Przejdź do treści

Burmistrz Wadowic chce 35-tysięcy złotych czynszu od szkoły. To oznacza koniec

W Barwałdzie Dolnym narasta poczucie niesprawiedliwości i bezsilności. Sprawa przyszłości Publicznej Szkoły Podstawowej Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich im. św. Królowej Jadwigi przestała być lokalnym sporem administracyjnym, a stała się testem na to, jak w praktyce wygląda dialog władz z mieszkańcami. Wypowiedzenie umowy użyczenia budynku przez gminę Wadowice oznacza, że do 13 lutego 2026 roku musi zapaść decyzja, która przesądzi o losie około 50 dzieci.

To placówka szczególna. Od ponad 20 lat pełni rolę nie tylko szkoły, ale bezpiecznego miejsca dla uczniów wymagających indywidualnego podejścia, w tym dzieci w spektrum autyzmu. Rodzice podkreślają, że właśnie tu ich dzieci znalazły stabilność, zrozumienie i realne wsparcie. Zmiana szkoły to dla nich nie kosmetyczna korekta, lecz ryzyko cofnięcia się w rozwoju, utraty wypracowanych relacji i konieczności odnajdywania się w zupełnie obcym środowisku.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jeśli szkoła ma zakończyć działalność z końcem sierpnia 2026 roku, organ prowadzący musi poinformować o tym do końca lutego. To oznacza, że zegar tyka, a margines na realne rozmowy dramatycznie się kurczy. Tymczasem propozycja przedstawiona przez gminę w trakcie negocjacji wywołała wśród rodziców ogromne emocje – 35 tysięcy złotych miesięcznego czynszu. Dla organizacji non-profit to kwota nie do udźwignięcia. Tym bardziej że inne szkoły prowadzone przez to samo stowarzyszenie na terenie gminy korzystają z budynków gminnych bezpłatnie.

3 lutego 2026 roku odbyło się spotkanie rodziców z dyrekcją i prezesem stowarzyszenia. Emocje były wyraźne – od gniewu po bezradność. Padły jednoznaczne słowa: taka stawka czynszu nie jest elementem rozmów, lecz prostą drogą do zamknięcia szkoły. Rodzice po raz kolejny apelowali o bezpośrednie spotkanie z burmistrzem. Tego jednak zabrakło.

Obecny był natomiast przewodniczący Rady Miejskiej, Piotr Hajnosz. Jego wypowiedzi wielu uczestników odebrało jako próbę rozmycia odpowiedzialności. Zamiast jednoznacznych deklaracji padały argumenty o istnieniu wiceburmistrzów i urzędników odpowiedzialnych za edukację, w tym Marty Budzyńskiej. Na sali szybko pojawiła się reakcja: skoro władze deklarują otwartość, to dlaczego wcześniej nie dopuszczono do głosu mieszkańców, którzy chcieli przyjść na sesję Rady Miejskiej i publicznie przedstawić swoje stanowisko? Dlaczego głos rodziców i nauczycieli, bezpośrednio dotkniętych skutkami decyzji, został pominięty?

Te pytania pozostały bez odpowiedzi. Wśród zgromadzonych dominowało przekonanie, że zamiast dialogu zastosowano uspokajające frazy, które nie zmieniają faktów. Dla rodziców sprawa jest jasna: decyzje zapadają w ratuszu, a na jego czele stoi burmistrz Bartosz Kaliński. To od niego i od władz wykonawczych oczekują jasnego stanowiska, a nie przerzucania odpowiedzialności pomiędzy urzędnikami.

W spotkaniu uczestniczyli także przedstawiciele parafii, Rady Sołeckiej oraz samorządowcy z gminy i powiatu. Brak jednoznacznych deklaracji tylko pogłębił poczucie, że sprawa szkoły utknęła w administracyjnym klinczu. Tymczasem dla lokalnej społeczności to nie jest dyskusja o paragrafach, lecz o przyszłości dzieci.

Cała sytuacja rozgrywa się w szczególnym momencie. Barwałd Dolny przygotowuje się do obchodów 700-lecia istnienia. Mieszkańcy pytają wprost, czy jubileusz ma być symbolem wspólnoty i ciągłości, czy raczej momentem, w którym podejmuje się decyzje uderzające w lokalne fundamenty. Zamknięcie szkoły z 130-letnią historią wielu odbiera jako zerwanie z tradycją i wartościami, o których tak chętnie mówi się przy okazji rocznic.

Rodzice, nauczyciele i mieszkańcy nie domagają się przywilejów. Oczekują rozmowy, realnych propozycji i decyzji, które uwzględniają dobro dzieci, a nie wyłącznie rachunek ekonomiczny. Czasu jest coraz mniej. Jeśli w najbliższych tygodniach nie zapadnie przełomowe rozstrzygnięcie, scenariusz zamknięcia szkoły stanie się faktem.

W Barwałdzie Dolnym wciąż czekają. Na decyzję, która pokaże, czy samorząd potrafi wziąć odpowiedzialność nie tylko za budynki i budżety, ale przede wszystkim za ludzi. Póki co, można podpisać petycję – https://www.petycjeonline.com/ratujmy_szko_w_barwadzie_dolnym

Avatar autora: Dawid Kierczak

Dawid Kierczak

Rodowity andrychowianin, który od ponad dekady konsekwentnie zajmuje się dziennikarstwem lokalnym. W swojej pracy chętnie sięga po tematy niewygodne, zwracając uwagę na niespójności, nierówności i zaniedbania, które zbyt często umykają publicznej debacie. Jego publikacje cechuje krytyczne spojrzenie na funkcjonowanie systemu oraz wyczulenie na społeczne absurdy. Po godzinach oddaje się swojej pasji do historii, ze szczególnym uwzględnieniem lotnictwa okresu II wojny światowej. Równowagę między powagą tematów a codziennością odnajduje w świecie gier komputerowych.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
[esi wrzucinfo_modal cache="public" ttl="900"]
Menu