę sztucznego zawyżenia liczby poparcia, niezależnie od tego, czy była ona świadoma i celowa.

…A jeszcze niedawno pełnomocnik inicjatywy referendalnej Jerzy Mrawczyński uspokajał wszystkich, że podpisy są zebrane i wszystko dobrze jest ogólnie, chłopaki dobrze robią XD

Do sprawy powrócimy, ale wiedzcie jedno „tej siły już nie powstrzymamy”

Zdjęcie: FB referendum Andrychów