Przejdź do treści

Polacy rzucili się na walizkę od InPostu. Pomysł zachwyca, ale internauci widzą jeden problem

InPost pokazał nową usługę, która ma ułatwić podróżowanie po Europie. Chodzi o specjalną walizkę Parcel Suitcase, zaprojektowaną tak, aby mieściła się w skrytce Paczkomatu. Pomysł od razu wzbudził ogromne zainteresowanie. Pierwsza partia walizek wyprzedała się błyskawicznie, a w sieci ruszyła dyskusja, czy to faktycznie przełom w podróżowaniu, czy raczej ciekawy gadżet z kilkoma istotnymi ograniczeniami.

O co dokładnie chodzi? InPost przygotował walizkę, którą można spakować, nadać w Paczkomacie i wysłać do wybranego kraju albo z zagranicy do Polski. To rozwiązanie kierowane jest przede wszystkim do osób podróżujących tanimi liniami lotniczymi, gdzie dopłaty za większy bagaż potrafią być wysokie, zwłaszcza w sezonie wakacyjnym. Zamiast zabierać walizkę na lotnisko, podróżny może wysłać ją wcześniej i odebrać już na miejscu.

Walizka została dopasowana do największej skrytki Paczkomatu. Ma odpinane kółka, zamek szyfrowy i konstrukcję przystosowaną do transportu kurierskiego. Kosztuje 320 zł, a do tego należy doliczyć cenę samej przesyłki. Stawki różnią się w zależności od kraju. W grę wchodzą między innymi Włochy, Hiszpania, Portugalia, Francja, Belgia, Holandia i Luksemburg.

Pomysł szybko podzielił internautów. Część osób uważa, że to bardzo praktyczne rozwiązanie, zwłaszcza przy powrotach z urlopu, kiedy w walizce zaczyna brakować miejsca na ubrania, prezenty i pamiątki. Jeden z komentujących napisał krótko: „Na powrót to w sumie spoko opcja. Ale nie wyobrażam sobie, że czekam 5 dni na bagaż w trakcie tygodniowych wakacji”.

I właśnie czas dostawy jest najczęściej podnoszoną wątpliwością. Jeżeli ktoś leci na krótki, kilkudniowy wyjazd, wysyłanie bagażu może być ryzykowne. Przesyłka musi zostać nadana odpowiednio wcześniej, a podróżny musi założyć, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. W komentarzach pojawiła się sugestia, że rozwiązanie miałoby większy sens, gdyby klient mógł wskazać konkretny przedział odbioru. „To by miało sens, gdyby można było nadać znacznie wcześniej i określić 48 godzinny przedział, w którym paczka zostanie odebrana” – ocenił jeden z internautów.

Nie brakuje też głosów sceptycznych wobec samej opłacalności. Jeden z komentujących porównał cenę usługi z dopłatą za bagaż w swoim locie. „Właśnie sprawdziłem cenę dopłaty za taką walizkę na mój lot i wyszło mi 95 zł w jedną stronę, więc trzeba być mega Januszem, żeby za max różnicę 2 x 40 zł bujać się z wysyłaniem walizki, zastanawiać się czy dotrze na czas, albo czy gdzieś jej nie przekierują” – napisał.

Inni zwracają uwagę na logistykę. Przy dużej popularności usługi mogą pojawić się typowe problemy znane z odbioru paczek: brak miejsca w wybranym automacie, przekierowanie przesyłki do innego punktu albo opóźnienie dostawy. Jeden z internautów ironizował, że paczka mogłaby trafić do innego miasta, a klient musiałby szybko decydować, co dalej. Inny komentujący studził emocje, ale przyznał, że przesunięcie odbioru o kilka kilometrów albo opóźnienie są realnym scenariuszem.

Zwolennicy nowej usługi podkreślają jednak, że nie trzeba czekać z nadaniem walizki do ostatniej chwili. Można wysłać ją kilka dni przed wylotem, tak aby dotarła mniej więcej w czasie przyjazdu. „Wylatujesz 10.06.2026, nadajesz 06.06.2026 r., tak by trafić z okienkiem odbioru w trakcie przylotu” – wskazał jeden z użytkowników.

Nowy pomysł InPostu może więc sprawdzić się, ale nie w każdej sytuacji. Najbardziej sensownie wygląda przy dłuższych wyjazdach, powrotach z wakacji, podróżach rodzinnych albo wtedy, gdy koszt bagażu lotniczego jest wyjątkowo wysoki. Przy krótkim urlopie lub napiętym planie podróży tradycyjny bagaż w samolocie może nadal okazać się bezpieczniejszym wyborem.

Jedno jest pewne: InPost trafił w temat, który od dawna irytuje podróżnych. Limity bagażu, dopłaty w tanich liniach i coraz bardziej skomplikowane zasady przewozu walizek sprawiły, że alternatywa w postaci wysyłki bagażu Paczkomatem natychmiast przyciągnęła uwagę. O tym, czy będzie to realna rewolucja, zdecyduje jednak nie sam pomysł, ale niezawodność całego procesu.

Avatar autora: Dawid Kierczak

Dawid Kierczak

Rodowity andrychowianin, który od ponad dekady konsekwentnie zajmuje się dziennikarstwem lokalnym. W swojej pracy chętnie sięga po tematy niewygodne, zwracając uwagę na niespójności, nierówności i zaniedbania, które zbyt często umykają publicznej debacie. Jego publikacje cechuje krytyczne spojrzenie na funkcjonowanie systemu oraz wyczulenie na społeczne absurdy. Po godzinach oddaje się swojej pasji do historii, ze szczególnym uwzględnieniem lotnictwa okresu II wojny światowej. Równowagę między powagą tematów a codziennością odnajduje w świecie gier komputerowych.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Meteor
Meteor
15 dni temu

Pomysł z tą ich walizką jest fajny i praktyczny, zwłaszcza przy dłuższych wyjazdach:)

[esi wrzucinfo_modal cache="public" ttl="3600"]
Menu