Zima potrafi wydobyć z krajobrazu zupełnie nowe oblicze. Wczesnym, mroźnym porankiem Jezioro Mucharskie prezentuje się wyjątkowo malowniczo – skute lodem tafle wody, delikatna mgła i pierwsze promienie słońca tworzą niemal bajkową scenerię. Zimowe ujęcia z lotu ptaka pokazują skalę i surowe piękno jednego z największych sztucznych zbiorników w tej części Małopolski.

Budowę zbiornika Świnna Poręba rozpoczęto w 1986 roku na terenach gmin Mucharz, Stryszów i Zembrzyce. Była to jedna z najdłużej realizowanych inwestycji hydrotechnicznych w Polsce. Oficjalne otwarcie zbiornika nastąpiło 26 lipca 2017 roku, a dokonała go ówczesna premier Beata Szydło. Już wcześniej, 10 października 2015 roku, oddano do użytku zaporę, bez której spiętrzenie wód Skawy i utworzenie jeziora nie byłoby możliwe.


Sztuczny akwen rozciąga się od Świnnej Poręby do Zembrzyc na długości około 11 kilometrów. Przy maksymalnym spiętrzeniu gromadzi ponad 160 milionów metrów sześciennych wody i zajmuje powierzchnię około 1,35 tysiąca hektarów. Zapora w najwyższym miejscu ma 54 metry wysokości, 604 metry długości i 8 metrów szerokości korony. Kubatura nasypu wynosi imponujące 2,23 miliona metrów sześciennych, a kubatura betonów około 300 tysięcy metrów sześciennych.

Od kilku lat funkcjonuje już oficjalna nazwa Jezioro Mucharskie. Przez długi czas okolice akwenu pozostawały jednak stosunkowo spokojne i słabo zagospodarowane. Dopiero w ostatnich latach, głównie dzięki prywatnym inwestorom, nad brzegami zaczęły pojawiać się pierwsze przystanie, wypożyczalnie sprzętu i infrastruktura rekreacyjna, stopniowo zmieniająca charakter tego miejsca.

Zimowe, dronowe ujęcia autorstwa Janusza Gawrona pokazują Jezioro Mucharskie w zupełnie innej odsłonie niż letnie, tętniące życiem kadry. Skuty lodem zbiornik, otoczony wzgórzami Beskidu Małego, robi wrażenie zarówno skalą, jak i spokojem, który zimą dominuje nad tym miejscem. To obraz, który przypomina, jak potężna inwestycja hydrotechniczna stała się dziś integralną częścią lokalnego krajobrazu.

fot. Kadr z filmu Janusza Gawrona