W związku z pojawieniem się na jednym z profili społecznościowych wpisu dotyczącego wyroku Sądu Rejonowego w Brzesku z marca 2025 roku, przedstawiam mieszkańcom rzeczowe i oparte na faktach stanowisko.
Działam transparentnie i nie zamierzam wypierać się odpowiedzialności ani polemizować z ustaleniami sądu. Jednocześnie sprzeciwiam się wykorzystywaniu półprawd do wpływania na opinię publiczną.
Sprawa, na którą powołuje się anonimowy portal, miała charakter prywatnoskargowy i dotyczyła emocjonalnego wystąpienia podczas zebrania wiejskiego. Sąd Rejonowy w Brzesku, Wydział II Karny, zastosował wobec mnie instytucję warunkowego umorzenia postępowania na podstawie art. 66 § 1 i 2 k.k.
Szczegóły orzeczenia i jego konsekwencje
Zgodnie z przepisami, warunkowe umorzenie oznacza, że osoba, której dotyczy postępowanie, pozostaje osobą niekaraną, a jej dotychczasowe postępowanie i opinia są ocenione jako dające gwarancję poszanowania porządku prawnego. Sąd uznał zdarzenie za jednorazowy incydent, odstąpił od wymierzenia kary i formalnie potwierdził mój status osoby niekaranej.
Sąd nałożył na mnie obowiązek przeproszenia – zobowiązanie to w pełni i niezwłocznie wypełniłem. Przeprosiny zostały opublikowane na oficjalnej tablicy ogłoszeń Urzędu Gminy. Decyzją sądu sprawa została zamknięta i rozliczona rok temu.
Wydobywanie tej sprawy dziś przez anonimowych autorów nie jest według mnie tropieniem nieprawidłowości, a aktem politycznej desperacji wynikającym z braku merytorycznych argumentów w dyskusji o sprawach gminy.
Portal podważa moją wiarygodność w walce z dezinformacją. Odpowiadam jasno: moja wiarygodność pozostaje niezachwiana.
- Wiarygodność i odpowiedzialność polegają na zaakceptowaniu orzeczenia sądu, przeprosinach pod własnym imieniem i nazwiskiem oraz transparentnym rozliczeniu błędu.
- Brak wiarygodności i hipokryzję reprezentują ci, którzy działają anonimowo, unikają odpowiedzialności, manipulują informacją i blokują możliwość publicznej dyskusji na swoich profilach.
Ostatecznym weryfikatorem są fakty: popełniłem błąd na zebraniu wiejskim i rozliczyłem się z niego zgodnie z wyrokiem sądu. Równocześnie autorki i autorzy portalu boją się jawności, ponieważ ujawnienie tożsamości zmusiłoby ich do ponoszenia odpowiedzialności prawnej i cywilnej za rozpowszechniane treści.
Portal, który poucza mnie o moralności, funkcjonuje bez ponoszenia konsekwencji i, według mnie, narusza podstawowe zasady debaty publicznej. Działając anonimowo, ogranicza możliwość komentowania, cenzuruje mieszkańców i szerzy zmanipulowane półprawdy bez odpowiedzialności.
Porównywanie urzędnika, który popełnił błąd, wykonał wyrok i wyciągnął wnioski, z grupą anonimowych dezinformatorów jest – w mojej ocenie – nieuzasadnione. Moje doświadczenie konsekwencji słów wzmacnia moje przekonanie o konieczności walki z fake newsami; ich autorzy natomiast codziennie przekraczają granice, licząc na anonimowość internetu.
