Przejdź do treści

AI w smartfonach. Rewolucja czy kolejny chwyt marketingowy?

Smartphone with ai text in jeans pocket

Jeszcze kilka lat temu producent smartfona zachwalał przede wszystkim liczbę aparatów, częstotliwość odświeżania ekranu czy wydajność procesora. Dzisiaj coraz częściej najważniejszym słowem w specyfikacji jest „AI”. Sztuczna inteligencja ma poprawiać zdjęcia, tłumaczyć rozmowy, podsumowywać wiadomości, pomagać w pisaniu tekstów, usuwać obiekty z fotografii, a nawet przewidywać potrzeby użytkownika. Problem w tym, że pod wielkim hasłem „AI” często kryją się zarówno naprawdę przydatne rozwiązania, jak i funkcje, których przeciętny użytkownik prawdopodobnie nigdy nie wykorzysta.

Smartfon przestał być tylko telefonem

Sztuczna inteligencja nie pojawiła się w smartfonach wczoraj. Algorytmy od lat odpowiadają między innymi za automatyczne przetwarzanie zdjęć, rozpoznawanie twarzy, poprawę jakości obrazu czy filtrowanie spamu.

Różnica polega na skali.

Nowoczesne układy mobilne posiadają specjalne jednostki przeznaczone do obliczeń związanych z AI. Dzięki nim część operacji może być wykonywana bezpośrednio na urządzeniu, bez konieczności wysyłania wszystkiego do chmury. Smartfon może więc analizować zdjęcia, rozpoznawać mowę czy wykonywać określone zadania generatywne znacznie szybciej niż jeszcze kilka lat temu.

To otworzyło producentom drzwi do stworzenia całej kategorii funkcji określanych jako „AI features”.

AI potrafi naprawdę ułatwić życie?

Hand holding a phone with ai application icons.

Nie wszystkie rozwiązania są marketingową wydmuszką.

Jednym z najbardziej praktycznych zastosowań jest transkrypcja mowy. Telefon może zamienić nagranie rozmowy lub wykładu na tekst, a następnie pomóc w jego uporządkowaniu. Dla studenta, dziennikarza czy osoby uczestniczącej w wielu spotkaniach może to być ogromna oszczędność czasu.

Podobnie wygląda sytuacja z tłumaczeniami. Smartfon może rozpoznawać mowę, tłumaczyć ją i prezentować wynik niemal w czasie rzeczywistym. W teorii oznacza to, że bariera językowa staje się coraz mniejszym problemem.

AI potrafi również analizować zdjęcia. Usuwanie niechcianych obiektów, poprawianie kadru czy generatywne uzupełnianie fragmentów fotografii jeszcze niedawno wymagało komputera i odpowiedniego programu. Dzisiaj można zrobić to kilkoma dotknięciami ekranu.

W tym przypadku trudno mówić wyłącznie o marketingu. Technologia faktycznie zmieniła możliwości przeciętnego smartfona.

Problem zaczyna się wtedy, gdy AI staje się etykietą

Producenci bardzo szybko zauważyli, że „AI” dobrze wygląda w reklamie.

Dlatego sztuczna inteligencja zaczęła pojawiać się niemal wszędzie. AI aparat. AI bateria. AI ekran. AI asystent. AI wyszukiwanie. AI optymalizacja. AI bezpieczeństwo.

Tylko co właściwie oznacza „AI bateria”?

Często chodzi o algorytmy analizujące sposób korzystania z telefonu i odpowiednio zarządzające energią. Jest to przydatne, ale podobne mechanizmy były obecne w urządzeniach na długo przed obecną falą mody na generatywną sztuczną inteligencję.

To samo dotyczy aparatów. Smartfony od lat wykorzystują algorytmy do rozpoznawania scen, HDR czy redukcji szumów. Dzisiaj wiele z tych technologii po prostu otrzymało bardziej atrakcyjną marketingowo nazwę.

W efekcie użytkownik może odnieść wrażenie, że kupuje urządzenie wyposażone w jakąś magiczną technologię, podczas gdy część funkcji jest rozwinięciem rozwiązań znanych od lat.

Największym problemem może być sprzęt

Close-up of a computer processor with many pins

AI nie działa za darmo.

