Ks. Stanisław Czernik kierował parafią św. Macieja od 2003 do 2025 roku. Przez 22 lata niewątpliwie stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w mieście. Organizował i wspierał przedsięwzięcia charytatywne, pomagał poszkodowanym podczas powodzi, angażował się w działalność Kuchni św. Brata Alberta oraz inicjatywy skierowane do osób znajdujących się w trudnej sytuacji. Te działania zostały oficjalnie wskazane w 2021 roku, gdy otrzymał tytuł „Zasłużony dla Powiatu Wadowickiego”.
To jedna strona jego działalności. Jest jednak również druga, o której przy okazji dyskusji o kolejnym honorowym tytule trudno milczeć.
Z 500 zł do 4000 zł. Przedszkole musiało się przenieść
Najbardziej konkretnym przykładem jest historia Przedszkola nr 1.
Placówka przez lata działała w salkach katechetycznych należących do parafii św. Macieja. Gmina płaciła za wynajem 500 zł miesięcznie. W 2021 roku ks. Stanisław Czernik zaproponował nową stawkę wynoszącą 4000 zł miesięcznie, czyli osiem razy więcej. Jako powód wskazywano stanowisko Rady Ekonomicznej Diecezji Bielsko-Żywieckiej, która dotychczasową kwotę uznała za rażąco niską w odniesieniu do warunków rynkowych. Gmina ostatecznie zrezygnowała z dalszego wynajmu, a dzieci i pracownicy zostali przeniesieni do dawnego budynku Szkoły Podstawowej nr 3.
Można oczywiście argumentować, że właściciel nieruchomości ma prawo oczekiwać czynszu odpowiadającego wartości rynkowej. To prawda. Trudno jednak równocześnie przedstawiać działalność publiczną wyłącznie przez pryzmat dobroczynności, pomijając decyzję, po której samorządowe przedszkole musiało szukać innej siedziby.
To nie jest polityczna interpretacja. Stawka wzrosła z 500 do 4000 zł, umowa wygasła, a przedszkole się wyprowadziło.
Orkiestra również musiała szukać nowego miejsca
Nie był to jedyny podobny przypadek. W 2019 roku doszło do sporu dotyczącego pomieszczeń wykorzystywanych przez Miejską Orkiestrę Dętą „Andropol”. Po podniesieniu czynszu za pomieszczenia należące do parafii muzycy musieli przenieść się do innego lokalu. Mówimy przy tym o orkiestrze mającej w Andrychowie historię sięgającą lat 20. XX wieku i uczestniczącej od dziesięcioleci w życiu kulturalnym, państwowym i religijnym miasta.
Dlatego przy ocenie, czy ktoś powinien otrzymać najwyższe lokalne wyróżnienie, radni mają prawo pamiętać nie tylko o uroczystych mszach, zbiórkach i laudacjach. Mogą pamiętać również o decyzjach, których konsekwencje ponosiły miejskie instytucje i organizacje.
OSP i konflikt, który wyszedł poza remizę
Kontrowersje pojawiały się również wokół relacji z Ochotniczą Strażą Pożarną w Andrychowie.
W 2024 roku Wrzuc.info opisywało konflikt wewnątrz OSP, po którym z funkcji prezesa zrezygnował Rafał Hahn. Sprawa została następnie poruszona także przez ks. Czernika podczas nabożeństwa, a do wydarzeń w jednostce odniesiono się w parafialnym „Źródle spod Pańskiej Góry”. To istotny szczegół, bo pokazuje, że proboszcz nie zawsze ograniczał się wyłącznie do spraw duszpasterskich. Zabierał głos również w lokalnych konfliktach społecznych. Sama obecność strażaków podczas uroczystości religijnych nie jest oczywiście niczym nadzwyczajnym. OSP od pokoleń uczestniczą w procesjach, odpustach czy obchodach patriotycznych. Problem zaczyna się wtedy, gdy udział organizacji społecznej przestaje być odbierany jako dobrowolna tradycja, a zaczyna być postrzegany jako obowiązek.
Polityka rzeczywiście pojawiała się na terenie parafii
Jeszcze bardziej konkretny jest wątek polityczny.
Nie trzeba opierać się na plotkach ani wspomnieniach mieszkańców. 7 stycznia 2018 roku na terenie parafii św. Macieja odbyło się spotkanie byłej premier Beaty Szydło z działaczami i sympatykami Prawa i Sprawiedliwości. Była również msza w kryptach kościelnych i poczęstunek. Informowały o tym lokalne media.
Sprawa wzbudziła wtedy kontrowersje również dlatego, że spotkanie nie było wcześniej szeroko zapowiadane. Niedługo później lokalne media opisywały napiętą reakcję ks. Czernika na wykonywanie zdjęć podczas wydarzeń przy kościele.
To nie był zresztą jedyny przypadek obecności polityków tego środowiska przy wydarzeniach organizowanych wokół parafii.
W kampanii samorządowej w 2018 roku Beata Szydło pojawiła się w parafialnym kinie Beskid podczas wydarzenia związanego z promocją kandydatów PiS. Już znacznie wcześniej, w 2011 roku, lokalne media pisały, że część krytyków ks. Czernika zarzucała mu zbyt duże zaangażowanie po stronie określonego środowiska politycznego, a temat szczególnie mocno pojawiał się podczas wyborów samorządowych w 2010 roku.
