Czy menedżerka z wieloletnim doświadczeniem w ochronie zdrowia faktycznie stanie na czele miejskiej spółki komunalnej? Zbieżność dat daje do myślenia. W czwartek, 3 września, Bulanowska oficjalnie zakończyła pracę w wadowickim szpitalu, a w tym samym czasie w Andrychowie nasiliły się spekulacje o jej nowej roli. Na ten moment brakuje jednak oficjalnego potwierdzenia ze strony władz miasta, a doniesienia pozostają nieoficjalne. Ewentualny transfer wzbudza ogromne emocje, zwłaszcza gdy spojrzy się na bilans ostatnich miesięcy jej pracy w Wadowicach.
Od sukcesów inwestycyjnych po nagły zwrot akcji
Barbara Bulanowska kierowała wadowickim szpitalem od początku 2020 roku. Do swoich sukcesów zaliczała między innymi przeprowadzenie placówki przez trudny okres pandemii, otwarcie pracowni rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej, rozbudowę Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, budowę nowej siedziby Pogotowia Ratunkowego oraz rozwój Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego „Dobre Miejsce”. Dynamicznie rozwijała się również ortopedia, gdzie liczba wykonywanych endoprotez wzrosła z około 50 rocznie do blisko 500 w 2024 roku.
Jeszcze w lutym 2026 roku wydawało się, że jej pozycja jest niezagrożona. Wygrała wówczas konkurs na kolejną kadencję, pokonując dwóch kontrkandydatów, a 25 lutego podpisała z Zarządem Powiatu Wadowickiego sześcioletni kontrakt. Sytuacja uległa jednak gwałtownemu pogorszeniu w zaledwie kilka miesięcy.
Widmo gigantycznego długu i zarzuty po kontrolach
Finanse wadowickiej lecznicy od dawna budziły spore kontrowersje. Szpital zakończył 2023 rok stratą netto przekraczającą 3,7 miliona złotych, a w 2024 roku ujemny wynik wzrósł do blisko 9,5 miliona złotych, co zmusiło Powiat do umarzania pożyczek sięgających ponad 2 milionów złotych.
Prawdziwe uderzenie nadeszło jednak wraz z późniejszymi kontrolami. Raporty ujawniły, że zobowiązania krótkoterminowe ZZOZ osiągnęły kwotę 55,43 miliona złotych, z czego 17,78 miliona złotych stanowiły zobowiązania przeterminowane. Prognozowana strata netto za 2025 rok miała sięgnąć aż 14,3 miliona złotych. Kontrolerzy wskazali Barbarę Bulanowską jako osobę ponoszącą bezpośrednią odpowiedzialność z tytułu nadzoru i zarządzania placówką.
Bunt o porodówkę, kary finansowe i śledztwo
Do najgłośniejszego kryzysu wizerunkowego doszło na początku 2026 roku, gdy ujawniono plany zawieszenia działalności oddziału ginekologiczno-położniczego oraz neonatologii. Decyzja ta wywołała oburzenie mieszkańców, personelu i lokalnych polityków. Powstała społeczna petycja żądająca odwołania dyrektor, zarzucająca jej brak dialogu i podejmowanie kluczowych decyzji bez konsultacji. Ostatecznie władze powiatu ugięły się pod presją i zablokowały zamknięcie oddziału.
To nie był koniec kłopotów. Kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia zakwestionowała rozliczenie 105 świadczeń ginekologiczno-położniczych z lat 2021–2023, nałożeniem na szpital karę w wysokości ponad 656 tysięcy złotych. Z kolei w czerwcu pojawiła się informacja, że sprawą ewentualnych nieprawidłowości w zarządzaniu ZZOZ zajęły się organy ścigania, co doprowadziło do tego, że na początku czerwca Zarząd Powiatu zdecydował o wypowiedzeniu Bulanowskiej kontraktu.
Polityczny duet z przeszłości i pytania o przyszłość Andrychowa
Przejście z zarządzania dużą placówką medyczną do spółki komunalnej byłoby gwałtownym zwrotem w karierze. W tle całej sprawy wyraźnie rysuje się jednak wątek wieloletniej współpracy Barbary Bulanowskiej z obecną burmistrz Andrychowa, Beatą Smolec. Gdy w 2020 roku Bulanowska obejmowała stanowisko w Wadowicach, Beata Smolec była wicestarostą powiatu wadowickiego i zasiadała w komisji konkursowej, która ją wybrała. Przez kolejne lata obie panie ściśle współpracowały przy tematach zdrowotnych, a Smolec publicznie chwaliła rozwój lecznicy i popierała wielomilionowe wsparcie finansowe dla szpitala z budżetu powiatu.
Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy nazwisko Bulanowskiej kojarzone jest z Andrychowem. Po wygranych przez Beatę Smolec wyborach samorządowych spekulowano, że była dyrektor ZZOZ mogłaby zostać wiceburmistrzem, choć fotel ten ostatecznie objął Aleksander Kasperek. Dziś ten sam scenariusz powraca w kontekście prezesury w ZGK.
Choć doniesienia wciąż mają charakter nieoficjalny, polityczna i zawodowa przeszłość obu pań sprawia, że temat grzeje lokalną opinię publiczną. Mieszkańcy głośno zastanawiają się, czy osoba po tak burzliwym rozstaniu z wadowickim szpitalem i w obliczu wielomilionowego długu lecznicy posiada odpowiednie kompetencje do zarządzania gospodarką komunalną miasta. Pojawiają się też wątpliwości, czy ewentualna nominacja okaże się efektem merytorycznej oceny, czy raczej pokłosiem dawnych relacji zawodowych. Lokalna społeczność czeka teraz na ruch Ratusza i oficjalny komunikat, w którym władze Andrychowa odniosą się do doniesień oraz poinformują o formalnych rozstrzygnięciach wokół fotela prezesa ZGK. Sprawa z pewnością będzie miała swój dalszy ciąg.
