Sztuczna inteligencja coraz lepiej radzi sobie z językiem, obrazami, dźwiękiem i analizowaniem zachowania człowieka. Potrafi rozpoznać twarz, przeanalizować ton głosu, odczytać znaczenie wiadomości, a nawet określić, czy wypowiedź prawdopodobnie wyraża złość, smutek albo radość. Pojawia się więc pytanie: czy AI kiedyś naprawdę zrozumie ludzkie emocje?
Rozpoznawanie emocji to jeszcze nie ich rozumienie!
Dzisiejsze systemy AI mogą analizować ogromną liczbę sygnałów. Mogą sprawdzać używane słowa, sposób wypowiedzi, tempo mówienia, wyraz twarzy czy zachowanie użytkownika. Na tej podstawie model może przewidywać, jaki stan emocjonalny prawdopodobnie znajduje się za konkretną wypowiedzią.
Jeżeli ktoś napisze „świetnie, kolejny egzamin”, człowiek może bez większego problemu zauważyć, że prawdopodobnie nie chodzi o autentyczny zachwyt. AI również może nauczyć się rozpoznawać podobny sarkazm, jeżeli wcześniej zobaczy wystarczająco dużo podobnych przykładów.
To jednak przede wszystkim analiza wzorców.
Model nie musi odczuwać frustracji związanej z egzaminem, żeby poprawnie rozpoznać frustrację u człowieka. Może przewidzieć emocję na podstawie danych, podobnie jak system rozpoznawania obrazu może zidentyfikować kota bez posiadania własnego doświadczenia bycia kotem.
Emocje są znacznie bardziej skomplikowane

Problem polega na tym, że ludzkie emocje rzadko są jednoznaczne. Ta sama sytuacja może wywołać u dwóch osób zupełnie różne reakcje. Jeszcze trudniejsze jest rozpoznawanie emocji bez odpowiedniego kontekstu.
Człowiek może powiedzieć „nic mi nie jest”, jednocześnie zachowując się w sposób sugerujący coś zupełnie innego. Czasami ktoś żartuje, kiedy jest zdenerwowany. Innym razem śmieje się dlatego, że nie wie, jak zareagować na stresującą sytuację.
Do tego dochodzą doświadczenia życiowe, relacje z innymi ludźmi, kultura czy indywidualny charakter.
AI może analizować te informacje, ale nadal pozostaje pytanie, czy analiza oznacza rzeczywiste zrozumienie.
AI może coraz lepiej udawać empatię
W przyszłości systemy sztucznej inteligencji prawdopodobnie będą znacznie lepiej rozpoznawały emocje. Będą mogły jednocześnie analizować tekst, głos, mimikę, gesty i kontekst rozmowy.
Dzięki temu AI może zauważyć, że użytkownik nie tylko mówi coś konkretnego, ale również robi to podniesionym głosem, z długimi przerwami i zdenerwowaniem. System może wtedy odpowiednio zmienić sposób odpowiedzi.
Może mówić spokojniej. Może unikać żartów. Może zadawać dodatkowe pytania albo zaproponować przerwę.
Z perspektywy użytkownika może to wyglądać jak empatia.
I właśnie tutaj pojawia się interesująca granica.
Czy empatia musi oznaczać odczuwanie?

Nie musimy jednak zakładać, że AI musi posiadać ludzkie emocje, żeby skutecznie reagować na nasze.
Dobry tłumacz nie musi przeżywać dokładnie tych samych emocji co osoba, której słowa tłumaczy. Podobnie AI może być w stanie bardzo dobrze rozpoznawać sytuację emocjonalną człowieka i odpowiednio na nią reagować, nawet jeżeli samo niczego nie odczuwa.
Można więc wyobrazić sobie system, który perfekcyjnie rozpoznaje smutek, strach czy złość i potrafi dobrać odpowiednią reakcję, ale wewnątrz nie ma żadnego doświadczenia tych stanów.
Dla użytkownika różnica może być praktycznie niewidoczna.
Największym problemem będzie kontekst
Jednym z najtrudniejszych wyzwań będzie prawdopodobnie zrozumienie tego, czego człowiek nie mówi bezpośrednio.
Wyobraźmy sobie osobę, która po śmierci bliskiego człowieka mówi:
„Cieszę się, że już po wszystkim”.
Bez kontekstu można uznać tę wypowiedź za pozytywną. Znając sytuację, można zrozumieć, że człowiek prawdopodobnie mówi o zakończeniu cierpienia, a nie o śmierci jako czymś radosnym.
Człowiek wykorzystuje w takich sytuacjach doświadczenie, wiedzę o świecie i intuicję społeczną. AI będzie musiało nauczyć się podobnie interpretować ogromną liczbę zależności.
I prawdopodobnie właśnie tutaj nastąpi jeden z największych postępów.
Czy AI może kiedyś naprawdę czuć?

