Opisywana sytuacja została przez nas przedstawiona w materiale TUTAJ ->
W zawiadomieniu, sporządzonym na podstawie art. 304 § 1 k.p.k., kobieta wskazuje na podejrzenie popełnienia przestępstwa z art. 160 § 2 k.k., czyli narażenia na niebezpieczeństwo przez osobę zobowiązaną do opieki, a także z art. 271 § 1 k.k., dotyczącego poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej. Zawiadomienie dotyczy wydarzeń z 8–10 lutego 2026 roku na Oddziale Ginekologiczno-Położniczym w Oświęcimiu.
Pacjentka opisuje, że 8 lutego została przyjęta do szpitala w 6. tygodniu żywej ciąży z objawami infekcji. Wskazuje na dreszcze, ból oraz nieprawidłowe upławy. Jej zdaniem, mimo wielokrotnych zgłoszeń pogarszającego się stanu zdrowia, nie wykonano podstawowych badań w kierunku zakażenia, takich jak wymaz czy badanie moczu. W ocenie kobiety zaniechanie diagnostyki doprowadziło do rozwoju stanu zapalnego i w konsekwencji do utraty ciąży.
Szczególnie poważny zarzut dotyczy nocy z 9 na 10 lutego. Jak wynika z zawiadomienia, w sytuacji krwawienia i silnego bólu lekarz miał odmówić badania, bagatelizując – w jej ocenie – zagrożenie zdrowia i życia. Po poronieniu w dokumentacji medycznej miało się pojawić rozpoznanie „poronienia chybionego” już w dniu przyjęcia. Pacjentka podnosi, że jest to niezgodne z wynikami badań USG wykonanych 8 i 9 lutego, które – jak twierdzi – potwierdzały żywą ciążę i prawidłowy rozwój zarodka.
W zawiadomieniu kobieta zwraca również uwagę, że w otrzymanym wypisie całkowicie pominięto informacje o wykonanych badaniach ultrasonograficznych z 8 i 9 lutego. W jej ocenie brak tych danych, przy jednoczesnym wpisaniu odmiennego rozpoznania w dniu przyjęcia, może świadczyć o manipulacji dokumentacją i próbie ukrycia błędu medycznego.
Poszkodowana wnosi o przesłuchanie jej w charakterze pokrzywdzonej oraz świadka zdarzenia, zabezpieczenie pełnej dokumentacji medycznej, a także powołanie biegłego z zakresu ginekologii i położnictwa w celu oceny prawidłowości postępowania lekarskiego.
Równolegle kobieta wystąpiła do szpitala z formalnym wnioskiem o wydanie pełnej dokumentacji medycznej z okresu hospitalizacji. Sprawa została również zgłoszona do Rzecznika Praw Pacjenta oraz Okręgowej Izby Lekarskiej.
Postępowanie przygotowawcze, jeśli zostanie wszczęte, ma ustalić, czy doszło do narażenia pacjentki na niebezpieczeństwo oraz czy dokumentacja medyczna była prowadzona zgodnie z prawem. Sprawa, która rozpoczęła się od relacji jednej z mieszkanek regionu, może mieć swój dalszy ciąg przed organami ścigania.
Szpital w piśmie skierowanym do redakcji potwierdził, że otrzymał skargę pacjentki i wszczął postępowanie wyjaśniające zgodnie z obowiązującymi procedurami. Na obecnym etapie placówka nie odniosła się szczegółowo do zarzutów zawartych w zawiadomieniu do prokuratury i nie odpowiedziała nawet na jedno z pytań, które przesłaliśmy – a było ich 7, publikujemy je poniżej.
W związku z powyższym prosimy o odpowiedź na następujące pytania:
- Jakie standardy diagnostyczne obowiązują na oddziale ginekologii w przypadku pacjentek we wczesnej ciąży z objawami mogącymi wskazywać na stan zapalny lub infekcję?
- Czy w opisanej sytuacji postępowanie medyczne było zgodne z obowiązującymi procedurami oraz aktualną wiedzą medyczną?
- Dlaczego – jeśli relacja pacjentki jest zgodna z dokumentacją – badania w kierunku infekcji (mocz, wymaz) nie zostały zlecone niezwłocznie po zgłoszeniu objawów?
- Czy pacjentka została poinformowana o podwyższonym CRP oraz pogorszonych wynikach morfologii, a jeśli tak – w jaki sposób zostało to udokumentowane?
- Z jakiego powodu w karcie informacyjnej znalazły się zapisy o przeprowadzonym triażu i czynnościach medycznych, które – według pacjentki – nie miały miejsca?
- Czy szpital prowadzi wewnętrzne postępowanie wyjaśniające w tej sprawie?
- Jakie mechanizmy nadzoru i kontroli funkcjonują w placówce w odniesieniu do jakości opieki nad pacjentkami oddziału ginekologicznego?
A oto odpowiedź szpitala:

Jak mówi sama zainteresowana: nie zamierzam zrezygnować z bronienia kobiet, które były, są bądź będą w podobnej sytuacji lub jeszcze innej.
Rozumiem to, że każda z nas może się bać. Ja też się boję, ale jeśli powiedziało się A, to trzeba też powiedzieć B. Jestem świadoma, że będzie to trudny i ciężki okres, który na pewno mnie czeka. Jednak miałam spędzić ten czas w inny sposób – zostało mi to odebrane.
Jakakolwiek decyzja padnie ze strony szpitala, bądź jakiekolwiek oświadczenie zostanie wydane – należy się to każdej z nas. Aby była traktowana należycie, z szacunkiem, a nie lekceważeniem.
Nie będę rezygnować z tego tylko dlatego, że ktoś z bliskich odradzi mi wyjście naprzeciw lekarzom czy szpitalowi, albo że znajdą się osoby w komentarzach, które mają dobre opinie czy też myślą, że jestem z tzw. „piekła kobiet”.
Dopóki mnie to nie dotknęło, żyłam sobie codziennym życiem. Słuchałam, czytałam, nie komentowałam. Teraz czuję to aż za bardzo.
Jestem też świadoma, że lekarz stanie za lekarzem, położne i pielęgniarki również za sobą. To jest zrozumiałe. Ale wiem też, że mnie pamiętają. Niezależnie od tego, czy się teraz śmieją, to wiem, że wiedzą, jak było. Zwłaszcza kobieca część.
To nie koniec.