Do tej pory przedsiębiorcy płacili 0,60 zł za metr kwadratowy dziennie. Nowy projekt zakłada stawkę w wysokości 1,20 zł. To wzrost o 100 procent. W uzasadnieniu czytamy, że zmiana ma charakter ekonomiczny i wynika z konieczności dostosowania opłat do obecnych realiów, w tym do inflacji liczonej od połowy 2020 roku. Problem w tym, że skumulowany wskaźnik inflacji w tym okresie wynosi około 46 procent, a nie 100.
Trudno więc mówić wyłącznie o korekcie inflacyjnej. Skala podwyżki jest ponad dwukrotnie wyższa niż wzrost cen w gospodarce. Pojawia się pytanie, dlaczego przez ostatnie lata stawki nie były aktualizowane stopniowo. Czy miasto przez sześć lat nie reagowało na zmieniającą się sytuację gospodarczą, by teraz jednym ruchem przerzucić ciężar na lokalnych przedsiębiorców?
Decyzja budzi szczególne kontrowersje w kontekście sytuacji na wadowickim rynku. Część lokali w centrum pozostaje pusta, branża gastronomiczna wciąż odczuwa skutki pandemii, a koszty prowadzenia działalności – od energii po wynagrodzenia – rosną z miesiąca na miesiąc. W takich warunkach podwojenie opłat za ogródki może dla niektórych oznaczać rezygnację z sezonowej działalności w przestrzeni publicznej.
Magistrat argumentuje, że nowe stawki mają zapewnić stabilne dochody niezbędne do realizacji zadań zarządcy drogi. Tyle że stabilność budżetu nie może być budowana wyłącznie kosztem małych i średnich firm. Zwłaszcza w mieście, które deklaruje wsparcie dla lokalnej przedsiębiorczości i ożywienie centrum.
Zdjęcie: FB Bartosz Kaliński