Reprezentacja Polski odniosła dwa zwycięstwa nad Łotwą i po czterech meczach ma na koncie komplet punktów, co daje jej prowadzenie w grupie F eliminacji mistrzostw świata.

Taki start eliminacji to nowość w historii polskiej koszykówki. Pod wodzą trenera Igora Milicicia biało‑czerwoni dwukrotnie pokonali ekipę, która w 2023 roku zajęła piąte miejsce na mistrzostwach świata na Filipinach. Cztery zwycięstwa w czterech meczach w Europie mają tylko Hiszpania i Turcja.

Dramatyczny finisz w Rydze

W pierwszym pojedynku w Rydze Polacy rozpoczęli od prowadzenia 6:0, jednak gospodarze odrobili straty i przed przerwą trafiali wiele rzutów za trzy. Najlepszymi zawodnikami spotkania byli Jordan Loyd i Mateusz Ponitka. Naturalizowany Amerykanin ustanowił swój rekord w kadrze, zdobywając 37 punktów (w tym osiem trójek), dołożył też cztery zbiórki i trzy asysty. Kapitan drużyny Mateusz Ponitka dorzucił 27 punktów, a Dominik Olejniczak kontrolował tablice, notując 12 zbiórek (przy nieobecności Aleksandra Balcerowskiego). Po 20 minutach Łotwa prowadziła 48:42, lecz w końcówce to Polska odrobiła straty i przy stanie 82:81 po akcji Artursa Strautinsa to gospodarze byli na prowadzeniu. W ostatnich sekundach piłkę otrzymał Loyd i rzutem zza łuku rozstrzygnął mecz na korzyść Polski — 84:82. W debiucie w reprezentacji dobrze zaprezentował się Jakub Urbaniak. Na trybunach był też prezydent Polski Karol Nawrocki, który pojawił się na zaproszenie prezydenta Łotwy.


Rewanż odbył się dwa dni później w Gdyni.

Pełna kontrola w Gdyni

W rewanżu gospodarze od początku narzucili własne tempo i dominacja Polski nie podlegała dyskusji. Spotkanie rozpoczęło się pożegnaniem Adama Hrycaniuka, wieloletniego reprezentanta. Do przerwy Polacy prowadzili już 54:36, a przewaga w grze na tablicach i efektowne akcje (m.in. asysta Kamila Łączyńskiego przy potężnym wsadzie Dominika Olejniczaka) rozgrzały publiczność w pełnej hali. Kuba Urbaniak znów dobrze się zaprezentował, a cały zespół zasłużył na brawa. Trener Łotwy, Sito Alonso, otrzymał dwa faule techniczne za protesty wobec decyzji sędziów. Mecz zakończył się wynikiem 92:72 dla Polski.

W lipcu czekają jeszcze spotkania z Holandią (u siebie) i Austrią (na wyjeździe). Reprezentacja już awansowała do drugiej rundy eliminacji, gdzie zmierzy się z Niemcami, Chorwacją i Izraelem. Do Kataru w 2027 roku pojadą trzy najlepsze drużyny.

Oświadczenia po meczu:

Dominik Olejniczak: Wyciągnęliśmy wnioski z pierwszego meczu w Rydze. Gra u siebie była łatwiejsza — kontrolowaliśmy spotkanie od początku. Łotysze potrafią zbudować rytm po kilku trójkach, dlatego ważne było, by walczyć na tablicach. Cieszę się z efektownych akcji ze szkieletem drużyny, a wspólny przelot z rywalami między meczami nie stanowił dla nas problemu — potrafimy zachować profesjonalizm.

Kamil Łączyński: Pokazaliśmy, że zwycięstwo w Rydze nie było przypadkiem. Mamy więcej zawodników niż tylko liderzy, tacy jak Ponitka czy Loyd — każdy wniósł coś do gry. Utrzymaliśmy rytm i spokój nawet przy dużej przewadze, a świetna atmosfera na trybunach dodatkowo nam pomogła.

Mateusz Ponitka: Budujemy nową historię — pracujemy nad tym od lat i chcemy, żeby kibice pokładali w nas zaufanie. Mecze reprezentacji są rzadkie, więc chcielibyśmy ich więcej. Wyciągnęliśmy z wyjazdów cenne doświadczenia i naszym celem jest zakończenie rundy z sześcioma zwycięstwami. Naszą siłą jest kolektyw — każdy wspiera każdego.

Mikołaj Witliński: Od początku narzuciliśmy tempo i wybiło to Łotyszy z ryzyka. Trener podkreślał wejście mocno w mecz i wykonaliśmy to zadanie. Cztery wygrane w czterech meczach to rzadkość wśród europejskich drużyn i dobra baza na kolejną rundę.

Trener Igor Milicić: Gratulacje dla kibiców za fantastyczny doping. Zespół dał z siebie bardzo dużo energii, szczególnie w obronie — ograniczyliśmy rzuty Łotyszy za trzy punkty, co było kluczowe. Wiedzieliśmy, że jeśli opanujemy zbiórki, kontrolujemy wynik. Zrobiliśmy ważny krok w kierunku awansu.