Filip Kaczyński uplasował się na 29. miejscu spośród 460 posłów pod względem kosztów podróży. W 2024 roku wydał na transport blisko 104 tysiące złotych, co plasuje go w gronie około sześciu procent najbardziej „mobilnych” parlamentarzystów. Przejechał niemal 49 tysięcy kilometrów w ramach kilometrówki, odbył 65 lotów krajowych i spędził w podróży ponad 944 godziny. W szerszym ujęciu jego całkowite koszty działalności poselskiej przekroczyły 521 tys. zł, z czego największą część pochłonęło prowadzenie biura poselskiego. Z lotów zagranicznych finansowanych przez Kancelarię Sejmu nie korzystał.

Jeszcze wyżej w ogólnym rankingu kosztów działalności znalazł się Marek Sowa, poseł Koalicji Obywatelskiej, urodzony w Libiążu i od lat związany z regionem zachodniej Małopolski. W 2024 roku łączne wydatki związane z wykonywaniem mandatu wyniosły w jego przypadku ponad 590 tys. zł, co dało mu 8. miejsce wśród wszystkich posłów. Największą pozycją było uposażenie poselskie, a istotną część stanowiły także koszty funkcjonowania biura. Na loty krajowe przeznaczono blisko 59 tys. zł, co uplasowało go w drugiej dziesiątce sejmowego zestawienia.


Jeśli spojrzeć wyłącznie na podróże, Marek Sowa znalazł się tuż za Filipem Kaczyńskim, na 30. miejscu w rankingu kosztów transportu. W ciągu roku odbył 80 lotów krajowych, przejechał ponad 37 tysięcy kilometrów i spędził w podróży przeszło 778 godzin. Jednocześnie należy do najbardziej zdyscyplinowanych posłów pod względem pracy w Sejmie – jego udział w głosowaniach sięgnął niemal 100 procent, co dało mu drugie miejsce w kraju.

Dane te pojawiają się w momencie, gdy łączny koszt lotów posłów tej kadencji przekroczył już 13,7 mln zł. W takim kontekście miejsca w trzeciej i czwartej dziesiątce rankingów trudno uznać za nieistotne. Pokazują one, że intensywne korzystanie z transportu lotniczego i kilometrówek nie jest domeną pojedynczych rekordzistów, lecz stałym elementem pracy wielu parlamentarzystów. To z kolei ponownie rodzi pytania o proporcje między realnymi potrzebami wykonywania mandatu a skalą wydatków ponoszonych z publicznych pieniędzy.

Uzupełniając ten obraz, warto odnotować przykład z zupełnie drugiego końca zestawienia. Mariusz Krystian w 2024 roku wygenerował zaledwie 731 zł kosztów lotów, co plasuje go wśród posłów niemal w ogóle niekorzystających z transportu lotniczego finansowanego z publicznych środków. Na tle parlamentarzystów wydających dziesiątki tysięcy złotych na podróże samolotami jest to wynik symboliczny, pokazujący, jak duże różnice występują w praktycznym korzystaniu z sejmowych uprawnień transportowych

Źródło: skrotpolityczny.pl/