Zachód Europy nie stoi dziś przed kryzysem – Zachód stoi przed katastrofą, którą sam sobie wyhodował. Dekady naiwnego progresywizmu, ślepego ulegania ideologii woke oraz haniebnej polityki otwartych drzwi zamieniły bezpieczne niegdyś metropolie w strefy podwyższonego ryzyka. Dzisiejsze elity w Brukseli, Berlinie i Paryżu zachowują się jak ideologiczni fanatycy, którzy w imię poprawności politycznej poświęcają własnych obywateli.
Zamiast dbać o suwerenność, bezpieczeństwo i przyszłość własnych narodów, lewicowe środowiska serwują nam dyktat absurdalnej walki z tzw. „uprzywilejowaniem”. Doskonałym przykładem tego ideologicznego odklejenia była wypowiedź publicystki Aleksandry Karasińskiej na Campusie Polska, która z powagą przekonywała, że obecny system „mężczyznom i chłopcom tylko dlatego, że urodzili się mężczyznami, najlepiej białymi i w średnim wieku, daje pewne korzyści, na przykład dostają lepsze miejsca na listach wyborczych”.
To nie jest walka o równość – to jest ordynarny, rasistowski i dyskryminacyjny bełkot, którego jedynym celem jest rozbicie tradycyjnego społeczeństwa. Kiedy lewica zajmuje się liczeniem rasowych i płciowych punktów w swoich ideologicznych tabelkach, ulice Europy Zachodniej płoną.
Głos z centrum pożaru: Latinopoulou rozlicza Brukselę
Na szczęście w samych murach europarlamentu pojawiają się wreszcie głosy, które bez pasteryzacji i dyplomatycznego kłamstwa nazywają rzeczy po imieniu. Grecka europosłanka i prawniczka, liderka partii Głos Rozsądku (Afroditi Latinopoulou), prosto w oczy brukselskich technokratów wykrzyczała to, o czym zszokowani Europejczycy boją się już mówić głośno:
„Europa ma być zislamizowana za przyzwoleniem Niemiec i Francji. Islam nas nienawidzi, zamieniając nasze miasta w getta, a ludzi morduje się na naszych oczach w imię Allaha! W Europie jesteśmy zalani Mohamedami i Mahmudami. Europa stała się nie do poznania.”
Deputowana bezczelnie zdarła maskę hypocryzji z twarzy zachodnich socjalistów i liberałów. Zamiast stanowczego egzekwowania prawa i ochrony granic, eurokraci przez lata serwowali obywatelom puste frazesy o „ubogaceniu kulturowym”. Latinopoulou dosadnie podsumowała tę nieudolność:
„Nielegalna imigracja jest rakiem Europy, a wy leczycie go aspiryną! Zgromadźcie imigrantów w ośrodkach detencyjnych i odeślijcie ich, zanim Europa całkowicie umrze!”
Grecka polityk otwarcie oskarżyła lewicowe elity o prowadzenie rasistowskiej polityki przeciwko własnym narodom. Kiedy miliony euro płyną do podejrzanych organizacji pozarządowych i na utrzymanie nielegalnych przybyszów, rodowici Europejczycy płacą cenę w postaci braku bezpieczeństwa na własnych ulicach.
„A jeśli wy, rzekomo wrażliwi socjaliści, szukacie rasistów, to spójrzcie w lustro – bo to wy jesteście największymi rasistami wobec Europejczyków! Kto narusza granice, zachowuje się tak, jakby wyważał drzwi do naszego własnego domu.”
W swoim mocnym wystąpieniu Latinopoulou wskazała również jasny kierunek, stawiając za wzór postawę państw Europy Środkowo-Wschodniej – m.in. Polski i Węgier – które konsekwentnie sprzeciwiały się odgórnym narzucaniom kwot migracyjnych i paraliżowi decyzyjnemu.
Czas na rozliczenie
Europejczycy nie mają już czasu na debaty o zaimkach, strukturach „białego przywileju” czy kolejnych wersjach pakietów migracyjnych. Zachód stoi przed twardym wyborem: albo odzyska kontrolę nad własnymi granicami, tożsamością i prawem, albo zatonie pod naporem ideologicznego szaleństwa lewicy.
Wystąpienia polityków takich jak Afroditi Latinopoulou to nie są odosobnione incydenty – to pierwszy sygnał powrotu do rozsądku i zapowiedź politycznego rozliczenia elit, które doprowadziły ten kontynent na skraj przepaści.
Nagranie przedstawiające debaty w Parlamencie Europejskim na temat polityki powrotowej i ochrony granic można obejrzeć w serwisie YouTube pod tytułem Parliament debates rules to return irregular migrants
.
Film ten dobrze oddaje atmosferę oraz starcie stanowisk w Unii Europejskiej wokół problemu nielegalnej imigracji i procedur deportacyjnych.
