Sprawa przyszłości oddziałów położniczych w Szpitalu Powiatowym w Wadowicach wciąż budzi ogromne emocje społeczne i polityczne. Jasne stanowisko zajął wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar, który jednoznacznie sprzeciwił się czasowemu zawieszeniu działalności Oddziału Ginekologiczno-Położniczego oraz Oddziału Noworodków i Wcześniaków. Jak podkreślił, zgodnie z obowiązującymi przepisami takie decyzje nie mogą zostać wdrożone bez jego zgody, a tej – jak zapewnił – nie wydał, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność.

Wojewoda zwrócił uwagę, że w tak delikatnych sprawach kluczowe znaczenie mają merytoryczne rozmowy prowadzone poza medialnym zgiełkiem. Podziękował pracownikom szpitala oraz osobom wspierającym placówkę, a także Zarządowi Powiatu Wadowickiego, doceniając ich odpowiedzialność i dojrzałość w działaniu. Słowa uznania skierował również pod adresem starosty Mirosław Sordyl.

Równolegle do tych deklaracji narasta jednak spór polityczny. W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się pytania o to, kto i kiedy wiedział o planach dyrekcji Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej dotyczących zawieszenia oddziałów. W tym kontekście wskazywana jest radna powiatowa Zofia Kaczyńska, która – według relacji części samorządowców – miała posiadać wiedzę o możliwym zamknięciu porodówki znacznie wcześniej, zanim sprawa stała się publiczna. Pojawiają się także spekulacje, że informacje te mógł znać również poseł Filip Kaczyński, prywatnie syn radnej. Choć brak oficjalnych potwierdzeń, krytycy zarzucają części polityków, że mimo wcześniejszej wiedzy nie reagowali, a gdy temat wybuchł, zaczęli wykorzystywać go do budowania kapitału politycznego.


Do tych zarzutów odniósł się w sposób pośredni członek Zarządu Powiatu, Jacek Jończyk, który podczas sesji Rady Powiatu wygłosił obszerne, emocjonalne wystąpienie. Już na wstępie mówił:

„Panie Przewodniczący, Szanowni Parlamentarzyści, Radni wszystkich szczebli, Panie Starosto, Szanowni Państwo. Zacznę moje wystąpienie trochę nietypowo… Jeden z internautów napisał: ‘na sesjach Jończyk jak w letargu, a jak PiS rządził, to mu się japa nie zamykała’. Mówisz i masz”.

Jończyk stanowczo podkreślił, że Zarząd Powiatu nie akceptuje decyzji dyrekcji szpitala o czasowym zaprzestaniu działalności oddziałów, a następnie ich likwidacji. Jak zaznaczył, po otrzymaniu pisma dyrektor z 2 stycznia rozpoczęto intensywne rozmowy, konsultacje i spotkania, również z przedstawicielami rządu, w tym wojewodą i wiceministrem zdrowia.

„Przekaz pana starosty jest jasny i uwzględnia zarówno oczekiwania społeczne, jak i konieczność objęcia szczególnym nadzorem tych obszarów działalności ZZOZ, które generują największe straty” – mówił.

W swoim wystąpieniu Jończyk przypomniał również, że już na początku kadencji Zarząd Powiatu zlecił kompleksową kontrolę w ZZOZ, pierwszą od kilku lat. Zwrócił uwagę, że poprzedni zarząd, zdominowany przez środowisko PiS, takiej kontroli nie przeprowadził. Odnosząc się do projektu uchwały przygotowanego przez radnych PiS, stwierdził jednoznacznie:

„Żądanie zmiany decyzji Zarządu jest bezprzedmiotowe, bo Zarząd żadnej decyzji w tej sprawie nie podejmował. Nie było uchwały”.

Nie zabrakło także ostrych słów pod adresem autorów rezolucji. Jończyk uznał za prawnie niedopuszczalne i nieodpowiedzialne deklarowanie gotowości dofinansowania deficytowych oddziałów przez Radę Powiatu, przypominając, że kwestie zadłużenia szpitala reguluje ustawa o działalności leczniczej.

„Proszę o wyprowadzenie polityki ze szpitala, bo tylko wtedy będzie sens ogromny wysiłek finansowy powiatu i samorządów, aby ten szpital dobrze służył mieszkańcom” – apelował na zakończenie.

Choć wokół sprawy nadal toczy się ostry spór, jedno pozostaje pewne: przyszłość porodówki w Wadowicach stała się symbolem szerszego konfliktu między odpowiedzialnością za ochronę zdrowia a bieżącą walką polityczną. Ostateczne decyzje zapadną po audycie i dalszych działaniach Zarządu Powiatu oraz wojewody, którego podpis może przesądzić o dalszym losie oddziałów.