Czytelnik zwrócił uwagę na jeszcze jeden szczegół. Kierowca miał zatrzymać się przy przystanku obok sklepu, przepuścić ruch i dopiero po chwili ruszyć dalej. Jak twierdzi autor nagrania, wyglądało to tak, jakby nie chciał znaleźć się w kadrze. Dodaje, że to nie pierwszy raz, gdy zimą pojawiają się podobne sceny.
Sprawa budzi emocje, bo chodzi o drogę, z której codziennie korzystają uczniowie i rodzice. Oczekiwania są proste: przejazd ma być bezpieczny, a prace wykonywane rzetelnie.
Tak właśnie odśnieżają. W kleczy na ul. Sąsiedzkiej zamiast śniegu traktor z pługiem do odśnieżania zgarnuje żwir który był rozsypany w celu wyrównania już i tak dziurawej drogi. Zamiast odśnieżać to robi szkody i to za nasze pieniądze. Czy ktoś z urzędu ma nad tym kontrole? A może udają że nic nie widzą.