Marzyłeś kiedyś, by napisać książkę? Albo ją współtworzyć? Teraz jest na to szansa. Portal wrzuc.info rusza z nowym projektem – piszemy książkę – kryminał – online! Co tydzień publikować będziemy kolejny odcinek powieści, której fabuła umiejscowiona jest w Małopolsce Zachodniej.
O czym będzie książka, jaka będzie jej treść? O tym mają już zdecydować sami Czytelnicy!
Pod każdym odcinkiem zamieścimy pytania, co ma być w kolejnym odcinku powieści. Decydować będzie największa liczba głosów Czytelników na daną opcję. Na tej podstawie będziemy wspólnie tworzyć kolejne rozdziały.
W POPRZEDNICH ODCINKACH:
PROLOG
https://wrzuc.info/czytelnicy-pisza-swoj-kryminal-prolog/
ROZDZIAŁ I
https://wrzuc.info/czytelnicy-pisza-swoj-kryminal-rozdzial-i/
Czas na kolejną odsłonę kryminału:
ROZDZIAŁ II
Maria nie spała prawie całą noc.
Po wyjściu prokuratora mieszkanie wydawało się inne niż wcześniej – ciaśniejsze, cichsze, jakby ściany nasłuchiwały razem z nią. Przez długi czas siedziała w kuchni przy zgaszonym świetle, patrząc na mokre podwórko między kamienicami. Deszcz dalej padał jednostajnie, bez gniewu, ale uparcie, zamieniając stare studzienki w ciemne lustra. Gdzieś za ścianą płakało dziecko. Ktoś przeciągał krzesło po podłodze. Zwykła noc w starej kamienicy niedaleko rynku.
A jednak nic już nie było zwykłe.
„Ciało ustawione w kształt przypominający swastykę.”
To zdanie wracało do niej bez przerwy. Nie sam symbol był najgorszy. W Oświęcimiu symbole miały inną wagę niż gdziekolwiek indziej. Tutaj nawet źle narysowany znak na murze potrafił wywołać ciszę cięższą niż krzyk. Chodziło o intencję. O świadomość. O to, że ktoś zrobił to właśnie tutaj.
Nad ranem musiała jednak wstać jak zawsze. Krzyś marudził przy śniadaniu, że nie chce iść do szkoły, bo mają klasówkę z matematyki. Potem zgubił gdzieś drugi but i obraził się na świat, kiedy kazała mu go szukać samodzielnie. Normalność tych drobnych problemów działała na nią kojąco. Pozwalała choć na chwilę zapomnieć o prokuratorze stojącym w jej drzwiach i o spojrzeniu, które mówiło więcej niż słowa.
Miasto tonęło w wilgoci. Kiedy prowadziła samochód przez okolice Soły, mgła snuła się nisko nad wodą, rozlewając się pomiędzy drzewami i pustymi alejkami. Oświęcim o poranku wyglądał tak, jakby ktoś wyssał z niego wszystkie kolory. Stare kamienice przy rynku miały brudnoszare elewacje, a zaniedbane podwórka między ulicami zdawały się pełne cieni nawet za dnia. Maria często myślała, że jesienią to miasto przypomina człowieka, który zbyt długo nosił w sobie coś ciężkiego.
W liceum było jak zwykle głośno. Mokre kurtki pachniały deszczem i tanimi papierosami przyniesionymi z przystanków autobusowych. Uczniowie przewalali się przez korytarze z tą charakterystyczną mieszaniną zmęczenia i nadpobudliwości. Kiedy weszła do klasy trzeciej humanistycznej, rozmowy ucichły tylko na chwilę.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry… – odpowiedzieli bez entuzjazmu.
Tematem lekcji miał być powojenny proces odbudowy Polski, ale już po kilku minutach wiedziała, że nikt jej nie słucha. Dwóch chłopaków siedzących pod oknem oglądało coś ukradkiem na telefonie. Dziewczyna w pierwszej ławce spała z otwartym zeszytem. Ktoś z tyłu się śmiał.
