Kto podjął decyzję o zmianie organizacji usług opiekuńczych w Bielsku-Białej, dlaczego uznano ją za potrzebną i jakie gwarancje otrzymają pracownice oraz ich podopieczni? To najważniejsze pytania zawarte w liście otwartym skierowanym do mediów. Jego autor domaga się od władz miasta i dyrekcji MOPS przedstawienia analiz, warunków zatrudnienia oraz zasad zapewnienia ciągłości opieki.
Sprawa dotyczy opisanego w liście planu przekazania realizacji usług opiekuńczych z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej do organizacji pozarządowej. Według autora zmiana obejmie kilkadziesiąt pracownic i będzie miała znaczenie dla setek mieszkańców korzystających z codziennego wsparcia. Chodzi o osoby starsze, chore, z niepełnosprawnościami i niesamodzielne, dla których pomoc opiekunki jest często warunkiem funkcjonowania we własnym domu.
Autor nie kwestionuje samej możliwości powierzania zadań publicznych organizacjom pozarządowym. Pyta jednak, jaki konkretny problem ma rozwiązać ta zmiana i na jakiej podstawie uznano, że nowy model będzie lepszy. Domaga się informacji o kosztach, spodziewanych korzyściach dla mieszkańców i skutkach dla zatrudnionych. Podkreśla, że powoływanie się na doświadczenia innych samorządów czy ogólnokrajowy trend nie zastępuje analizy sytuacji w Bielsku-Białej.
Istotną część listu zajmuje przyszłość opiekunek. Jak wskazuje autor, pracownice obawiają się o zatrudnienie, wynagrodzenia i warunki wykonywania obowiązków. Ogólne zapewnienia o przejęciu ich przez przyszłego realizatora usług uważa za niewystarczające. Stawia pytania o to, kto będzie pracodawcą, jak długo będą obowiązywały gwarancje i co stanie się z pracownicami, jeśli kolejny konkurs wygra inna organizacja.
W centrum tej sprawy są również podopieczni. Autor zwraca uwagę na znaczenie relacji między osobą potrzebującą pomocy a opiekunką, która zna jej stan zdrowia, przyzwyczajenia i sytuację rodzinną. Pyta, czy po zmianie mieszkańcy otrzymają więcej godzin wsparcia, czy skróci się oczekiwanie na pomoc oraz czy zwiększy się liczba pracowników. Oczekuje konkretnych odpowiedzi dotyczących jakości i ciągłości usług.
W liście pojawiają się także pytania o reprezentację pracownic. Autor wskazuje na poparcie udzielone im przez Międzyzakładową Komisję OZZ Inicjatywa Pracownicza Podbeskidzie. Jednocześnie zwraca się do działającej przy MOPS organizacji NSZZ „Solidarność”, pytając o jej stanowisko, rozmowy z zatrudnionymi oraz wystąpienia do dyrekcji i władz miasta. Są to pytania autora listu, a nie potwierdzenie, że związek nie podejmował działań.
Apel kończy się żądaniem przejrzystości i wskazania odpowiedzialności za przygotowanie całego procesu. Autor oczekuje przedstawienia uzasadnienia planowanej zmiany, przebiegu konsultacji oraz gwarancji dla pracownic i mieszkańców. Jego stanowisko sprowadza się do jasnego postulatu: decyzje dotyczące codziennego bezpieczeństwa osób zależnych od pomocy powinny być poprzedzone rozmową z tymi, których bezpośrednio dotyczą.
Poniżej publikujemy list otwarty w całości. Zawarte w nim oceny, zarzuty i pytania są stanowiskiem jego autora.
LIST OTWARTY DO MEDIÓW
W sprawie usług opiekuńczych MOPS w Bielsku-Białej. Kto i dlaczego podjął tę decyzję?
Szanowni Państwo,
zwracam się do Państwa w sprawie, która dotyczy nie tylko kilkudziesięciu pracownic Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bielsku-Białej, ale przede wszystkim setek mieszkańców naszego miasta: osób starszych, chorych, z niepełnosprawnościami i niesamodzielnych, które każdego dnia potrzebują pomocy drugiego człowieka.
Chodzi o planowane przekazanie realizacji usług opiekuńczych z MOPS do organizacji pozarządowej.
Nie chcę sprowadzać tej sprawy do prostego hasła „NGO tak czy nie”. Organizacje pozarządowe mogą realizować zadania publiczne i samo zlecenie zadania podmiotowi zewnętrznemu nie jest czymś nielegalnym ani z definicji złym. Pytanie brzmi jednak zupełnie inaczej: dlaczego miasto chce dokonać tej zmiany właśnie teraz, jakie konkretne problemy ma ona rozwiązać i czy ktokolwiek przeprowadził rzetelną analizę tego, co ta zmiana oznacza dla pracowników oraz dla osób korzystających z usług? I przede wszystkim dlaczego komunikacja w tej sprawie wygląda tak, jak wygląda?
