Na czerwonym szlaku prowadzącym z Przełęczy Brona na Babią Górę doszło do niebezpiecznego incydentu, który w zimowych warunkach może mieć bardzo poważne konsekwencje. W granicach Babiogórskiego Parku Narodowego nieznani sprawcy przewrócili ponad dziesięć tyczek wyznaczających zimowy przebieg trasy. O sprawie poinformowali ratownicy Grupy Beskidzkiej GOPR, podkreślając, że takie działania stanowią realne zagrożenie dla zdrowia i życia turystów.
Zimowe oznakowanie szlaków pełni w górach kluczową rolę. Tyczki nie są elementem orientacyjnym „na zapas”, lecz często jedyną wskazówką pozwalającą bezpiecznie poruszać się w terenie zasypanym śniegiem. Podczas mgły, intensywnych opadów lub przy silnym wietrze naturalny przebieg szlaku całkowicie zanika. W takich warunkach utrata widocznych oznaczeń może w ciągu kilku minut doprowadzić do zejścia ze szlaku i znalezienia się w stromym, eksponowanym terenie lub w obszarze zagrożonym lawinami.
Ratownicy nie mają wątpliwości, że skala zniszczeń wskazuje na działanie celowe. Przewracanie tyczek to nie niewinny wybryk, lecz skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, którego skutki mogą dotknąć zupełnie przypadkowych osób. Każde zagubienie turysty w zimowych warunkach oznacza ryzyko wychłodzenia organizmu i konieczność przeprowadzenia trudnej, niebezpiecznej akcji ratunkowej.
GOPR zaapelował do wszystkich miłośników gór o poszanowanie infrastruktury turystycznej i reagowanie na przejawy wandalizmu. Góry są przestrzenią wspólną, ale nie wybaczają błędów i lekkomyślności. Sprawa została zgłoszona odpowiednim służbom, a przed zarządcami parku i ratownikami stoi teraz zadanie przywrócenia oznakowania w trudnych, zimowych warunkach. To dodatkowe obciążenie, które w ogóle nie powinno mieć miejsca.
Incydent na Babiej Górze jest mocnym przypomnieniem, że niszczenie elementów bezpieczeństwa w górach nie jest głupim żartem, lecz działaniem, które w skrajnym przypadku może zakończyć się tragedią.