Modele sztucznej inteligencji wymagają mocy obliczeniowej, pamięci i energii. Dlatego producenci coraz częściej podkreślają możliwości procesorów oraz jednostek NPU, czyli wyspecjalizowanych układów przeznaczonych do obliczeń związanych z AI.

To ma znaczenie szczególnie wtedy, gdy część operacji wykonywana jest lokalnie.

Jeżeli smartfon ma analizować obraz, rozpoznawać mowę lub uruchamiać mniejsze modele językowe bez korzystania z serwera, potrzebuje odpowiednio wydajnego sprzętu. W przyszłości może to oznaczać jeszcze większą różnicę pomiędzy tanimi i drogimi urządzeniami.

Pojawia się więc paradoks. AI ma sprawić, że smartfon będzie bardziej inteligentny i wygodniejszy, ale jednocześnie wymaga coraz bardziej zaawansowanych podzespołów.

A co z prywatnością?

To kolejna kwestia, której nie można ignorować.

Sztuczna inteligencja może analizować ogromną ilość informacji znajdujących się na telefonie. Zdjęcia, wiadomości, nagrania głosowe, lokalizację czy sposób korzystania z urządzenia.

Kluczowe pytanie brzmi: gdzie odbywa się analiza?

Jeżeli wszystko wykonywane jest lokalnie, użytkownik może mieć większą kontrolę nad swoimi danymi. Jeżeli dane trafiają na serwery firmy, pojawia się pytanie o sposób ich przechowywania, przetwarzania i ochrony.

Producenci coraz częściej próbują rozwiązać ten problem poprzez połączenie obliczeń wykonywanych na urządzeniu z chmurą. Niektóre zadania mogą być realizowane lokalnie, a bardziej wymagające trafiają do centrów danych.

To wygodne rozwiązanie, ale wymaga od użytkownika zaufania producentowi.

Czy potrzebujemy AI w każdym telefonie?

black rotary dial phone on white surface

Prawdopodobnie nie.

Dla jednej osoby możliwość automatycznego podsumowania rozmowy będzie funkcją, która oszczędzi kilkadziesiąt minut dziennie. Dla innej będzie czymś, czego użyje raz podczas testowania nowego telefonu.

Problem polega na tym, że producenci często przedstawiają funkcje AI jako jeden z najważniejszych powodów zakupu nowego urządzenia.

Tymczasem dla wielu użytkowników znacznie ważniejsze pozostają rzeczy bardziej przyziemne: czas pracy na baterii, jakość aparatu, jasność ekranu, wydajność, aktualizacje systemu, trwałość czy cena.

Jeżeli telefon kosztuje kilka tysięcy złotych więcej tylko dlatego, że posiada kilkanaście funkcji AI, których właściciel praktycznie nie wykorzysta, trudno uznać taki zakup za szczególnie rozsądny.

AI może być prawdziwą rewolucją, ALE jeszcze nią nie jest

Najuczciwsza odpowiedź znajduje się gdzieś pośrodku.

AI w smartfonach nie jest wyłącznie marketingiem. Rozpoznawanie mowy, tłumaczenia, inteligentna edycja zdjęć, generowanie tekstu czy lokalne modele językowe mają realne zastosowania i mogą zmienić sposób korzystania z telefonu.

Jednocześnie producenci zdecydowanie nadużywają samego określenia „AI”. Część funkcji określanych dzisiaj jako sztuczna inteligencja to po prostu rozwinięcie algorytmów, które znamy od wielu lat.

Największa rewolucja prawdopodobnie dopiero przed nami.

Jeżeli AI zacznie działać w tle w sposób rzeczywiście użyteczny, rozumiejąc kontekst użytkownika i wykonując za niego bardziej złożone zadania, smartfon może przestać być urządzeniem, któremu wydajemy pojedyncze polecenia. Może stać się osobistym asystentem, który sam wykonuje część pracy.

Na razie jednak warto zachować zdrowy sceptycyzm.

Nie każdy smartfon z napisem „AI” jest przełomowy. Czasami jest to po prostu stary algorytm w nowym opakowaniu.

Avatar autora: Arkadiusz Hojny

Arkadiusz Hojny

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
[esi wrzucinfo_modal cache="public" ttl="900"]
Menu