27 grudnia 56-letni mieszkaniec powiatu myślenickiego odebrał telefon od osób podających się za funkcjonariuszy. Rozmówcy poinformowali go, że jego rzekoma córka spowodowała poważny wypadek i zażądali 88 000 złotych, aby uniknąć konsekwencji karnych.
Mężczyzna szybko zorientował się, że ma do czynienia z próbą wyłudzenia — tym bardziej, że nie ma córki. Zachował spokój i udawał zainteresowanie instrukcjami oszustów, jednocześnie kontaktując się z policją. Przez blisko dwie godziny prowadził rozmowy, co pozwoliło służbom przygotować zasadzkę.
Ujęcie „odbieraka” na gorącym uczynku
Zgodnie z poleceniami oszustów, gotówka miała zostać umieszczona w reklamówce i pozostawiona w rejonie miejsca zamieszkania 56-latka. W rzeczywistości nie było tam pieniędzy — była to przemyślana akcja mundurowych. Na miejsce taksówką przyjechał 18-letni mieszkaniec Krakowa, który miał przejąć rzekomą sumę. Został zatrzymany na gorącym uczynku.
Policjanci ustalili, że tego samego dnia sprawcy próbowali wymusić pieniądze również od innych osób, jednak bezskutecznie. 29 grudnia 18-latek został doprowadzony do prokuratury i usłyszał zarzuty usiłowania oszustwa — chodzi o próbę doprowadzenia innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez wprowadzenie jej w błąd. Za takie przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności do 8 lat.
Postawa 56-letniego mieszkańca powiatu myślenickiego zasługuje na uznanie — dzięki jego opanowaniu i współpracy z policją nie doszło do straty pieniędzy, a sprawę przerwano zanim przestępcy mogli działać dalej.
Policja przypomina: funkcjonariusze, prokuratorzy ani przedstawiciele innych instytucji nigdy nie żądają przekazywania gotówki przez telefon ani pozostawiania jej w reklamówkach czy oddawania jej nieznajomym. Każde takie żądanie należy traktować jako próbę oszustwa — w razie podejrzeń należy przerwać połączenie i zadzwonić na numer alarmowy 112.
Źródło: myslenice.policja.gov.pl