Wpis opublikowany w mediach społecznościowych przez posła Filipa Kaczyńskiego wywołał burzliwą reakcję internautów i szybko stał się przykładem tego, jak nieudany komentarz polityczny może przynieść odwrotny skutek od zamierzonego. Parlamentarzysta zamieścił grafikę wyśmiewającą ministra Waldemara Żurka w kontekście zdarzenia drogowego, do którego doszło na przejściu dla pieszych. Stylizowany obrazek, utrzymany w karykaturalnej estetyce, sugerował bezkarność osoby pełniącej funkcję publiczną i miał być złośliwą ripostą wobec przedstawiciela rządu.

Problem w tym, że przekaz ten okazał się nie tylko uproszczony, ale też niezgodny z faktami. Minister Żurek, mimo przysługującego mu immunitetu, zrzekł się go i przyjął mandat, co zostało oficjalnie potwierdzone. Ten kluczowy element został całkowicie pominięty w publikacji posła, co natychmiast wychwycili komentujący. W efekcie to nie minister, lecz autor grafiki znalazł się w centrum krytyki.
Pod postem szybko pojawiły się dziesiątki komentarzy, w których internauci zarzucali posłowi manipulację, niski poziom przekazu i próbę zbicia politycznego kapitału na niepełnej informacji. Część wpisów miała charakter ironiczny, inne były wprost krytyczne i emocjonalne, ale wspólnym mianownikiem była ocena, że publikacja nie przystoi osobie pełniącej mandat posła. Zamiast punktować przeciwnika politycznego, Kaczyński stał się adresatem ostrych uwag, a jego wpis – symbolem nieudanej próby politycznego szyderstwa.
W dobie mediów społecznościowych nawet pozornie błaha grafika może wywołać poważne konsekwencje wizerunkowe. Gdy ironia rozmija się z faktami, a przekaz opiera się na półprawdach, reakcja odbiorców bywa szybka i bezlitosna. W tym przypadku internauci nie zostawili na pośle suchej nitki.