Przejdź do treści

Czy ludzi już do reszty pogrzało? Awantura o grilla w Zatorze i mieszkanka wyśmiana w internecie

Sezon grillowy dopiero się rozkręca, a wraz z nim wraca coroczny rytuał: jedni rozpalają ruszt, drudzy zamykają okna. Dla wielu osób grill to święto kiełbasy, karkówki i wolnego popołudnia. Dla innych — dym w salonie, smród na praniu, brak możliwości posiedzenia w ogrodzie i sąsiedzka bezradność. I właśnie o tym napisała jedna z mieszkanek Zatora, która zapytała w mediach społecznościowych, co może zrobić, gdy grillowanie u sąsiada skutecznie utrudnia jej normalne funkcjonowanie.

W idealnym świecie pod takim pytaniem pojawiłyby się rzeczowe odpowiedzi. Może ktoś doradziłby rozmowę z sąsiadem, może ktoś przypomniałby przepisy, może ktoś napisałby, że sam miał podobny problem. Ale internet nie byłby internetem, gdyby zamiast tego nie odpalił własnego grilla — tym razem pod kobietą, która po prostu zapytała o pomoc.

Posypały się kpiny. Jedni sugerowali, że powinna zgłosić się do psychiatry, inni radzili sprzedać dom, wyprowadzić się do lasu albo kupić kiełbasę i dołączyć do sąsiada. Krótko mówiąc: ktoś zgłasza uciążliwość, a część ludzi reaguje tak, jakby samo zadanie pytania było zamachem na narodowe prawo do grillowania.

Nie da się jednak udawać, że w tej historii nie ma też drugiej strony. Bo wielu osobom po przeczytaniu wpisu mogło zaświecić się w głowie jedno: kobietę zwyczajnie poniosło. W kraju, w którym od wiosny do jesieni ludzie grillują na działkach, balkonach, podwórkach i przy domach, pytanie o wzywanie służb do sąsiada od kiełbasy dla części internautów zabrzmiało jak przesada oderwana od rzeczywistości. I trudno się dziwić, że część komentujących odebrała to jako kolejny przykład życia w trybie ciągłej pretensji do świata. Oczywiście uporczywy dym może być problemem, ale jeśli ktoś od razu myśli o interwencji służb, zamiast najpierw normalnie zapukać do sąsiada i powiedzieć: „słuchaj, dym leci mi prosto do domu”, to faktycznie można odnieść wrażenie, że sprawa została nadmuchana do granic absurdu. Grill u sąsiada potrafi przeszkadzać, ale robienie z tego niemal kryzysu wymagającego mobilizacji instytucji państwowych to już poziom, który wielu osobom kojarzy się bardziej z przewrażliwieniem niż realną walką o komfort życia.

I tu właśnie temat robi się ciekawszy niż sama kiełbasa na ruszcie. Bo z jednej strony można powiedzieć: ludzi już do końca poniosło, skoro każde sąsiedzkie spięcie natychmiast ląduje w internecie i kończy się pytaniem o służby. Z drugiej — równie mocno można zapytać, czy naprawdę ludziom aż tak puszczają hamulce, że na zwykłe pytanie muszą odpowiadać wyśmiewaniem, upokarzaniem i tekstami o psychiatryku. Jedni przesadzają z pretensjami, drudzy z chamstwem. Efekt jest taki, że zamiast rozmowy mamy publiczne grillowanie człowieka w komentarzach.

Bo oczywiście — grill sam w sobie nie jest przestępstwem. Nikt rozsądny nie będzie wzywał służb do każdego zapachu karkówki unoszącego się nad osiedlem. Ale jeśli dym regularnie wpada komuś do domu, osiada na ubraniach, wdziera się na taras i odbiera możliwość spokojnego korzystania z własnej posesji, to problem przestaje być śmieszny.

