Jak poinformował mł. bryg. Krzysztof Cieciak, oficer prasowy Komendy Powiatowej PSP w Wadowicach, prawdopodobną przyczyną zdarzenia było zwarcie instalacji elektrycznej w rejonie oświetlenia i rozdzielni prądu. Ogień najpierw pojawił się na dachu budynku gospodarczego, a następnie przeniósł się na poszycie dachu domu mieszkalnego. Mieszkańcy obiektu opuścili budynek przed przyjazdem służb ratunkowych. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał i nie było konieczności udzielania pomocy medycznej. W akcji udział wzięły trzy zastępy z JRG Andrychów oraz dziewięć jednostek OSP. Strażacy podali cztery prądy gaśnicze, które pozwoliły na opanowanie ognia, a następnie prowadzili działania polegające na przelewaniu pogorzeliska i zabezpieczeniu nadpalonej konstrukcji dachu. Całość działań zakończyła się po 4 godzinach i 14 minutach. W wyniku pożaru zniszczeniu uległo poszycie dachu budynku gospodarczego oraz fragment dachu budynku mieszkalnego. Straty materialne oszacowano wstępnie na 200 000 zł, natomiast wartość uratowanego mienia wynosi około 800 000 zł.
[AKTUALIZACJA] Rodzina zamieszkująca nieruchomość twierdzi, że nie było tam żadnej instalacji. Sprawą zajmuje się policja, Dodatkowo w internecie można znaleźć komentarz, który budzi niepokój.

