W Andrychowie coraz głośniej mówi się o aktach wandalizmu w przestrzeni publicznej. Problem wrócił podczas sesji Rady Miejskiej, gdy przedstawiciele Zakładu Gospodarki Komunalnej i władz miasta opisali skalę zniszczeń w Parku Miejskim oraz w rejonie Stawu Anteckiego i Pańskiej Góry.
Jak relacjonował prezes ZGK Szymon Smreczyński, pracownicy komunalni regularnie muszą usuwać skutki niewłaściwego zachowania młodych osób. Chodzi nie tylko o śmieci zostawiane pod ławkami, ale także o wyciąganie ze stawu ławek i koszy, choć formalnie nie należy to do podstawowych zadań tych służb. Problemem jest również lekceważące zachowanie części młodzieży wobec osób sprzątających teren.
Wiceburmistrz Andrychowa Aleksander Kasperek przedstawił konkretne dane. Według miejskiego „rankingu” do stawu trafiło już sześć ławek, dwa wózki sklepowe i osiem koszy na śmieci. Jak podkreślił, wrzucenie przedmiotu do wody zajmuje chwilę, ale jego wydobycie oznacza dla służb realny problem organizacyjny i dodatkową pracę.
Miasto zapowiada reakcję. W najbardziej newralgicznych punktach Parku Miejskiego mają pojawić się dodatkowe kamery monitoringu. To odpowiedź na rosnącą liczbę zdarzeń, które po każdym weekendzie zostawiają po sobie kolejne straty.
Osobnym problemem stały się przenośne toalety. Jak poinformowano podczas sesji, w rejonie Stawu Anteckiego i dawnego sadu na Pańskiej Górze dochodziło do przewracania TOI TOI-ów. Sprawcami okazali się bardzo młodzi mieszkańcy – nawet dwunastolatkowie, którzy traktowali to jako internetowe wyzwanie i nagrywali filmy na TikToka.
W części przypadków policji udało się ustalić sprawców. Jak przekazano, młodzi ludzie wraz z rodzicami zostali zobowiązani do sprzątania po sobie. Władze miasta liczą, że takie działania będą skuteczniejszą lekcją odpowiedzialności niż same pouczenia.
Sprawa pokazuje jednak szerszy problem. Publiczna przestrzeń, z której korzystają wszyscy mieszkańcy, coraz częściej staje się miejscem bezmyślnej zabawy, której koszty ponosi cała gmina.
