Politycy Konfederacji po raz kolejny sięgnęli po sprawdzony, choć nieetyczny mechanizm budowania strachu – manipulację obrazem. W mediach społecznościowych krąży nagranie przedstawiające grupę modlących się muzułmanów, które przedstawiciele tej partii opisali jako „efekt masowej imigracji” i „przedsmak tego, co czeka Polskę”.

W rzeczywistości wideo zostało zarejestrowane w Gdańsku podczas obchodów ramadanu – jednego z najważniejszych świąt islamskich. Uczestnicy nagrania to legalni mieszkańcy i obywatele Polski, którzy od lat tworzą lokalną społeczność wyznaniową.

KONFEDERACJA MANIPULUJE RZECZYWISTOŚCIĄ - Imigranci w Gdańsku

Tego typu zabiegi medialne nie są nowością – wpisują się w dobrze znaną strategię polaryzowania społeczeństwa i podsycania lęków. Przekaz bazujący na emocjach, opatrzony dramatycznymi podpisami i pozbawiony kontekstu, ma jeden cel: wywołać niepokój i zdobyć polityczny kapitał. Problem w tym, że odbywa się to kosztem rzetelności i społecznego spokoju.

Nagranie, które wzbudziło kontrowersje, pochodzi z meczetu w Gdańsku i dokumentuje modlitwę z okazji ramadanu – święta, które dla wyznawców islamu ma podobne znaczenie, jak Boże Narodzenie dla chrześcijan. To czas skupienia, modlitwy, postu i wspólnoty. Przedstawienie tej sytuacji jako zagrożenia i dowodu na rzekomy „zalew imigrantów” jest nie tylko nieuczciwe, ale też niebezpieczne.

W odpowiedzi na szerzącą się dezinformację głos zabrała Muzułmańska Gmina Wyznaniowa w Gdańsku, podkreślając, że społeczność ta od lat funkcjonuje w mieście, nie stanowi zagrożenia i w pełni przestrzega polskiego prawa. W oświadczeniu zaznaczono, że wykorzystywanie religijnych praktyk do siania niechęci i podziałów to działanie, które uderza nie tylko w muzułmanów, ale w fundamenty społeczeństwa obywatelskiego.

To kolejny przykład na to, jak łatwo w erze mediów społecznościowych zmanipulować opinię publiczną przy pomocy wyrwanego z kontekstu obrazu. Odpowiedzialność za słowo – zwłaszcza w przypadku osób publicznych – powinna być realna i wymagalna. Niestety, w tej sprawie zabrakło nie tylko odpowiedzialności, ale też uczciwości.

Choć internet żyje szybko, warto zatrzymać się na chwilę i zadać sobie pytanie: czy naprawdę chcemy budować obraz świata na fałszu i manipulacji? Czy polityczna korzyść usprawiedliwia każde narzędzie, nawet jeśli jest nim kłamstwo? Prawda – choć mniej nośna – nadal ma wartość. I to od nas zależy, czy damy jej dojść do głosu