Na ulicy Beskidzkiej w Sułkowicach, w ciągu drogi wojewódzkiej nr 781, doszło do kolizji autobusu komunikacji miejskiej z samochodem osobowym. Na miejscu pracują policjanci, którzy zabezpieczają zdarzenie i kierują ruchem.
W wyniku kolizji nie ma poważnych utrudnień, jednak kierowcy muszą liczyć się z chwilowymi spowolnieniami. Służby apelują o zachowanie ostrożności i dostosowanie prędkości do warunków na drodze.
Aktualizacja: Kierowca autobusu zaatakował dziecko i pobił kierowcę auta. Bulwersujące sceny w Sułkowicach
W sobotę, 25 kwietnia, doszło do poważnego incydentu z udziałem kierowcy autobusu linii nr 4. Do redakcji zgłosili się rodzice 12-letniej dziewczynki, którzy szczegółowo opisują przebieg zdarzeń. Według ich relacji sytuacja rozpoczęła się około godziny 15:00, gdy trzy dziewczyny podróżowały z Targanic do Sułkowic. Już w trakcie przejazdu miało dojść do napiętej sytuacji – kierowca nie chciał sprzedać im biletów ulgowych, tłumacząc brak legitymacji szkolnych. To, jak podkreślają rodzice, było bezpośrednią przyczyną późniejszej reakcji jednej z dziewczynek.
– „Dziewczyny były zdenerwowane, bo zawsze korzystają z ulg. Kierowca odmówił sprzedaży takich biletów i potraktował je jak dorosłych pasażerów” – relacjonują rodzice.
Po dotarciu do Sułkowic dziewczyny wysiadły, spędziły tam czas, a następnie około godziny 16:00 wracały pieszo. W tym czasie autobus jadący z Nowej Wsi w kierunku Andrychowa mijał je na drodze. Wtedy – według relacji – jedna z nich wykonała w stronę pojazdu obraźliwy gest, który miał być wyrazem wcześniejszej frustracji.
Kierowca miał to zauważyć, przejechać jeszcze około półtora kilometra, po czym zawrócić autobus i ruszyć w przeciwnym kierunku. Jak podkreślają rodzice, w pojeździe znajdowali się pasażerowie, a mimo to kierowca miał pokonać kolejne półtora kilometra, aby dojechać do dziewczynek.
– „W autobusie byli ludzie, a on zawrócił tylko po to, żeby je znaleźć. To było kompletnie niezrozumiałe” – mówią.
Do zdarzenia doszło w Sułkowicach. Kierowca zatrzymał autobus na środku jezdni, wysiadł z pojazdu i – według relacji – z zaciśniętymi pięściami podszedł do jednej z dziewczynek, krzycząc na nią. Dziecko miało się skulić na ziemi i płakać, próbując przepraszać.
– „Nasza córka była przerażona. Skuliła się, płakała i przepraszała, a on nie przestawał krzyczeć” – opisują rodzice.
Sytuację próbowała uspokoić jedna z pasażerek autobusu, która wyszła z pojazdu i zwróciła uwagę kierowcy. W tym samym czasie na miejscu pojawił się kierowca samochodu osobowego, który zatrzymał się po usłyszeniu wołania o pomoc.
– „Dziecko krzyczało o pomoc. Ten człowiek podszedł, żeby zareagować, ale został zaatakowany” – przekazują rodzice.
Między kierowcą autobusu a kierowcą auta osobowego miało dojść do szarpaniny i bójki. Według relacji świadków całe zdarzenie obserwowało pięciu pasażerów znajdujących się w autobusie, który w tym czasie stał na środku jezdni.
Na miejsce wezwana została policja. Jak twierdzą rodzice dziewczynki, interwencja funkcjonariuszy nie doprowadziła do natychmiastowego zatrzymania kierowcy.
– „Policja nie zatrzymała kierowcy. Po całej tej sytuacji nadal wykonywał kursy” – podkreślają.
Sprawa wywołała duże poruszenie wśród mieszkańców i rodzi pytania o bezpieczeństwo oraz odpowiedzialność osób wykonujących przewozy publiczne. Do zdarzenia odniósł się wiceburmistrz Andrychowa Aleksander Kasperek, który zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji wobec kierowcy.
Info: zbiorcze
📸: MCAR Pomoc Drogowa Zator 24/7
