Przejdź do treści

Urzędnicy znów chcą odciąć ogrzewanie wdowie z trójką dzieci. Spór powraca. Bielsko- Biała

Sprawa pani Doroty Denys z ulicy Zakątnej w Bielsku-Białej wraca w jeszcze bardziej napiętej odsłonie, wcześniej informowaliśmy o tym w artykule -> https://wrzuc.info/urzednicy-chca-odciac-ogrzewanie-wdowie-z-trojka-dzieci-bielsko-biala/. Do redakcji trafiły nowe dokumenty, z których wynika, że Zakład Gospodarki Mieszkaniowej ponownie zapowiedział odłączenie kominka w lokalu zajmowanym przez kobietę. To właśnie to urządzenie od lat jest jedynym źródłem ogrzewania w mieszkaniu wdowy wychowującej trójkę dzieci.

Według pisma ZGM prace mają zostać wykonane w styczniu, a powodem jest niespełnianie wymogów uchwały antysmogowej. Mieszkanka nie kryje oburzenia, bo – jak podkreśla – posiada protokoły i dokumentację potwierdzającą możliwość użytkowania kominka przy spalaniu suchego drewna, zgodnie z obowiązującymi normami.

Historia tej rodziny od dawna budzi emocje. Pani Dorota mieszka w tym budynku od ponad 25 lat. Przez lata inwestowała własne środki w remonty, działając w przekonaniu, że w przyszłości będzie mogła wykupić nieruchomość. Jak twierdzi, jeszcze przed przejęciem domu przez miasto w 2017 roku słyszała od urzędników zapewnienia, że taka ścieżka jest realna. Po zmianie właściciela narracja miała się jednak diametralnie zmienić. Zamiast rozmów o uregulowaniu sytuacji pojawiły się kolejne kontrole, pisma i decyzje, które – w jej ocenie – systematycznie pogarszają warunki życia.

Zapowiedź likwidacji kominka to dla niej punkt krytyczny. Odcięcie ogrzewania w praktyce oznaczałoby pozostawienie rodziny bez ciepła. – To nie jest spór o przepisy, tylko próba wypchnięcia mnie z tego domu – mówi kobieta. Podkreśla, że lokal już dziś jest w złym stanie technicznym: mały, zagrzybiony, z uciążliwym zapachem wilgoci. Mimo to miesięczny czynsz wraz z opłatami sięga około tysiąca złotych.

Na tym tle coraz częściej pojawiają się porównania, które dodatkowo podgrzewają atmosferę. W Bielsku-Białej prywatny przedsiębiorca prowadzący schronisko na Koziej Górce dzierżawi od miasta teren liczony w tysiącach metrów kwadratowych, płacąc – jak wynika z dostępnych informacji – jedynie kilkaset złotych czynszu miesięcznie. Kontrast pomiędzy tą stawką a opłatami ponoszonymi przez samotną matkę z trójką dzieci rodzi pytania o równe traktowanie najemców i dzierżawców miejskiego majątku.

ZGM konsekwentnie podkreśla, że działa zgodnie z przepisami i realizuje obowiązki wynikające z prawa. Pani Dorota odpowiada, że z jej perspektywy prawo stało się narzędziem presji. – Nie proszę o przywileje. Chcę tylko spokoju i normalnych warunków do życia – mówi. Dodatkowo wątpliwości budzi fakt, że w rządowym poradniku bezpieczeństwa jest wskazane, aby w miejscu zamieszkania było dodatkowe źródło ciepła, które nie działa na prąd! – pani Dorota Denys mówiła kierownikowi Ryszardowi Bodzek o tym fakcie. Natomiast zastępca kierownika Łukasz Dzida stwierdził, że nie posiada książeczki „Poradnik bezpieczeństwa”.

„Rozmawiali ze mną jak z głupią” – wspomina pani Dorota

Spór trwa od lat i, jak widać, nie traci na intensywności. Nowa próba odcięcia ogrzewania sprawia, że sytuacja rodziny znów staje się dramatycznie niepewna- mamy środek zimy a mrozy są bardzo silne.

To nie koniec kontrowersji. Pani Dorota zainwestowała dziesiątki tysięcy złotych w instalację wodno- kanalizacyjną a teraz dowiaduje się, że miasto chce rozbudować tę instalację, która de facto jest własnością pani Doroty a zaznaczyć trzeba, że przez tyle lat miasto nie zadbało o odpowiednią instalację wodno- kanalizacyjną. Pomimo tego pani Dorota otrzymała pismo:

Można powiedzieć, że zasadniczo pismo jest zgodne z prawem. Problem pojawia się jednak na innym poziomie. Pismo ma charakter informacyjno-nakazowy, ale nie wskazuje, czy planowane prace wynikają z nagłej konieczności technicznej, czy z inwestycji poprawiającej standard drugiego lokalu. To istotne, ponieważ lokator nie ma obowiązku ponoszenia skutków inwestycji, które nie służą jego lokalowi lub mogą pogorszyć warunki zamieszkania. W piśmie brakuje też informacji o zakresie ingerencji w część piwniczną, czasie trwania robót oraz ewentualnej odpowiedzialności za szkody. Wątpliwości budzi również ton dokumentu. ZGM przypomina o obowiązkach lokatora, ale nie odnosi się do jego praw, w tym prawa do spokojnego korzystania z lokalu i do informacji o konsekwencjach prac. Brak jest także jednoznacznej podstawy, która uzasadniałaby realizację robót dokładnie w zaproponowanym terminie, bez wcześniejszych konsultacji.

Do tematu będziemy wracać.

Zobaczcie nasz materiał wideo z poprzedniej interwencji:

Avatar autora: Dawid Kierczak

Dawid Kierczak

Rodowity andrychowianin, który od ponad dekady konsekwentnie zajmuje się dziennikarstwem lokalnym. W swojej pracy chętnie sięga po tematy niewygodne, zwracając uwagę na niespójności, nierówności i zaniedbania, które zbyt często umykają publicznej debacie. Jego publikacje cechuje krytyczne spojrzenie na funkcjonowanie systemu oraz wyczulenie na społeczne absurdy. Po godzinach oddaje się swojej pasji do historii, ze szczególnym uwzględnieniem lotnictwa okresu II wojny światowej. Równowagę między powagą tematów a codziennością odnajduje w świecie gier komputerowych.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
[esi wrzucinfo_modal cache="public" ttl="3600"]
Menu