Na stacjach paliw w poniedziałkowe popołudnie można zauważyć znacznie większy ruch. Kierowcy ustawiają się w kolejkach do dystrybutorów, aby zatankować jeszcze przed północą. Powód jest prosty – od 1 września tankowanie może być wyraźnie droższe.

Z końcem 31 sierpnia wygasa obowiązujący przez ostatnie dwa tygodnie wakacji pakiet „Ceny Paliwa Niżej”. Rozwiązanie obejmowało m.in. obniżenie podatku VAT na paliwa z 23 do 8 proc. oraz mechanizm cen maksymalnych. Od wtorku sytuacja ma się zmienić, a analitycy przewidują zauważalny wzrost cen na pylonach.
Według prognoz ekspertów benzyna i olej napędowy mogą podrożeć nawet o 70–90 groszy na litrze. Podobnych zmian spodziewają się analitycy BM Reflex, którzy szacują wzrost cen benzyny i diesla na około 60–90 groszy za litr.
Różnica będzie szczególnie odczuwalna przy tankowaniu całego baku. Przy podwyżce wynoszącej około 80 groszy za litr napełnienie 50-litrowego zbiornika oznacza wydatek większy o około 40 złotych.
Perspektywa podwyżek sprawiła, że część kierowców postanowiła nie odkładać wizyty na stacji na kolejny dzień. Kolejki obserwowane są w poniedziałek w różnych częściach kraju. Ostatni dzień obowiązywania niższych stawek może więc oznaczać wzmożony ruch na stacjach aż do późnych godzin wieczornych.
Od 1 września ponownie ma obowiązywać 23-procentowa stawka VAT na paliwa. To właśnie jej przywrócenie będzie jednym z głównych czynników wpływających na ceny, które kierowcy zobaczą na stacjach po zakończeniu wakacji.
