Skialpinista z Małopolski, pochodzący z Łętowni, jako pierwszy człowiek na świecie zdobył Mount Everest (8849 m n.p.m.), a następnie zjechał na nartach z wierzchołka aż do bazy (5364 m n.p.m.) bez korzystania z dodatkowego tlenu.

Zanim przypiął narty na szczycie najwyższej góry świata, spędził 16 godzin na wyczerpującej wspinaczce w strefie śmierci, pokonując ostatni odcinek bez wspomagania tlenowego.

Plan i przebieg trasy

Linię zjazdu wytyczono z użyciem drona obsługiwanego przez brata sportowca, Bartka Bargiela. Trasa prowadziła przez południową ścianę Everestu: od wierzchołka w kierunku Hillary Step, dalej przez South Summit i Balcony do Przełęczy Południowej. Następnie skręcała na lewo od Żebra Genewczyków w stronę obozu drugiego, a stamtąd pod ścianami ramienia Everestu i zboczami Nuptse w dół lodowca Khumbu, z metą w Everest Base Camp.

Wyścig z czasem i nocny postój

Na samym wierzchołku Bargiel spędził zaledwie kilka minut. Zjazd rozpoczął, gdy słońce chyliło się ku zachodowi. Noc zastała go na wysokości obozu drugiego (ok. 6400 m n.p.m.), co uniemożliwiło bezpieczną nawigację. Zdecydował o przeczekaniu do świtu, po czym dokończył zjazd, pokonując lodowiec Khumbu bez użycia poręczówek i lin technicznych.


Znaczenie wyczynu i komentarze ekspertów

Bargiel podkreśla, że to jeden z kluczowych momentów jego kariery – wieloletnie marzenie zrealizowane mimo trudnych, jesiennych warunków i wymagającego odcinka przez Khumbu. Jak zaznacza, powodzenie wyprawy było możliwe dzięki wsparciu zespołu i partnerów.

Lekarz wyprawy, dr Patrycja Jonetzko, zwraca uwagę, że przy tak niskiej zawartości tlenu w powietrzu organizm człowieka funkcjonuje na granicy możliwości, a każdy krok wymaga ogromnego wysiłku.

Himalaista Dariusz Załuski przypomina, że zjazd z K2 w 2018 roku wyznaczył w skialpinizmie nowe standardy, a wyczyn na Evereście potwierdził wyjątkowe umiejętności Bargiela – zarówno sportowe, jak i wytrzymałościowe oraz mentalne.

Bartek Bargiel przyznaje, że nawigowanie w tak trudnym terenie było dużym wyzwaniem, a odpowiedzialność za prowadzenie własnego brata dodatkowo podnosiła stawkę. Najbardziej wymagające okazały się odcinki graniowe i na lodowcu; po ich pokonaniu mógł już cieszyć się finiszem razem z Andrzejem.

Poprzednie próby i przygotowania

Plan zjazdu z Everestu kiełkował od lat. Pierwszą wyprawę w 2019 roku przerwał ogromny serak wiszący nad lodowcem Khumbu, a w 2022 roku przedsięwzięcie zatrzymała niebezpieczna śnieżyca. Przy trzecim podejściu skialpinista wykorzystał zebrane doświadczenia, by maksymalnie zwiększyć szanse na sukces.

Kim jest Andrzej Bargiel

Urodzony w 1988 roku w Łętowni, od dziecka związany był z górami i aktywnością fizyczną. Jako dziewiąte z jedenaściorga dzieci, pełen energii, szybko trafił do sportu: od jazdy konnej i kolarstwa górskiego po narty, na których ostatecznie skoncentrował karierę. Jest wielokrotnym mistrzem Polski i reprezentantem kraju w narciarstwie wysokogórskim, a w świecie alpinizmu zasłynął jako pionier ekstremalnych zjazdów z najwyższych szczytów.

Najważniejsze wcześniejsze osiągnięcia

  • K2 (2018) – pierwszy i dotąd jedyny pełny zjazd na nartach z drugiego najwyższego szczytu Ziemi.
  • Śnieżna Pantera (2016) – rekordowe przejście: pięć siedmiotysięczników byłego ZSRR w 30 dni, o 12 dni szybciej niż poprzedni rekord Denisa Urubki.
  • Broad Peak (2015) – pierwszy w historii zjazd na nartach z tego ośmiotysięcznika.
  • Manaslu (2014) – pierwszy polski zjazd z ósmej góry świata i rekordowy czas wejścia oraz zjazdu (21 h 14 min).
  • Shiszapangma (2013) – pierwszy polski zjazd na nartach z wierzchołka centralnego.

W 2018 roku pełnił funkcję ambasadora sportów zimowych Województwa Małopolskiego.

Źródło: malopolska.pl