Problem dzikich wysypisk w Wadowicach od lat powraca jak bumerang. Mieszkańcy regularnie zgłaszają kolejne miejsca, w których pojawiają się porzucone odpady. Informacje trafiają zarówno do Biura Interwencji Mieszkańca, jak i do Wydziału Środowiska. Każda taka interwencja kończy się uprzątnięciem terenu, jednak – jak podkreślają urzędnicy – samo sprzątanie nie rozwiązuje problemu u źródła.
Władze gminy zapowiadają teraz zmianę podejścia. Zamiast reagować wyłącznie po fakcie, chcą skuteczniej przeciwdziałać nielegalnemu wyrzucaniu śmieci. W tym celu zamówiono pierwszych pięć fotopułapek, które w najbliższym czasie zostaną rozmieszczone w różnych częściach gminy. Urządzenia mają pomóc w identyfikacji osób odpowiedzialnych za tworzenie dzikich wysypisk, a także działać prewencyjnie.
Cel jest jasny – namierzenie sprawców, wyciągnięcie wobec nich konsekwencji oraz ograniczenie podobnych incydentów w przyszłości. Samorząd nie ukrywa, że nie ma zgody na bezkarne zaśmiecanie przestrzeni publicznej, a nowe narzędzia mają wzmocnić skuteczność działań służb.
Wprowadzenie fotopułapek to rozwiązanie, o którym od dawna mówił były burmistrz Wadowic, Mateusz Klinowski. W trakcie swojej kadencji wielokrotnie apelował o większą dbałość o czystość miasta, systemowe usuwanie odpadów oraz zdecydowane działania wobec osób łamiących przepisy. Podkreślał, że bez realnych narzędzi kontroli problem dzikich wysypisk będzie się utrzymywał.
Decyzja obecnych władz może więc być odczytywana jako krok w kierunku realizacji postulatów, które od lat pojawiały się w lokalnej debacie. Czy nowe rozwiązania przyniosą oczekiwany efekt – pokażą najbliższe miesiące. Jedno jest pewne: walka z nielegalnym wyrzucaniem śmieci wchodzi w nową fazę, a osoby łamiące przepisy muszą liczyć się z większym ryzykiem wykrycia.
Zdjęcie: FB Bartosz Kaliński
