Kaczyński sugerował, że decyzja zapadła dopiero pod presją opinii publicznej, a bez medialnego nagłośnienia sprawa mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. W swoim komentarzu mówił o „ujawnieniu planów” i stawiał pytania podważające tempo oraz skuteczność działań administracji.

Na te zarzuty stanowczo odpowiedział wojewoda Krzysztof Klęczar. Wojewoda podkreślił, że działania były prowadzone od początku i zgodnie z obowiązującymi procedurami, bez potrzeby budowania napięcia w mediach. „To nie jest kwestia wiary, tylko wiedzy” – zaznaczył, dodając, że decyzje zapadały we współpracy ze starostą i Zarządem Powiatu. Najmocniejszy fragment jego wypowiedzi dotyczył bezpośrednio roli posła. Klęczar stwierdził wprost, że „Pan Poseł nie zrobił w tej sprawie nic konkretnego”, a jego aktywność miała charakter głównie medialny.

Cała wymiana zdań wpisuje się w szerszy obraz kryzysu wokół wadowickiego szpitala. W połowie stycznia doszło do pikiety pracowników i związków zawodowych pielęgniarek oraz położnych, zaniepokojonych planami zawieszenia, a następnie likwidacji oddziału ginekologiczno-położniczego oraz neonatologii. W tle pojawiały się również informacje o możliwych zwolnieniach na dużą skalę. Choć część polityków publicznie wyrażała zaskoczenie sytuacją, z relacji dyrekcji wynikało, że rozmowy o restrukturyzacji trwały od miesięcy i były znane w kręgach decyzyjnych.
W tym kontekście coraz częściej pojawiają się pytania o autentyczność deklarowanego „zdziwienia”. Wskazuje się, że Filip Kaczyński, a zwłaszcza jego matka Zofia Kaczyńska, pełniąca funkcję radnej powiatowej i uczestnicząca wcześniej w procesach decyzyjnych dotyczących szpitala i wyboru na stanowisko dyrektora Barbary Bulanowskiej, mogli od dawna mieć wiedzę o planach związanych z ograniczeniem działalności oddziałów. Mimo to dziś prezentują narrację zaskoczenia, co dla części obserwatorów podważa wiarygodność ich obecnych wystąpień. Dla pracowników i pacjentek kluczowe pozostaje jednak nie to, kto głośniej komentuje sytuację, lecz czy pojawią się realne decyzje, które zatrzymają kryzys i zabezpieczą przyszłość placówki.
Zdjęcie główne: FB Krzysiek Klęczar / FB Filip Kaczyński