W przypadku ks. Czernika takich kontaktów było na tyle dużo, że zarzut o mocne wejście parafii w lokalną politykę nie pojawił się dopiero teraz, po decyzji radnych. Był obecny w Andrychowie od kilkunastu lat. A co najbardziej bulwersujące dla wiernych- proboszcz często prowadził agitację polityczną nawet z ambony…
Jest jeszcze jedna sprawa. Znacznie poważniejsza
W 2021 roku, dokładnie przy okazji przyznania ks. Czernikowi tytułu „Zasłużony dla Powiatu Wadowickiego”, były poseł i historyk dr hab. Józef Brynkus opublikował tekst dotyczący materiałów znajdujących się w zasobie Instytutu Pamięci Narodowej.
Brynkus wskazał konkretną sygnaturę 0025/2969 i opisał dokumentację, według której Stanisław Czernik miał zostać w 1987 roku zarejestrowany przez SB jako TW o pseudonimie „Staś”, nr ewidencyjny BB-12549. Historyk jednocześnie bardzo wyraźnie zaznaczył, że zachowane materiały są szczątkowe i jego zdaniem nie dają podstaw, aby bez zastrzeżeń stwierdzić, że ks. Czernik był rzeczywistym i świadomym tajnym współpracownikiem SB. Według opisu materiały dotyczące pozyskanych informacji zostały wybrakowane ze względu na niewielką wartość ewidencyjną.
To rozróżnienie jest kluczowe. Rejestracja przez SB nie jest tym samym co udowodniona świadoma współpraca. Dlatego nie można pisać, że ks. Czernik „był agentem SB”. Można natomiast uczciwie odnotować, że taki wątek dotyczący dokumentacji archiwalnej został publicznie opisany przez historyka już pięć lat temu. Józef Brynkus stwierdził w artykule na łamach serwisu pressmania:
dr hab. Józef Brynkus pisze:
Nikt andrychowskiemu proboszczowi i prałatowi zasług w zakresie działalności duszpasterskiej w Andrychowie, a pewnie i wcześniej w innych parafiach, nie odbierze. Nikt też nie odbierze mu chwały w zakresie współczesnego krzewienia antykomunistycznej ideologii. Trzeba docenić jego akcje kulturalne i charytatywne. To ważny aspekt jego kapłańskiej posługi.
I pewnie by mu chwała była za to wszystko, gdyby cieniem na jego biografii nie kładła się sprawa jego rejestracji jako tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa Polski Ludowej. A przede wszystkim manipulacje z utajnieniem tych danych. Sama teczka współpracy jest marna. Natomiast kompromituje księdza Stanisława Czernika sprawa jej utajnienia.
Powtarzam: akta współpracy są tak naprawdę marne i w świetle obowiązującej wykładni Trybunału Konstytucyjnego: kogo można uznać za tajnego współpracownika, trudno byłoby się odważyć, tak jak w przypadku Wałęsy, by księdza Czernika nazwać tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Bo ta wykładnia jest niezwykle kuriozalna, ale stosowana i zmusza do daleko idącej ostrożności. Bo jak nie, to sprawy się ciągną latami. A że w Polsce nie ma ani uczciwych sędziów, ani też precedensów, nie ma też jednoznacznie potępiającego tajnych współpracowników esbecji nastawienia, to pisząc i mówiąc o kimś, kto figuruje w aktach esbecji jako tajny współpracownik tegoż aparatu represji Polski Ludowej, musimy posługiwać się eufemizmami typu: został zarejestrowany jako tajny współpracownik, figuruje jako tajny współpracownik i podobnymi zwrotami. To tak jakby o Bolesławie Chrobrym pisać, że został ukoronowany, ale nie że był królem. Prawda, że śmiesznie??!!.
Cały artykuł na pressmania przeczytacie tutaj -> https://pressmania.pl/kto-tak-naprawde-jest-zasluzonym-dla-wadowickiego-powiatu/
To również pokazuje, że kontrowersje wokół postaci duchownego nie narodziły się wraz z obecną Radą Miejską.
Tytuł honorowy nie jest nagrodą za sam staż
I właśnie dlatego dyskusja podczas sesji Rady Miejskiej jest czymś więcej niż prostym sporem: „kto lubi księdza, a kto go nie lubi”.
Ks. Stanisław Czernik pozostawił po sobie zarówno konkretne inicjatywy społeczne i charytatywne, jak i decyzje oraz wydarzenia, które wywoływały poważne kontrowersje.
Przedszkole: czynsz z 500 do 4000 zł i przeprowadzka. Orkiestra: spór o lokal i wyprowadzka. OSP: publiczne wejście duchownego w konflikt wewnątrz organizacji. Polityka: spotkanie Beaty Szydło z działaczami i sympatykami PiS na terenie parafii oraz kolejne wydarzenia z udziałem polityków. Do tego opisana publicznie kwestia rejestracji w dokumentacji SB, przy jednoczesnym braku podstaw do stwierdzenia świadomej współpracy.
Tak wygląda pełniejszy bilans, który warto znać przed wydaniem kategorycznej oceny decyzji podjętej w samorządzie.
Można uważać, że zasługi ks. Czernika przeważają nad kontrowersjami. Można też dojść do przeciwnego wniosku. To już kwestia oceny poszczególnych radnych i mieszkańców.
Jednego jednak nie sposób sprowadzić do prostego hasła: brak poparcia dla tytułu „Zasłużony dla Gminy Andrychów” nie wydarzył się w historycznej próżni. Za tą decyzją stoi ponad 20 lat lokalnej historii, w której obok działalności charytatywnej były również konflikty o pieniądze, nieruchomości, organizacje społeczne i granicę między Kościołem a polityką.
Po objęciu sterów w parafii św. Macieja przez księdza Tomasza Bieńka polityka z ambony zniknęła, zniknęły również kontrowersje. Może kiedyś to ksiądz proboszcz Tomasz będzie wyróżniony przez radnych.
Zdjęcie główne: Grafika z wykorzystaniem zdjęć z portalu pressmania
