Mieszkańcy powiatu wadowickiego, którzy w ostatnich latach zdecydowali się na ogrzewanie domów pelletem, znaleźli się w wyjątkowo trudnym położeniu. Paliwo, promowane jako ekologiczne i stabilne cenowo, stało się towarem deficytowym, a jego ceny osiągnęły poziom, który dla wielu rodzin jest zwyczajnie nie do udźwignięcia. W środku zimy coraz częściej słychać pytanie, czy alternatywą nie stanie się ogrzewanie elektryczne – równie drogie, ale przynajmniej dostępne.
Sytuacja na lokalnym rynku opału jest napięta. Większość składów w regionie nie ma pelletu na stanie, a tam, gdzie jeszcze można go kupić, ceny szokują. Jeszcze niedawno worek 15 kilogramów kosztował od 23 do 27 złotych. Dziś ceny sięgają nawet 60 złotych, co oznacza wzrost o ponad sto procent w bardzo krótkim czasie. Dla gospodarstw domowych, które opierają całe ogrzewanie na pellecie, to cios w domowy budżet.
Problem pogłębia specyfika nowoczesnych kotłów. W przeciwieństwie do starszych pieców nie da się w nich palić innym paliwem. Pellet jest jedyną opcją, a jego brak oznacza brak ogrzewania. Wielu mieszkańców przyznaje, że zostali całkowicie uzależnieni od jednego surowca. W sytuacji kryzysowej ratują się grzejnikami elektrycznymi lub farelkami, co przy obecnych cenach energii generuje kolejne, wysokie koszty.
Nie brakuje też pytań o przyczyny kryzysu. Producenci wskazują na gwałtowny wzrost cen surowca i kosztów produkcji. Według ich relacji cena trocin miała wzrosnąć z około 30 do nawet 110 złotych za metr sześcienny. Mieszkańcy jednak nie kryją wątpliwości. Powiat wadowicki to region z silnym zapleczem drzewnym i tartacznym, dlatego trudno zrozumieć, dlaczego lokalnie dostępny surowiec przekłada się na tak drastyczne ceny końcowe.
Cała sytuacja szczególnie boli tych, którzy wymienili źródła ciepła pod wpływem rządowych rekomendacji i programów dotacyjnych. Pellet miał być paliwem przyszłości – czystym, wygodnym i przewidywalnym. Dziś dla wielu użytkowników stał się źródłem stresu i finansowego obciążenia. Pozostaje liczyć na złagodzenie mrozów i uspokojenie rynku, bo obecna sytuacja pokazuje, jak krucha potrafi być energetyczna „pewność”.