Hipotermia, zwana także wychłodzeniem, występuje gdy temperatura centralna organizmu spada poniżej 35°C. Sytuacja taka pojawia się, gdy ciało traci ciepło szybciej niż jest w stanie je wytwarzać.
Skutkiem są poważne zaburzenia funkcji życiowych: oddech i akcja serca zwalniają, a w najcięższych przypadkach może dojść do utraty przytomności i zgonu.
Choć wielu kojarzy hipotermię z wyprawami w góry i ostrymi mrozami, coraz częściej dotyka ona osób w miastach. Decydują o tym niska temperatura połączona z wilgocią i wiatrem, przemęczenie, alkohol czy brak możliwości ogrzania się.
Przyczyny, przebieg i grupy ryzyka
„Nie powinniśmy mówić, że ktoś „zamarzł”, ponieważ do wystąpienia hipotermii nie są konieczne silne mrozy” — podkreśla prof. dr hab. n. med. Rafał Drwiła, kierownik I Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. św. Jana Pawła II. Jak dodaje, wychłodzenie może rozwinąć się nawet przy około +10°C, zwłaszcza gdy osoba jest przemoczona, wychłodzona lub nie ma możliwości ogrzania się.
Największe zagrożenie pojawia się w okresach przejściowych — gdy stężenie mrozów spada, a społeczna czujność maleje. W takich chwilach lekarze obserwują wzrost liczby ciężkich przypadków hipotermii.
Warto zwracać uwagę na osoby bezdomne, osoby pod wpływem alkoholu oraz wszystkich, którzy spędzają dłużej czas na zewnątrz w niesprzyjających warunkach. Szybkie rozpoznanie wychłodzenia i udzielenie pomocy mogą uratować życie.
W wywiadzie dla portalu abcZdrowie.pl prof. Rafał Drwiła omawia objawy, czynniki ryzyka oraz zasady postępowania w przypadkach hipotermii.
Na zdjęciu: prof. dr hab. n. med. Rafał Drwiła.
Źródło: szpitaljp2.krakow.pl