Zaawansowane manekiny, które oddychają, poruszają kończynami po urazach, reagują na zabiegi i symulują krwawienie, gdy opatrunek jest źle założony — takie urządzenia zaprezentowano podczas warsztatów w 5 Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Krakowie. Pokaz uwidocznił, jak dziś wygląda profesjonalne szkolenie z medycyny pola walki.

W wydarzeniu uczestniczyli ratownicy medyczni z sektora wojskowego i cywilnego, żołnierze jednostek specjalnych, przedstawiciele 6 Brygady Powietrzno-Desantowej, 11 MBOT oraz personel medyczny z regionu — łącznie niemal sto osób. Przez kilka godzin ćwiczyli zakładanie staz, tamowanie krwotoków oraz udzielanie pomocy w wirtualnym i rozszerzonym środowisku rzeczywistości.

Symulatory wysokiej wierności to w praktyce złożone systemy komputerowe sterowane przez instruktora, które pozwalają trenować krytyczne procedury: bezpieczne założenie opaski uciskowej, stosowanie opatrunków hemostatycznych czy odbarczanie odmy prężnej, w warunkach bliskich rzeczywistości, ale bez narażania ludzi.

Symulacja zwiększa efektywność działań ratowniczych

Eksperci przypominają, że 50% rannych umiera w pierwszej minucie po urazie, a kolejne 30% w ciągu pierwszej godziny, dlatego szybkie działanie na linii frontu ma kluczowe znaczenie. Rosnące wykorzystanie uzbrojonych dronów powoduje, że strefa zagrożenia obejmuje dziś większe odległości, co wymusza szkolenie każdego żołnierza na poziomie Combat Lifesaver (CLS) — zaawansowanej pierwszej pomocy w warunkach bojowych.


Płk lek. Janusz Piskorowski zwraca uwagę, że zmienił się też charakter obrażeń: dominują rany po odłamkach i złożone urazy powybuchowe, a nie tylko klasyczne rany postrzałowe. Dlatego procedury i metody szkoleniowe muszą nadążać za realiami współczesnego pola walki.

Ratownicy podkreślają, że ćwiczenia na fantomach high-fidelity podnoszą skuteczność działań nawet o 40–50%. Trenażery mają na celu generowanie stresu zbliżonego do autentycznego, by w rzeczywistym niebezpieczeństwie uruchomiła się pamięć mięśniowa i prawidłowe reakcje.

Wirtualna rzeczywistość (VR) przenosi uczestników w zupełnie inne otoczenie, pozwalając na trening scenariuszy polowych i szpitalnych. W rozszerzonej rzeczywistości (AR) zachowany jest widok rzeczywistego otoczenia, a dodatkowo pojawiają się elementy taktyczne jak pojazdy, odgłosy walki czy pożary. Uczestnicy mogą korzystać z asystenta AI prowadzącego przez protokoły przy masywnych krwotokach albo ćwiczyć samodzielnie.

Obecnie brakuje jeszcze pełnej haptyki — technologii pozwalającej na fizyczne odczuwanie dotyku w środowisku wirtualnym. Trwają prace i testy w USA nad systemami łączącymi AR z manekinami ewakuacyjnymi; w Polsce podobne próby planowane są do końca roku, co umożliwi ręczne wykonywanie zabiegów na rzeczywistych manekinach zsynchronizowanych ze scenariuszem wirtualnym.

Jak wyjaśniają instruktorzy, możliwość sięgnięcia po prawdziwy opatrunek, ściskania stazy i bezpośredniego kontaktu z odwzorowaną raną znacznie poszerzy zakres realistycznych ćwiczeń przy relatywnie niewielkim koszcie.

Inwestycje w„siłownię symulacyjną” i potrzeby kadrowe

Dyrekcja szpitala wojskowego w Krakowie planuje utworzenie tzw. siłowni symulacyjnej — przestrzeni, gdzie żołnierze indywidualnie mogliby doskonalić konkretne umiejętności bez konieczności długotrwałego planowania. Pomysł ma umożliwić elastyczne i częstsze doszkalanie, zarówno dla wojskowych, jak i personelu cywilnego.

W Polsce jest około 166 tys. lekarzy uprawnionych do wykonywania zawodu, przy czym tylko nieco ponad 800 to lekarze wojskowi, a wiele etatów pozostaje nieobsadzonych. Norma NATO mówi o jednym lekarzu na stu żołnierzy; w kontekście polskich sił zbrojnych oznacza to duże wyzwanie kadrowe.

Płk Piskorowski przypomina, że medycyna pola walki była kiedyś integralną częścią szkolenia wojskowych lekarzy, potem temat został nieco odsunięty, a dziś znów wraca ze względu na zmieniający się charakter konfliktów. Szkolenie personelu medycznego — także niemundurowego — w zakresie działań w sytuacjach kryzysowych jest niezbędne, ponieważ ofiarami konfliktów i ataków terrorystycznych bywają również cywile.