Nowy stadion, nowa trybuna, nowe zaplecze i jeden z najważniejszych meczów Beskidu Andrychów od lat. Teoretycznie trudno wyobrazić sobie lepszą okazję do zaprezentowania inwestycji mieszkańcom i kibicom. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Podczas środowego meczu Pucharu Polski nowa infrastruktura pozostała niedostępna, a zawodnicy przebierali się w kontenerach. Do naszej redakcji trafił mocno krytyczny głos dotyczący działań władz Andrychowa.
W środę, 2 września, Beskid Andrychów podejmował Śląsk II Wrocław w I rundzie Pucharu Polski na szczeblu centralnym. Sam fakt, że andrychowski klub znalazł się na tym poziomie rozgrywek, był wydarzeniem wyjątkowym. Mecz zakończył się zwycięstwem gości 3:1, ale poza sportową rywalizacją pozostał ogromny niesmak związany z sytuacją wokół nowego stadionu.
Obiekt, który miał stać się wizytówką andrychowskiego sportu, nadal nie został udostępniony. Nowe szatnie pozostały zamknięte, podobnie jak trybuna dla kibiców. Zawodnicy podczas meczu rangi centralnej musieli korzystać z kontenerów.
Trudno o bardziej wymowny obraz całej sytuacji.
Stadion gotowy, ale nadal zamknięty
Inwestycja została zaplanowana jeszcze za kadencji poprzedniego burmistrza Andrychowa Tomasza Żaka. Obecne władze miasta z burmistrz Beatą Smolec na czele przejęły więc projekt będący już wcześniej przygotowanym przedsięwzięciem.
Według informacji przekazanych naszej redakcji budynek miał zostać około miesiąca temu odebrany przez nadzór budowlany. Mimo tego do środowego meczu obiekt nie został udostępniony.
Nasz informator, który ze względu na charakter sprawy prosi o zachowanie pełnej anonimowości, nie kryje oburzenia.
„Sytuacja wokół nowego stadionu w Andrychowie przekroczyła już granice absurdu, a czas działa na niekorzyść wszystkich, poza niestety urzędnikami” – pisze.
W jego ocenie problemy z uruchomieniem obiektu nie są sprawą ostatnich kilku dni, ale efektem trwających od miesięcy przepychanek.
„Po miesiącu od oficjalnego odbioru budynku przez nadzór budowlany – i po miesiącach przepychanek z urzędnikami, którzy od początku kręcili nosem na tę inwestycję – władze miasta nadal blokują jego udostępnienie” – twierdzi nasz rozmówca.
Takiej okazji do promocji Andrychowa nie ma co tydzień
Centralny Puchar Polski to nie jest kolejny ligowy mecz rozgrywany w zwykły weekend. Dla niewielkiego klubu możliwość zmierzenia się na tym poziomie z zespołem związanym z dużą piłkarską marką to sportowe święto i okazja do promocji miasta.
Tym bardziej niezrozumiałe jest to, że właśnie wtedy nowa infrastruktura pozostała zamknięta.
„Każde miasto w Polsce, które ma klub na tym lub niższym szczeblu, uznałoby organizację meczu na szczeblu centralnym połączoną z otwarciem nowego obiektu za trafienie losu na loterii. Taki los nam się w Andrychowie trafił, a urzędnicy wolą, żeby budynek stał zamknięty na kłódkę” – wskazuje informator.
Klub miał przygotowywać na ten dzień dodatkowe atrakcje. Ostatecznie części planów nie udało się zrealizować. Zamiast święta związanego z otwarciem nowego obiektu pozostał widok zamkniętej infrastruktury i zawodników korzystających z tymczasowego zaplecza.
Gdzie jest gospodarz tej inwestycji?
Sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że nie mówimy o prywatnym obiekcie, ale inwestycji realizowanej z publicznych pieniędzy. Mieszkańcy mają więc prawo wiedzieć, dlaczego infrastruktura, która miała służyć sportowcom i kibicom, nadal pozostaje poza ich zasięgiem.
Dlaczego zawodnicy Beskidu podczas meczu Pucharu Polski musieli przebierać się w kontenerach? Dlaczego nie można było wykorzystać nowych szatni? Dlaczego kibice nie mogli wejść na trybunę? Jakich dokładnie formalności jeszcze brakuje i kto odpowiada za ich zakończenie? Wreszcie – kiedy obiekt zostanie faktycznie otwarty?
To pytania, na które władze Andrychowa powinny odpowiedzieć mieszkańcom konkretnie, najlepiej podając daty i wskazując formalne przeszkody.
Coraz więcej krytycznych głosów pod adresem władz
Sprawa stadionu pojawia się w momencie, kiedy pod adresem władz Andrychowa kierowanych przez Beatę Smolec słychać coraz więcej krytycznych głosów. Do naszej redakcji również docierają sygnały od mieszkańców niezadowolonych ze sposobu prowadzenia niektórych miejskich spraw.
W przypadku stadionu ocena powinna jednak opierać się przede wszystkim na konkretnych odpowiedziach magistratu. Jeżeli istnieją przeszkody prawne, techniczne lub administracyjne uniemożliwiające otwarcie obiektu, mieszkańcy powinni poznać ich szczegóły. Jeżeli takich przeszkód już nie ma, pozostaje pytanie, dlaczego stadion nadal nie służy tym, dla których został wybudowany.
Środowego meczu nie da się już powtórzyć. Beskid odpadł z Pucharu Polski po porażce 1:3 ze Śląskiem II Wrocław. Zmarnowana została również wyjątkowa okazja, aby połączyć wielkie sportowe wydarzenie z prezentacją nowego obiektu.
Nowy stadion miał być powodem do dumy. Na razie symbolem tej inwestycji stały się jednak zamknięte drzwi i kontenery, w których podczas historycznego meczu przebierali się piłkarze.
