W Australii właśnie zaczęły obowiązywać jedne z najostrzejszych na świecie regulacji dotyczących korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież. Od 10 grudnia osoby poniżej 16. roku życia nie mogą już legalnie korzystać z platform takich jak Facebook, Instagram, TikTok, Snapchat czy X. Nowe prawo – Online Safety Amendment Act – Social Media Minimum Age – przenosi pełną odpowiedzialność za weryfikację wieku na firmy technologiczne, a nie na rodziców.

Konsekwencje dla branży są poważne. Jeśli platformy nie podejmą „rozsądnych działań” w celu odcięcia nieletnich od usług, grożą im kary sięgające 49,5 mln dolarów australijskich. Rząd w Canberze tłumaczy te zmiany troską o zdrowie psychiczne młodych ludzi, ich bezpieczeństwo w sieci oraz potrzebą ograniczenia wpływu szkodliwych treści i algorytmów uzależniających użytkowników.


Decyzja Australii odbiła się szerokim echem również w Polsce. Jednym z pierwszych samorządowców, którzy publicznie zabrali głos w tej sprawie, jest Witold Grabowski – wójt gminy Tomice. Jego zdaniem podobne regulacje powinny zostać wprowadzone także w naszym kraju. Podkreśla, że jako osoba odpowiedzialna za edukację widzi skalę problemów cyfrowych, z jakimi mierzą się uczniowie, nauczyciele i rodzice. W jego opinii ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych dla młodszych użytkowników mogłoby znacząco poprawić kondycję psychiczną dzieci i pomóc zmniejszyć skalę uzależnień, cyberprzemocy czy narażenia na nieodpowiednie treści.

Przykład Australii otwiera więc nowy rozdział w dyskusji o bezpieczeństwie cyfrowym w Polsce. Pytanie o granice regulacji i skuteczność takich rozwiązań z pewnością wróci w najbliższych miesiącach. Jedno wydaje się pewne – temat ochrony najmłodszych w sieci przestaje być marginalny i coraz mocniej interesuje samorządy, szkoły i rodziców, którzy szukają sposobów na odnalezienie równowagi między wolnością a bezpieczeństwem w świecie zdominowanym przez technologie.