Mieszkańcy zwykle oczekują od radnych zajmowania się sprawami ważnymi i poważnymi. Czasem jednak życie pisze własne scenariusze, a samorządowa codzienność potrafi zaskoczyć bardziej niż niejeden serial. Tym razem bohaterem lokalnej historii został… parasol ogrodowy, który postanowił zmienić swoje naturalne środowisko i zamieszkać kilka metrów nad ziemią, w koronie drzewa.
Nietypowy obiekt został dostrzeżony przy bloku przy ul. Arciszewskiego 5-1. Widok musiał być na tyle intrygujący, że sprawa trafiła aż do radnego Pawła Plinty, który postanowił zwrócić uwagę na estetyczny i bezpieczeństwa wymiar tego zjawiska.
– Na drzewie rosnącym przy bloku przy ul. Arciszewskiego 5 – 1 na wysokości kilku metrów wisi, pomiędzy gałęziami, duża czasza parasola ogrodowego. Czy z racji wątpliwej estetyki, a także możliwego zagrożenia dla przechodniów, stosowne miejskie służby mogłyby podjąć interwencję w tej sprawie, np. zwrócić się o wsparcie do oświęcimskiej OSP? Będę wdzięczny za wsparcie w tej sprawie – zaapelował przedstawiciel Oświęcimian.
Trudno odmówić logiki temu rozumowaniu. W końcu parasol ogrodowy powinien raczej chronić przed słońcem na działce niż prowadzić nadrzewne życie wśród gałęzi. Pozostawało więc pytanie, kto podejmie się sprowadzenia niesfornego elementu wyposażenia ogrodowego na ziemię.
Odpowiedź ze strony miasta nadeszła szybko. Nie oznacza to jednak, że ruszyła specjalna akcja ratunkowa z udziałem służb i drabin. Urzędnicy znaleźli inne rozwiązanie.
– Sprawa usunięcia parasola została przekazana do zarządcy terenu, którym jest Międzyzakładowa Spółdzielnia Mieszkaniowa „Budowlanka” w Oświęcimiu – poinformował Andrzej Bojarski, zastępca prezydenta Oświęcimia.
I tak parasol, który zawisł między gałęziami, odbył już pierwszą urzędową podróż — od interpelacji radnego poprzez machinę Ratusza do zarządcy terenu. Pozostaje tylko czekać, kiedy zakończy swoją przygodę i wróci tam, gdzie jego miejsce. Na razie jednak bez wątpienia może pretendować do tytułu najbardziej znanego parasola w Oświęcimiu.
Fot. Google Maps