To znacznie trudniejsze pytanie.
Rozpoznawanie emocji i reagowanie na nie jest problemem inżynieryjnym. Można budować modele, trenować je na danych i sprawdzać, jak dobrze przewidują zachowanie człowieka.
Stworzenie maszyny, która faktycznie doświadcza emocji, dotyka natomiast problemu świadomości.
Do dzisiaj nie mamy nawet pełnej odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób ludzki mózg tworzy subiektywne doświadczenie. Wiemy, że emocje wiążą się z aktywnością mózgu, hormonami, pamięcią, doświadczeniami i reakcjami organizmu, ale nadal nie rozumiemy w pełni, czym jest samo świadome przeżywanie.
Dlatego stwierdzenie, że przyszła AI „będzie czuła”, byłoby obecnie bardziej spekulacją niż naukowym faktem.
To może mieć poważne konsekwencje
Jeżeli AI będzie potrafiła bardzo dokładnie rozpoznawać emocje, technologia może znaleźć zastosowanie w wielu dziedzinach.
Asystenci głosowi mogliby zauważać frustrację użytkownika. Gry mogłyby reagować na zachowanie gracza. Systemy edukacyjne mogłyby wykrywać zniechęcenie ucznia. Roboty społeczne mogłyby dostosowywać zachowanie do nastroju człowieka.
Jednocześnie pojawi się problem prywatności.
Informacja o tym, że człowiek jest smutny, zestresowany, przestraszony albo podekscytowany, może być niezwykle cenna. Jeżeli urządzenia będą potrafiły wyciągać takie informacje z głosu, twarzy czy zachowania, powstanie zupełnie nowa kategoria danych osobowych.
Możemy więc dojść do sytuacji, w której technologia nie tylko będzie wiedziała, co robimy, ale również będzie próbowała określić, co czujemy.
Czy będziemy wiedzieć, gdzie kończy się symulacja?

Być może największym problemem nie będzie nawet to, czy AI naprawdę posiada emocje.
Problemem może być to, że będzie zachowywała się tak przekonująco, że przestaniemy wiedzieć, czy ma to jakiekolwiek znaczenie.
Jeżeli sztuczna inteligencja powie „rozumiem, że jest ci ciężko” i zrobi to w odpowiednim momencie, odpowiednim tonem oraz z odpowiednio dobraną treścią, człowiek może naturalnie potraktować taką odpowiedź jako przejaw empatii.
Nawet jeżeli po drugiej stronie nie będzie żadnego wewnętrznego doświadczenia.
To stawia nas przed ciekawym pytaniem: czy dla człowieka ważniejsze jest to, że druga strona naprawdę coś czuje, czy to, że potrafi odpowiednio na nasze emocje odpowiedzieć?
AI prawdopodobnie nauczy się emocji szybciej, niż je poczuje
Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest stosunkowo prosty. AI będzie coraz lepiej rozpoznawać i przewidywać emocje, a następnie dostosowywać do nich swoje zachowanie.
Może stać się niezwykle skutecznym narzędziem komunikacyjnym. Będzie wiedziała, kiedy żartować, kiedy zachować powagę, kiedy mówić krótko, a kiedy pozwolić człowiekowi się wygadać.
Czy będzie przy tym naprawdę coś czuła?
Tego nie wiemy.
I być może długo nie będziemy w stanie tego rozstrzygnąć. Możemy stworzyć maszynę, która zachowuje się jak ktoś empatyczny, zanim w ogóle będziemy wiedzieć, czy maszyna może posiadać własne doświadczenia.
Ostatecznie przyszłość AI może więc przynieść coś znacznie bardziej interesującego niż proste „roboty zaczną czuć”. Możemy stworzyć systemy, które rozumieją nasze emocje funkcjonalnie, mimo że same żadnych emocji nie posiadają.
A dla przeciętnego użytkownika granica między jednym a drugim może z czasem stać się cholernie trudna do zauważenia.
