Wokół prezydenta Krakowa narasta napięcie, jakiego w magistracie nie było od lat. Aleksander Miszalski, który jeszcze niedawno stanowczo bronił wprowadzenia Strefy Czystego Transportu, dziś zapowiada jej korektę. Deklaracja o przygotowaniu szczegółowego raportu i zmianach w zasadach wjazdu do miasta zbiegła się w czasie z dynamicznie rozwijającą się akcją referendalną w sprawie jego odwołania.

Inicjatorzy referendum informują o zebraniu około 40 tysięcy podpisów, czyli dwóch trzecich wymaganej liczby. To wyraźny sygnał, że sprzeciw wobec części decyzji władz nie jest marginalny. Jednym z głównych punktów zapalnych pozostaje Strefa Czystego Transportu, która od stycznia 2026 roku ograniczyła wjazd do Krakowa pojazdom niespełniającym określonych norm emisji spalin. W przypadku aut spoza miasta wprowadzono opłaty przejściowe, które mają rosnąć aż do całkowitego wygaszenia możliwości wykupienia wjazdu po 2028 roku.


Jeszcze kilka tygodni temu prezydent konsekwentnie przekonywał, że SCT to nieunikniony krok w walce o jakość powietrza i zdrowie mieszkańców. Dziś przyznaje, że po analizie uwag potrzebna jest korekta. Dla przeciwników to dowód na polityczne cofnięcie się pod presją ulicy. Dla zwolenników – sygnał, że władze są gotowe na dialog i modyfikację projektu.

Dodatkowe emocje wywołała nagła dymisja dyrektora Zarządu Transportu Publicznego. Odwołanie Łukasza Franka i powierzenie obowiązków Magdalenie Musiał to decyzja, którą w środowisku samorządowym określa się jako wstrząs. Zmiana na stanowisku odpowiedzialnym za transport publiczny może oznaczać próbę nowego otwarcia, ale też potwierdza skalę napięć wokół polityki komunikacyjnej miasta.

Prezydent twierdzi, że kampanii referendalnej towarzyszą działania o charakterze prowokacyjnym, w tym aktywność zorganizowanych grup w internecie oraz próby wiązania go z incydentami agresji wobec osób zbierających podpisy. W jego ocenie debata o przyszłości miasta została zastąpiona brutalną walką polityczną.

Przed włodarzem Krakowa kluczowy moment kadencji. Musi przekonać mieszkańców, że korekta Strefy Czystego Transportu nie oznacza porzucenia walki o czyste powietrze, a jednocześnie pokazać, że potrafi reagować na społeczne nastroje. Referendalna arytmetyka sprawia, że każda decyzja będzie miała wymiar wykraczający poza kwestie transportowe – stanie się testem politycznej wiarygodności.