Redakcja wrzuc.info otrzymała odpowiedź przygotowaną przez Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Wadowicach na pytania dotyczące wieloletniej sprawy kilkudziesięciu psów utrzymywanych na jednej z posesji w Zakrzowie. Dokument liczący kilkanaście stron rzuca nowe światło na działania podejmowane przez weterynarię i pokazuje, że już w 2021 roku inspektorzy alarmowali o nieprawidłowościach oraz wnioskowali o odebranie zwierząt.
To ważne ustalenia w kontekście głośnej interwencji Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt z 3 czerwca 2026 roku. Wówczas z posesji wywieziono około 50 psów, a sprawa odbiła się szerokim echem w całym regionie. Mieszkańcy od lat skarżyli się na agresywne zwierzęta wydostające się poza ogrodzenie, hałas, fetor oraz zagrożenie dla ludzi i innych zwierząt.
Z odpowiedzi przesłanej naszej redakcji wynika, że pierwsze zgłoszenie dotyczące posesji wpłynęło już w 2021 roku. Podczas wizji lokalnej przeprowadzonej 26 marca tego roku w obecności przedstawicieli gminy ustalono między innymi, że psy nie posiadały aktualnych szczepień przeciwko wściekliźnie. Inspektorat zwrócił również uwagę na niekontrolowane rozmnażanie zwierząt i ryzyko chowu wsobnego.
Już kilka dni później, 30 marca 2021 roku, Powiatowy Lekarz Weterynarii wystąpił do Wójta Gminy Stryszów o natychmiastową interwencję oraz wszczęcie postępowania w kierunku odebrania zwierząt.
Jak czytamy w przesłanym piśmie:
„Powiatowy Lekarz Weterynarii w Wadowicach 30 marca 2021 r. wystąpił do Wójta Gminy Stryszów z informacją (…) o natychmiastową interwencję i wszczęcie postępowania w kierunku odebrania zwierząt”.
Tego samego dnia do organów ścigania trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z ustawy o ochronie zwierząt.
Kolejne lata i kolejne nieprawidłowości
Dokument pokazuje, że problem nie zniknął. Podczas kolejnych czynności prowadzonych przez inspektorów nadal stwierdzano dużą liczbę psów, brak odpowiedniego nadzoru nad zwierzętami oraz zagrożenie dla mieszkańców.
W lipcu 2024 roku funkcjonariusze PIW odnotowali obecność znacznej liczby psów utrzymywanych razem bez podziału ze względu na wiek i płeć. W piśmie wskazano na walki między zwierzętami, pogryzienia, rany oraz prawdopodobieństwo chowu wsobnego.
Jeszcze bardziej niepokojące ustalenia przyniosła kontrola z marca 2025 roku.
Jak opisano:
„Psy brudne, oblepione błotem, z kołtunami, szata w kiepskiej kondycji. Zwierzęta bardzo pobudzone, hałaśliwe.”
Inspektorzy wskazali również, że psy wydostawały się poza ogrodzenie, stwarzając zagrożenie dla przechodniów oraz okolicznych mieszkańców. Na posesji miał panować bałagan mogący stanowić zagrożenie dla samych zwierząt.
Po tej kontroli Powiatowy Lekarz Weterynarii ponownie wystąpił do wójta gminy Stryszów o odebranie zwierząt. Stało się to 11 marca 2025 roku. Dwa dni później skierowano kolejne zawiadomienie do organów ścigania.
Weterynaria ponaglała gminę
Z odpowiedzi przesłanej do wrzuc.info wynika, że Powiatowy Inspektorat Weterynarii nie poprzestał na jednym wniosku.
23 września 2025 roku urząd zwrócił się do wójta z pytaniem, na jakim etapie znajduje się wszczęte postępowanie dotyczące odebrania zwierząt. Ponowne pismo w tej sprawie wysłano 12 lutego 2026 roku.
Jeszcze 4 maja 2026 roku Powiatowy Lekarz Weterynarii ponownie podtrzymał stanowisko o konieczności odebrania psów.
W jednym z najmocniejszych fragmentów pisma czytamy:
„Jako niewłaściwe warunki bytowania należy ocenić także dopuszczenie do niekontrolowanego rozmnażania się zwierząt”.
Inspektorat zwrócił uwagę, że zwierzęta różnych wielkości i w różnym wieku były utrzymywane wspólnie, co prowadziło do walk oraz pogryzień.
W dalszej części wskazano:
„Właściciel nie zabezpiecza zwierząt, nie jest w stanie zapobiec wewnętrznym walkom tym samym naraża ich życie i zdrowie na utratę czy uszkodzenie”.
PIW podkreślił również, że psy opuszczające teren posesji mogły stanowić realne zagrożenie dla ludzi i innych zwierząt.
PIW odpiera zarzuty bezczynności
Po publikacjach dotyczących sprawy Zakrzowa Powiatowy Inspektorat Weterynarii odniósł się także do zarzutów dotyczących swojej roli w całej sprawie.
Urząd podkreśla, że prywatna posesja nie była podmiotem objętym regularnym nadzorem weterynaryjnym wynikającym z przepisów unijnych. Zdaniem PIW działania inspektorów miały charakter interwencyjny, a nie kontrolny.
Jak zaznaczono:
„Nie istnieje generalna kompetencja Powiatowego Lekarza Weterynarii do wydawania decyzji nakazujących określony sposób utrzymywania lub leczenia zwierząt domowych”.
Według inspektoratu decyzję o czasowym odebraniu zwierząt może wydać właściwy organ gminy, a weterynaria może dokumentować nieprawidłowości, zawiadamiać organy ścigania oraz występować z wnioskami do samorządu.
PIW podkreśla również, że część prowadzonych czynności była utrudniona, ponieważ właściciel nie zawsze wpuszczał funkcjonariuszy na teren posesji. W niektórych przypadkach ocena warunków odbywała się wyłącznie z zewnątrz nieruchomości.
Najważniejszy wniosek
Z dokumentów przekazanych naszej redakcji wynika jednoznacznie, że Powiatowy Inspektorat Weterynarii już w marcu 2021 roku uznał, iż istnieją przesłanki do odebrania zwierząt. Stanowisko to zostało powtórzone w 2025 roku i podtrzymane jeszcze na miesiąc przed interwencją DIOZ.
Przez pięć lat inspektorzy dokumentowali niekontrolowane rozmnażanie psów, ryzyko chowu wsobnego, wzajemne pogryzienia, wydostawanie się zwierząt poza posesję oraz zagrożenie dla mieszkańców.
Odpowiedź PIW nie zamyka więc sprawy, ale stawia kolejne pytania. Skoro już w 2021 roku pojawiły się formalne wnioski o odebranie zwierząt, a później były one wielokrotnie ponawiane, dlaczego skuteczne działania nastąpiły dopiero w czerwcu 2026 roku? To właśnie odpowiedź na to pytanie może okazać się kluczowa dla wyjaśnienia całej sprawy Zakrzowa.
