Obraz wisiał w jadalni na plebanii parafii św. Macieja Apostoła w Andrychów i najprawdopodobniej stanowił część spuścizny po ks. prałacie Stanisławie Sikorze, proboszczu parafii w latach 1960–1988, znanym z zainteresowania sztuką i kontaktów ze środowiskiem artystycznym.

Kluczowy moment w tej historii nie wiązał się jednak z samym odkryciem dzieła, lecz z jego jednoznaczną identyfikacją. Sygnatura Mehoffera nie budziła wątpliwości, przełom nastąpił dopiero po zestawieniu tryptyku z archiwalnymi zapiskami Jadwigi Mehofferowej, przechowywanymi w Ossolineum. Opisywana przez nią scena – stalowa kolorystyka, niemiecki czołg, dziewczyna przywiązana do pancerza jako żywa tarcza i waląca się kolumna Zygmunta – w pełni odpowiadała kompozycji odnalezionej w Andrychowie. Autorkami tego rozpoznania były historyczki sztuki Zofia Weiss oraz dr Beata Studziżba-Kubalska z Domu Mehoffera.

Jak podkreśla ks. dr Szymon Tracz, diecezjalny konserwator zabytków i autor szerokiej publikacji poświęconej odkryciu, dzieło było znane lokalnie, lecz przez lata nie łączono go z pracą uznawaną za zaginioną. Dopiero analiza źródeł pozwoliła przywrócić mu właściwe miejsce w dorobku artysty. Co istotne, do tej pory sądzono, że obraz wspominany przez żonę Mehoffera to dzieło znajdujące się w Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawska wersja jest bardziej wykończona, jednak nie posiada bocznych skrzydeł, które nadają beskidzkiemu tryptykowi wyjątkową, rozbudowaną formę.


Obraz trafił do Muzeum Narodowe w Krakowie jako depozyt Beskidzkiego Muzeum Rozproszonego Diecezji Bielsko-Żywieckiej i obecnie prezentowany jest w miejscu swojego powstania – w Dom Józefa Mehoffera przy ul. Krupniczej 26. To tam, pod koniec 1944 lub na początku 1945 roku, schorowany i głęboko doświadczony wojną artysta stworzył jedno z ostatnich swoich dzieł. Centralna scena batalistyczna ukazuje dramat walk na warszawskim Starym Mieście, płonące ruiny i upadek symboli państwowości. Skrzydła tryptyku wprowadzają wymiar alegoryczny: z jednej strony uchodźców opuszczających miasto pod opieką aniołów, z drugiej – św. Michała Archanioła strącającego zło do Otchłani.

Odnalezienie tryptyku ma znaczenie nie tylko lokalne, ale ogólnopolskie. To jedna z nielicznych rozbudowanych kompozycji olejnych z późnego okresu twórczości Mehoffera, słabo reprezentowanego w zbiorach publicznych. Źródłem informacji o odkryciu jest strona diecezji bielsko-żywieckiej, a autorem obszernej publikacji ks. dr Szymon Tracz. Dzieło, przez lata ukryte w plebańskiej jadalni, dziś znów przemawia pełnym głosem – jako świadectwo wojennej traumy, ale też artystycznej odwagi twórcy, po którym nikt nie spodziewał się tak mocnego, przejmującego komentarza do dramatu Powstania Warszawskiego.

Józef Mehoffer był jednym z najwybitniejszych artystów Młodej Polski – malarzem, witrażystą i grafikiem o międzynarodowej renomie. Urodził się w 1869 roku w Ropczycach, zmarł w 1946 roku w Wadowicach. Kształcił się w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych u Jana Matejki, a następnie w Wiedniu i Paryżu. Należał do bliskiego kręgu artystycznego Stanisława Wyspiańskiego i współtworzył nowoczesny język sztuki przełomu XIX i XX wieku, łącząc symbolizm, secesję i inspiracje impresjonizmem.

Największą sławę przyniosły mu monumentalne witraże do katedry św. Mikołaja we Fryburgu Bryzgowijskim, realizowane przez blisko 40 lat, a także polichromie i projekty dla Wawelu oraz bazyliki Franciszkanów w Krakowie. W malarstwie sztalugowym zapisał się dziełami takimi jak „Dziwny ogród”, „Słońce majowe” czy „Czerwona parasolka”, uznawanymi dziś za ikony polskiego modernizmu. Był również cenionym pedagogiem, kilkukrotnym rektorem krakowskiej ASP i projektantem grafiki użytkowej – w tym banknotu 100-złotowego z 1932 roku.

Doświadczenia II wojny światowej odcisnęły na nim głębokie piętno. Był więziony w obozie przesiedleńczym, z którego został zwolniony dzięki interwencji Watykanu i rządu Włoch. Ostatnie lata życia spędził w cieniu choroby, jednak właśnie wtedy powstały jego najbardziej przejmujące, refleksyjne dzieła, w tym tryptyk „Powstanie warszawskie”. Mehoffer pozostaje artystą, którego twórczość łączy wysoki kunszt formalny z silnym ładunkiem symbolicznym i emocjonalnym.

fot. ks. Szymon Tracz