Z publicznych wypowiedzi wynika, że pracownicy zostali poinformowani o planach podczas spotkania pod koniec sierpnia. Tymczasem dziś mamy sytuację, w której opiekunki publicznie mówią o swoich obawach dotyczących przyszłości zatrudnienia, warunków pracy oraz jakości i ciągłości opieki.
Czy naprawdę tak powinno wyglądać wprowadzanie tak poważnej zmiany w publicznej usłudze społecznej?
Czy przed podjęciem decyzji odbyły się rzeczywiste konsultacje z pracownikami?
Czy pytano o zdanie opiekunki, które od lat znają swoich podopiecznych, ich potrzeby, stan zdrowia i sytuację rodzinną?
Czy rozmawiano ze stroną społeczną i przedstawicielami pracowników?
Czy przedstawiono pracownicom konkretną analizę skutków planowanej zmiany?
Bo dzisiaj zamiast odpowiedzi pojawiają się przede wszystkim zapewnienia, że „nie powinny się obawiać”, ponieważ przyszły podmiot ma stać się ich pracodawcą na podstawie odpowiednich przepisów prawa pracy.
Tylko że pracownicy mają prawo oczekiwać czegoś więcej niż ogólnego zapewnienia.
Chcą wiedzieć:
Na jakich dokładnie warunkach będą pracować?
Czy zachowają wynagrodzenia i wymiar zatrudnienia?
Kto będzie ich pracodawcą?
Na jak długo?
Co stanie się z nimi, jeżeli za kilka lat inna organizacja wygra kolejny konkurs?
Kto zagwarantuje ciągłość zatrudnienia?
I kto poniesie odpowiedzialność, jeżeli nowy model okaże się niewydolny?To nie są pytania polityczne. To są podstawowe pytania dotyczące odpowiedzialnego zarządzania publiczną usługą.
A co z osobami, którym te usługi mają służyć?
To jest dla mnie jeszcze ważniejsze. MOPS sam wskazuje, że usługi opiekuńcze obejmują między innymi pomoc w codziennych potrzebach życiowych, opiekę higieniczną, zaleconą przez lekarza pielęgnację oraz w miarę możliwości podtrzymywanie kontaktów z otoczeniem. To nie jest więc zwykła usługa administracyjna, którą można bez większych konsekwencji przenieść z jednej komórki organizacyjnej do drugiej. Tutaj człowiek przychodzi do drugiego człowieka. Opiekunka zna swojego podopiecznego. Wie, jak funkcjonuje, czego się boi, jakie ma przyzwyczajenia, jakie problemy zdrowotne występują na co dzień. Często jest jedną z niewielu osób, z którymi osoba starsza lub chora ma regularny kontakt.
Dlatego w sytuacji, gdy polskie społeczeństwo się starzeje, zapotrzebowanie na usługi opiekuńcze będzie rosło, chciałbym usłyszeć od władz Bielska-Białej bardzo konkretną odpowiedź:
Czy ta zmiana rzeczywiście podniesie jakość usług opiekuńczych?
Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Jakie będą mierzalne korzyści dla podopiecznych?
Czy będzie więcej godzin opieki?
Czy będzie więcej pracowników?
Czy skróci się czas oczekiwania na usługę?
Czy wzrośnie zakres świadczonej pomocy?
Czy poprawią się warunki pracy osób wykonujących tę niezwykle trudną pracę?
A może głównym powodem jest coś zupełnie innego?
Jeżeli chodzi o koszty, również powiedzmy to mieszkańcom wprost.
Ile obecnie kosztuje organizacja tych usług przez MOPS, ile ma kosztować po zmianie i jaka będzie rzeczywista różnica?
Mieszkańcy mają prawo to wiedzieć.
I jeszcze jedna kwestia, o której trudno milczeć
Przy MOPS w Bielsku-Białej działa organizacja związkowa NSZZ „Solidarność”. Tymczasem publicznie w obronie opiekunek wystąpiła Międzyzakładowa Komisja OZZ Inicjatywa Pracownicza Podbeskidzie, która nie jest związkiem działającym przy MOPS. Inicjatywa Pracownicza jasno zadeklarowała poparcie dla pracownic Działu Usług Opiekuńczych i zażądała m.in. ochrony miejsc pracy, dialogu z pracownicami, przejrzystości podejmowania decyzji oraz ponownej weryfikacji zasadności planowanej zmiany. Dlatego kieruję również pytanie do NSZZ „Solidarność” działającej przy MOPS:
Gdzie Państwo jesteście?
