Niebezpieczna sytuacja miała mieć miejsce w autobusie linii nr 8 kursującym z Zagórnika do Andrychowa. Do redakcji trafiła relacja mieszkanki, która twierdzi, że podczas wysiadania z dwójką małych dzieci kierowca zamknął drzwi i rozpoczął odjazd, zanim wszyscy pasażerowie opuścili pojazd.
Jak relacjonuje kobieta, do zdarzenia doszło w czwartek rano. Podróżowała autobusem wraz z 5-letnim synem oraz rocznym dzieckiem przewożonym w wózku. Na przystanku El Dom w Andrychowie najpierw wyprowadziła starsze dziecko, a następnie zaczęła wysiadać z wózkiem.
Według jej relacji w momencie, gdy sama znajdowała się już na przystanku, wózek z dzieckiem pozostawał jeszcze w autobusie. Wtedy kierowca miał zamknąć drzwi i rozpocząć odjazd.
– Widząc, co się dzieje, zaczęłam krzyczeć do kierowcy. Po zatrzymaniu pojazdu kierowca zaczął na mnie krzyczeć, twierdząc, że powinnam zgłaszać, że wysiadam – relacjonuje kobieta.
Mieszkanka uważa, że kierowca przed zamknięciem drzwi powinien upewnić się, czy wszyscy pasażerowie bezpiecznie opuścili pojazd, szczególnie jeśli wśród nich znajdują się małe dzieci lub osoby wysiadające z wózkiem.
Jak twierdzi, w wyniku zdarzenia drzwi przytrzasnęły jej prawą rękę, czego skutkiem jest widoczny siniak. Zwraca również uwagę, że po zatrzymaniu autobusu kierowca nie miał zainteresować się stanem pasażerów ani przeprosić za zaistniałą sytuację.
– Uważam, że takie zachowanie stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa pasażerów i nie powinno mieć miejsca – podkreśla.
To nie pierwsza kontrowersyjna sytuacja związana z Andrychowskim Zakładem Komunikacji. Niedawno informowaliśmy o kierowcy, który gonił autobusem
Zdjęcie: azk.andrychow.eu/