Pod każdym odcinkiem zamieścimy pytania, co ma być w kolejnym odcinku powieści. Decydować
będzie największa liczba głosów Czytelników na daną opcję. Na tej podstawie będziemy wspólnie
tworzyć kolejne rozdziały.
PROLOG
Na zewnątrz było paskudnie. Ciemne chmury od kilku dni zasnuwały jesienne niebo, tłamszone nisko nad
wilgotną, ciężką od deszczu Kotliną Oświęcimską. Powietrze było gęste, jakby nasiąknięte czymś więcej
niż tylko wodą- czymś, co wdzierało się pod ubranie, pod skórę, aż do kości.
Wracał z pracy skonany. Codziennie to samo: dojazd do Tychów, monotonne dokręcanie śrubek w fabryce
samochodów, powrót. Godziny zlewały się w jedną, bezkształtną masę zmęczenia. Robił to wszystko
tylko po to, żeby wyżywić rodzinę.
A teraz jeszcze to- zamiast odpocząć, zamiast choć przez chwilę usiąść w ciszy, żona wygoniła go z psem.
Kudłacz. Po co im to było? Dlaczego uległ dzieciakom? Sam już nie pamiętał momentu, w którym „nie”
zamieniło się w „dobra”.
Mieszkał przy jednej z ulic odchodzących od zabetonowanego kilka lat temu oświęcimskiego Rynku,
miejsca, które pamiętało jeszcze przedwojenne jarmarki- gwarne, kolorowe, żywe. Potem przyszła
szpetota: betonowy bunkier postawiony w samym jego sercu, jeden z pierwszych marketów w okolicy.
Dziś już go nie było. Zburzony, jakby ktoś próbował wymazać wstydliwy fragment historii.
Ale bruk pamiętał. On też pamiętał.
Z psem zwykle chodził na bulwary, bo w taką pogodę przynajmniej nie było ludzi, nikt nie patrzył i nikt
nie oceniał. Nikt też nie zauważyłby, że nie sprząta po pupilu „swoich dzieci”. Było tak paskudnie, że aż
chciało się zawrócić jeszcze zanim zamknął drzwi. Deszcz nie tyle padał, co wisiał w powietrzu i wciskał
się wszędzie- w oczy, do ust, do płuc.
Tym razem postanowił skrócić drogę. Jedna z najwęższych uliczek w mieście, łącząca okolice Rynku-
dokładnie ulicę Romana Mayzla z ulicą Berka Joselewicza- nie zachęcała do spacerów nawet w pogodny dzień. Odrapane elewacje kamienic, ciemne podwórza, odpadający tynk i okna, za którymi od dawna nikt
nie zapalał światła, sprawiały wrażenie, jakby to miejsce zostało zapomniane.
A jednak wszedł tam bez większego wahania. Chciał mieć to już za sobą- szybko przejść, szybko wyjść,
zapomnieć.
Uliczka była ciemna i od pierwszego kroku coś się nie zgadzało. Zapach uderzył go nagle, jak ściana.
Zatrzymał się i zmarszczył nos, ale odruchowo wciągnął powietrze jeszcze raz, jakby chciał upewnić się,
że to nie złudzenie. Nie- ten odór był realny. Gęsty, słodkawo-mdły, duszący.
Nigdy wcześniej czegoś takiego nie czuł. Coś tu było nie tak.
Pies nagle zesztywniał, sierść na karku stanęła mu dęba, a z gardła wydobył się niski, ostrzegawczy
warkot- pierwszy raz od kiedy go mieli. Mężczyzna spojrzał w głąb uliczki, gdzie światło pojedynczej
latarni drgało przytłumione przez brudny klosz, rzucając cienie, które poruszały się jak żywe.
Serce zaczęło mu bić szybciej, choć próbował sobie wmówić, że to nic takiego. Śmieci. Może zdechłe
zwierzę. Może ktoś coś wyrzucił.
Zrobił krok, potem drugi. Pies szarpnął smycz, jakby chciał go zatrzymać, ale on tylko mocniej ją ścisnął
i wytężył wzrok. W półmroku zobaczył coś, co najpierw wyglądało jak porzucony worek- ciemny,
przemoczony, zbyt ciężki, by poruszał go wiatr.
Coś jednak się nie zgadzało. Kształt był zbyt nieregularny, zbyt… ludzki.
Podszedł bliżej, a zapach uderzył go z taką siłą, że aż zakręciło mu się w głowie. I wtedy zrozumiał. To
nie był worek. To było coś, czego nigdy w życiu nie chciał zobaczyć- i wiedział już, że tego obrazu nie
pozbędzie się nigdy.
Co będzie dalej? Wybierajcie, co ma się zdarzyć w następnym rozdziale?
I. Na co natrafił mężczyzna?
A. Zwłoki człowiek ułożone w kształt swastyki;
B. Rozczłonkowane ciało młodej kobiety;
C. Równo ułożone ciała małych bliźniaków;
II. Kim ma być główny bohater/bohaterka?
A. Panią prokurator
B. Dziennikarzem
C. Nauczycielką
D. Duchwnym
Propozycje wysyłajcie na na adres ksiazkawrzucinfo@gmail.com do soboty 16 maja 2026.
Co tydzień publikujemy kolejny odcinek powieści kryminalnej, której treść umiejscowiona jest w
Małopolsce Zachodniej. O czym będzie kryminał, jaki będzie jego dalszy przebieg? O tym już zdecydują
sami Czytelnicy!