- Może podzielicie się z klasą tym, co was tak interesuje? – rzuciła chłodno.
Jeden z chłopaków szybko schował telefon.
- Nic takiego, proszę pani.
- W takim razie oddaj.
Westchnął teatralnie, ale podał jej urządzenie.
Maria już miała odłożyć je na biurko, kiedy ekran rozbłysnął od nowego powiadomienia. Zdjęcie pojawiło się tylko na sekundę.
I ta sekunda wystarczyła.
Poczuła, jak coś ściska ją w żołądku.
Na fotografii widać było ciemną, mokrą uliczkę policyjnie odgrodzoną taśmą. Kilku funkcjonariuszy. Migające światła radiowozu. I symbol.
Nie cały.
Fragment.
Ale wystarczający.
- Skąd to macie? – zapytała ciszej, niż zamierzała.
Klasa momentalnie ucichła.
Chłopak wzruszył ramionami, nagle mniej pewny siebie.
- Wszyscy to sobie wysyłają… Podobno znaleźli jakiegoś trupa koło rynku.
Maria poczuła zimno rozlewające się po plecach.
- Kto wam to wysłał?
- Nie wiem. Jakiś profil lokalny chyba. Już usunęli.
Oddała mu telefon, ale nie wróciła od razu do lekcji. Przez moment stała nieruchomo przy biurku, próbując uspokoić oddech. Uczniowie patrzyli na nią inaczej niż zwykle. Wyczuwała to. Młodzież miała instynkt do wyłapywania pęknięć.
- Otwórzcie podręczniki na stronie sto osiemdziesiątej – powiedziała w końcu.
Głos miała suchy.
Reszta lekcji minęła jej jak przez mgłę.
Dopiero podczas przerwy zrozumiała, co ją tak poruszyło. To nie był sam znak. Coś w tle zdjęcia przyciągnęło jej uwagę. Fragment muru. Ledwo widoczny detal przy bramie prowadzącej na podwórko.
Znała to miejsce.
A właściwie… znała ten symbol na murze.
Kilka lat wcześniej prowadziła z uczniami projekt o przedwojennym Oświęcimiu i dokumentowała stare napisy pozostawione na kamienicach. Większość zniknęła pod farbą albo tynkiem. Ale jeden pamiętała wyjątkowo dobrze – małą gwiazdę Dawida wyrytą przy wejściu do dawnej żydowskiej drukarni.
Dokładnie tej samej, przy której znaleziono ciało.
Maria poczuła nagłe pulsowanie w skroniach.
To nie był przypadek.
Ktoś wybrał to miejsce świadomie.
I wtedy zadzwonił jej telefon.
Numer prywatny.
- Halo?
- Pani Mario – odezwał się znajomy głos prokuratora Domańskiego. – Mam nadzieję, że nie przeszkadzam.
Spojrzała przez szybę na mokre boisko za szkołą.
- Chyba jednak już jestem w to zamieszana, prawda?
Po drugiej stronie zapadła krótka cisza.
- Obawiam się, że tak. I właśnie wydarzyło się coś jeszcze.
Maria zamknęła oczy.
Za oknem deszcz zacinał coraz mocniej, a nad starym Oświęcimiem niebo robiło się ciemne, choć była dopiero trzynasta.
Co będzie dalej? Wybierajcie, co ma się zdarzyć w następnym rozdziale!
- Maria jedzie z prokuratorem do dawnej żydowskiej dzielnicy;
- W szkole jeden z uczniów znika bez śladu;
- Maria otrzymuje kopertę bez nadawcy;
Propozycje wysyłajcie na na adres ksiazkawrzucinfo@gmail.com do soboty 31 maja 2026.
Co tydzień publikujemy kolejny odcinek powieści kryminalnej, której treść umiejscowiona jest w Małopolsce Zachodniej. O czym będzie kryminał, jaki będzie jego dalszy przebieg? O tym już zdecydują sami Czytelnicy!
