Gmina Kęty może poszczycić się wieloma postaciami, które na trwałe zapisały się w historii regionu i kraju. Obok takich nazwisk jak św. Jan Kanty, Ambroży Grabowski czy patron Muzeum im. Aleksandra Kłosińskiego, istnieją jednak bohaterowie mniej znani, których życiorysy z różnych powodów nie przebiły się do powszechnej świadomości. Jednym z nich jest Jan Antoni Baścik – kęczanin, który miał realny udział w powstaniu klubu piłkarskiego, dziś znanego w całej Polsce i Europie jako Raków Częstochowa.

Raków w ostatnich latach stał się symbolem sportowego sukcesu budowanego konsekwencją i długofalową wizją. Klub, który po raz pierwszy w swojej ponadstuletniej historii awansował do Ekstraklasy w sezonie 2018/2019, szybko zadomowił się w czołówce polskiej piłki. Mistrzostwo kraju, regularna gra w europejskich pucharach i stabilna pozycja w lidze sprawiły, że o „Medalikach” mówi się dziś z uznaniem daleko poza Częstochową. Mało kto jednak pamięta, że u zarania tej historii stał człowiek urodzony w Kętach.


Jan Antoni Baścik był absolwentem Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie w 1913 roku uzyskał tytuł doktora wszech nauk lekarskich. Jego biografia daleka jest od schematycznej. W czasie wojny polsko-bolszewickiej służył w Wojsku Polskim jako lekarz w stopniu kapitana, pełniąc jednocześnie funkcję starszego referenta w Departamencie Sanitarnym Ministerstwa Spraw Wojskowych. Z czasem awansował do stopnia majora. Około 1921 roku jego losy związały się z rejonem Częstochowy, a konkretnie z dzielnicą Raków, gdzie funkcjonowała Huta Częstochowska. Wszystko wskazuje na to, że właśnie tam pracował jako lekarz.

To w tym środowisku narodziła się idea powołania klubu piłkarskiego Racovia – protoplasty dzisiejszego Rakowa. Klub powstał w marcu 1921 roku z inicjatywy członków Klubu Młodych Polskiej Partii Socjalistycznej, przy wsparciu lokalnych struktur PPS oraz Związku Zawodowego Metalowców. Choć formalna rejestracja w strukturach piłkarskich napotykała na poważne trudności, entuzjazm działaczy nie gasł. W pierwszym zarządzie Racovii, obok Jana Łobody, znalazł się właśnie Jan Baścik.

Nie do końca wiadomo, dlaczego to on wszedł w skład władz klubu, ale jego zawodowe i społeczne powiązania z Rakowem oraz Hutą Częstochowską wydają się kluczowe. W latach 1924–1925 Baścik pełnił funkcję prezesa Racovii, jednak mimo starań klub nie uzyskał formalnej rejestracji, co doprowadziło do jego rozwiązania. Medyk z Kęt nie porzucił jednak idei sportowej. Dwa lata później, już jako prezes honorowy, podejmował próby reaktywacji zespołu. Jego plany przerwał wyjazd do Abchazji w 1928 roku. Zmarł rok później, daleko od rodzinnych stron.

Dziś, ponad sto lat od powstania Racovii, Raków Częstochowa jest marką rozpoznawalną w Europie. Udana gra w Lidze Konferencji i miejsca w ligowej czołówce pokazują, jak długą drogę przeszedł klub spod Jasnej Góry. Śledząc jego kolejne sukcesy, warto pamiętać, że jednym z ludzi, którzy położyli pod niego fundamenty, był kęczanin. To jedna z tych historii, które – choć zapomniane – potrafią budzić autentyczną dumę z lokalnych korzeni.

Fot. rakow.com.pl