Najłatwiej wyśmiać. Trudniej przyznać, że życie w sąsiedztwie wymaga minimum wyobraźni. Dla osoby stojącej przy grillu to może być „tylko godzinka przy ruszcie”. Dla sąsiada, który po raz kolejny zamyka okna w duszny dzień, to może być kolejny wieczór z dymem w mieszkaniu. I nie, nie każdy ma obowiązek cieszyć się zapachem spalonej podpałki tylko dlatego, że komuś za płotem zachciało się biesiady.

Z prawnego punktu widzenia sprawa również nie jest tak absurdalna, jak chcieliby internetowi prześmiewcy. Uciążliwe zadymienie może zostać potraktowane jako tzw. immisja, czyli oddziaływanie jednej nieruchomości na drugą. Kodeks cywilny wskazuje, że właściciel powinien korzystać ze swojej posesji w taki sposób, by nie zakłócać ponad przeciętną miarę korzystania z nieruchomości sąsiednich. To nie oznacza, że każdy grill kończy się interwencją. Oznacza natomiast, że uporczywe, intensywne i powtarzające się zadymianie sąsiadów nie jest wyłącznie „widzimisię przewrażliwionej osoby”.

Najrozsądniejszym pierwszym krokiem nadal pozostaje rozmowa. Bez awantury, bez nagrywania przez płot, bez robienia z sąsiada wroga publicznego. Czasem wystarczy przestawić grill, zmienić opał, zrezygnować z najtańszej podpałki albo po prostu zwrócić uwagę na kierunek wiatru. Problem zaczyna się wtedy, gdy jedna strona mówi: „nie mogę oddychać we własnym domu”, a druga odpowiada: „to się wyprowadź”.

Historia z Zatora pokazuje coś więcej niż tylko konflikt o grilla. Pokazuje, jak łatwo dziś zrobić z błahej sprawy narodowy dramat, ale też jak szybko internet potrafi zdeptać człowieka za zwykłe pytanie. Kobieta nie napisała, że chce zakazać grillowania w Polsce. Nie domagała się konfiskaty kiełbasy ani likwidacji majówek. Zapytała, co może zrobić, bo coś realnie jej przeszkadza. W odpowiedzi dostała internetowy rechot.

A może właśnie tu jest największy problem. Nie w samym grillu, nie w dymie i nie w kiełbasie, tylko w tym, że coraz więcej osób uważa, że skoro im coś nie przeszkadza, to nie ma prawa przeszkadzać nikomu innemu. Z drugiej strony coraz częściej widać też odwrotną skrajność: przekonanie, że każda niedogodność od razu musi być sprawą dla służb, urzędów albo sądu. Jedno i drugie prowadzi donikąd.

Grillowanie zostanie z nami pewnie na zawsze. I bardzo dobrze. Ale odrobina rozsądku też by się przydała. Bo jeżeli sąsiad przeszkadza — warto najpierw z nim porozmawiać. A jeżeli ktoś zadaje pytanie w internecie — nie trzeba od razu robić z niego wariata. Choć w tej konkretnej historii trudno nie odnieść wrażenia, że wszystkim po trochu się odkleiło: jednej stronie od dymu, drugiej od komentarzy.

Avatar autora: Dawid Kierczak

Dawid Kierczak

Rodowity andrychowianin, który od ponad dekady konsekwentnie zajmuje się dziennikarstwem lokalnym. W swojej pracy chętnie sięga po tematy niewygodne, zwracając uwagę na niespójności, nierówności i zaniedbania, które zbyt często umykają publicznej debacie. Jego publikacje cechuje krytyczne spojrzenie na funkcjonowanie systemu oraz wyczulenie na społeczne absurdy. Po godzinach oddaje się swojej pasji do historii, ze szczególnym uwzględnieniem lotnictwa okresu II wojny światowej. Równowagę między powagą tematów a codziennością odnajduje w świecie gier komputerowych.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
[esi wrzucinfo_modal cache="public" ttl="3600"]
Menu