W krótkim czasie pojawiły się negatywne oceny, zamieszczane o nietypowych porach, z treścią wskazującą raczej na prywatną vendettę niż rzetelną recenzję. Komentarze uderzały nie tylko w jakość usług, ale też personalnie w gospodarza. Efekty? Spadek średniej oceny, mniejsza wiarygodność w oczach potencjalnych gości i konieczność tłumaczenia się z nieprawdziwych zarzutów.
Całą sytuację nagłośnił popularny profil „Chlęję wodę ze strumienia” na Facebooku. Post szybko zdobył gigantyczny zasięg – ponad 3 miliony wyświetleń, setki komentarzy i udostępnień. W ten sposób sprawa lokalnego przedsiębiorcy z Jaszczurowej stała się głośnym przykładem problemu, który dotyka wielu właścicieli biznesów w Polsce.
Sam poszkodowany postanowił działać dalej – zwrócił się do jednego z posłów, z którym planuje spotkanie, by przedstawić pomysł na systemową zmianę zasad publikowania opinii w Google. Propozycja zakłada, że każdy użytkownik chcący wystawić recenzję musiałby w ciągu 14 dni udowodnić, że faktycznie korzystał z usług danego obiektu. Jak podkreśla właściciel: „Przez Google bardzo łatwo kogoś zniszczyć. Wiem, że będzie ciężko, ale ja się nigdy nie poddaję”.
Podobne rozwiązania mają już funkcjonować w niektórych stanach USA i we Włoszech. Czy to realna droga, by ograniczyć falę hejtu w sieci? Opinie internetowe od lat mają ogromny wpływ na decyzje klientów, ale brak skutecznych narzędzi weryfikacji sprawia, że przedsiębiorcy bywają bezbronni wobec fałszywych recenzji.
Próbę zemsty widać doskonale po niektórych komentarzach pod postem:

A Wy – czy spotkaliście się w swojej działalności z podobną nagonką? Czy nagłe fale negatywnych ocen uderzyły kiedyś w Wasz biznes? Jak radzicie sobie z hejtem w sieci – publiczną odpowiedzią, formalnymi zgłoszeniami, a może po prostu ignorowaniem?