Czy zajęliście w tej sprawie oficjalne stanowisko?
Czy rozmawialiście z pracownicami?
Czy wystąpiliście do dyrekcji MOPS lub władz miasta?
Czy zamierzacie bronić interesów pracownic, które są członkiniami związku?
A jeżeli tak – dlaczego mieszkańcy i sami pracownicy niewiele o tych działaniach słyszą?
Związek zawodowy nie powinien być aktywny wyłącznie wtedy, kiedy problem jest wygodny lub łatwy do nagłośnienia. Jego podstawowym zadaniem jest reprezentowanie pracowników właśnie wtedy, kiedy ich interesy mogą zostać zagrożone. Dlatego milczenie w takiej sytuacji rodzi uzasadnione pytania.
I pytanie najważniejsze: po co właściwie ta zmiana?
Miasto powołuje się na doświadczenia ze współpracy z organizacjami pozarządowymi, między innymi przy innych zadaniach społecznych. To może być wartościowe doświadczenie, ale nie jest samo w sobie odpowiedzią na pytanie, dlaczego właśnie usługi opiekuńcze MOPS powinny zostać zorganizowane w ten sposób. Każde zadanie jest inne. A usługi opiekuńcze dotyczą ludzi szczególnie zależnych od pomocy innych. Dlatego chciałbym poznać konkretną analizę, a nie ogólne stwierdzenie, że „taki jest ogólnokrajowy trend”. Miasto nie powinno podejmować decyzji dlatego, że coś jest modne, stosowane gdzie indziej albo wpisuje się w określony model organizacyjny. Powinno podejmować ją wtedy, kiedy potrafi mieszkańcom udowodnić, że w ich konkretnym mieście przyniesie to realną poprawę.
I na koniec pytanie o odpowiedzialność
To nie jest pierwszy raz, kiedy wokół MOPS w Bielsku-Białej pojawiają się poważne pytania dotyczące organizacji, zarządzania czy komunikacji. Dlatego warto postawić również pytanie, którego być może władze miasta nie chciałyby usłyszeć: kto ponosi odpowiedzialność za sposób przygotowania i komunikowania takich decyzji? Jeżeli decyzja jest dobrze przygotowana pokażmy analizę. Jeżeli konsultacje zostały przeprowadzone pokażmy ich przebieg. Jeżeli pracownicy mają zagwarantowane bezpieczeństwo zatrudnienia pokażmy te gwarancje. Jeżeli jakość usług dla mieszkańców się poprawi pokażmy, z czego to wynika. A jeżeli popełniono błędy w przygotowaniu całego procesu również należy mieć odwagę to powiedzieć.
Być może więc warto zastanowić się, czy po kolejnych problemach wokół funkcjonowania MOPS nie powinno dojść do realnej oceny odpowiedzialności osób, które podejmują i nadzorują te decyzje. Nie chodzi o szukanie winnych dla samego szukania winnych. Chodzi o prostą zasadę: za decyzje dotyczące publicznych usług i publicznych pieniędzy ktoś musi odpowiadać.
Nie można jednocześnie mówić o trosce o mieszkańców, a następnie oczekiwać, że pracownicy i podopieczni po prostu zaakceptują zmianę bez odpowiedzi na podstawowe pytania.
Dlatego apeluję do władz Bielska-Białej, dyrekcji MOPS oraz wszystkich radnych:
Porozmawiajcie z opiekunkami.
Przedstawcie mieszkańcom pełne uzasadnienie tej decyzji.
Pokażcie analizę kosztów, skutków dla zatrudnienia oraz wpływu na jakość usług.
Odpowiedzcie, jakie są gwarancje ciągłości opieki nad osobami, które dzisiaj powierzają swoje bezpieczeństwo pracownicom MOPS.
I przede wszystkim:
nie podejmujcie decyzji dotyczącej ludzi bez rozmowy z ludźmi, których ta decyzja bezpośrednio dotyczy.
Bo usługi opiekuńcze to nie tylko procedury, konkursy, umowy i struktury organizacyjne.
To są konkretni ludzie.
Ci, którzy potrzebują pomocy.
I ci, którzy każdego dnia tę pomoc im zapewniają.
I właśnie dlatego ta sprawa zasługuje na znacznie więcej niż zapewnienie, że „nie ma się czego obawiać”.
Mieszkańcy Bielska-Białej mają prawo oczekiwać odpowiedzi.
A pracownice MOPS mają prawo oczekiwać szacunku, dialogu i jasnych zasad dotyczących ich przyszłości.
