Kością niezgody są wynagrodzenia i warunki pracy. Związkowcy domagają się podwyżki w wysokości 1200 zł brutto miesięcznie dla każdego pracownika Kauflandu. Jak podkreślają, obecne pensje niewiele przewyższają płacę minimalną i nie przystają do realiów pracy, która w ostatnich latach stała się bardziej intensywna. Mowa o większym zakresie obowiązków, brakach kadrowych i rosnącej presji, zwłaszcza w okresach zwiększonego ruchu klientów.
Spór zbiorowy trwa od miesięcy, a dotychczasowe rozmowy – według strony związkowej – nie przyniosły przełomu. OPZZ informuje, że mediacje utknęły w martwym punkcie, dlatego zapadła decyzja o akcji ostrzegawczej. W czasie protestu kasjerzy mają odejść od kas, pracownicy sal sprzedaży wstrzymają wykładanie towaru, a załogi magazynów przerwą pracę. Związek zaznacza, że do strajku może dołączyć każdy zatrudniony, niezależnie od formy umowy czy przynależności związkowej.
Kaufland z kolei uspokaja klientów. W przesłanym mediom oświadczeniu firma zapewnia, że 14 grudnia wszystkie sklepy będą otwarte i będą funkcjonować w standardowych godzinach. Sieć podkreśla również, że oferuje jedne z najlepszych warunków płacowych w branży handlowej i zapowiada kolejne podwyżki na początku 2026 roku.
Strajk ostrzegawczy ma być sygnałem ostrzegawczym dla zarządu. Jeśli nie doprowadzi do porozumienia, związkowcy nie wykluczają dalszych kroków, w tym referendum strajkowego i możliwego strajku generalnego jeszcze przed świętami. Najbliższe dni pokażą, czy konflikt uda się rozwiązać przy stole negocjacyjnym, czy też spór w jednej z największych sieci handlowych w Polsce wejdzie w bardziej konfrontacyjną fazę.
Źródło: ox.pl