Przejdź do treści

Prokuratura odmówiła wglądu w dokumentację burmistrz Andrychowa. Sprawa alkoholu w urzędzie została zamieciona pod dywan?

Kiedy w maju 2026 roku do publicznej przestrzeni przedostały się doniesienia o rzekomym przebywaniu burmistrz Andrychowa Beaty Smolec pod wpływem alkoholu w godzinach pracy, w lokalnym samorządzie dosłownie wrzało. Sprawa szybko wykroczyła poza granice ratusza przy ulicy Rynek i trafiła na biurka śledczych. Początkowy szum media i mieszkańcy obserwowali z wstrzymanym oddechem, oczekując twardych ustaleń. Dzisiaj doczekaliśmy się finału tej historii – finału, który zamiast dawać klarowne odpowiedzi, pozostawia po sobie gęstą atmosferę niepewności i uzasadnione pytania o granice urzędniczej nietykalności.

Z oficjalnych informacji przekazanych przez rzecznik wadowickiej policji wynika, że czynności wyjaśniające w sprawie ewentualnego popełnienia wykroczenia z artykułu 70 Kodeksu wykroczeń zostały oficjalnie zakończone. Wynik? Policja odstąpiła od skierowania wniosku o ukaranie do sądu. Jako powód wskazano kategorycznie brzmiącą formułę: brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu. W toku postępowania przesłuchano świadków, w tym urzędników oraz ratowników medycznych wzywanych tamtego dnia do Urzędu Miejskiego. W charakterze świadka zeznawała również sama Beata Smolec.

Prawdziwy zwrot akcji kryje się jednak w zupełnie innym miejscu aktu sprawy. Okazuje się, że policjanci prowadzący postępowanie próbowali dotrzeć do najbardziej obiektywnego dowodu, jaki w takich okolicznościach istnieje. Wystąpili do prokuratury z formalnym wnioskiem o zwolnienie z tajemnicy lekarskiej i udostępnienie dokumentacji medycznej z dnia zdarzenia. To właśnie ten krok mógł raz na zawsze przeciąć wszelkie spekulacje i oczyścić imię włodarz miasta albo wręcz przeciwnie – dać podstawę do wyciągnięcia surowych konsekwencji. Prokuratura powiedziała jednak stanowcze „nie”.

Decyzja śledczych o odrzuceniu wniosku policji zablokowała kluczowy materiał dowodowy i skutecznie zamknęła sprawę na etapie policyjnych czynności. Z punktu widzenia liter prawa sytuacja jest zawiła. Tajemnica lekarska podlega w Polsce szczególnej ochronie, a jej uchylenie przez prokuratora w sprawach dotyczących drobnych wykroczeń – w przeciwieństwie do ciężkich przestępstw – zdarza się niezwykle rzadko. Standardy procesowe swoją drogą, ale odczucie społeczne pozostaje nieubłagane. Bez dostępu do dokumentów medycznych jedynym filarem postępowania stały się zeznania świadków, czyli osób bezpośrednio związanych z magistratem oraz personelu medycznego, który z mocy prawa również wiążą tajemnice zawodowe.

W efekcie powstaje mechanizm, w którym brak dostępu do kluczowych dokumentów automatycznie uniemożliwia zebranie twardych dowodów, co z kolei daje formalny powód do umorzenia sprawy. Wszystko odbyło się w majestacie prawa i zgodnie z procedurami, lecz w oczach mieszkańców sprawa z maja tego roku nie doczekała się przejrzystego wyjaśnienia. Odrzucenie wniosku o zwolnienie z tajemnicy lekarskiej sprawiło, że zamiast kategorycznych ustaleń pozostają jedynie niedomówienia. Choć Beata Smolec w świetle prawa pozostaje czysta, a policja zamknęła akta, to pytania o to, co naprawdę wydarzyło się w maju w budynku przy Rynku, będą krążyć po korytarzach andrychowskiego urzędu jeszcze bardzo długo.

Poniżej cała odpowiedź rzecznik KPP Wadowice asp. sztab. Agnieszki Petek:

w odpowiedzi na wiadomość e-mail z dnia 19 sierpnia 2026 roku dotyczącą czynności wyjaśniających prowadzonych w związku z zawiadomieniem o możliwości popełnienia wykroczenia z art. 70 § 2 KW, do którego miało dojść 25 maja 2026 roku w budynku Urzędu Miejskiego w Andrychowie przy ul. Rynek, uprzejmie informuję, że przedmiotowe czynności wyjaśniające zostały zakończone. Odstąpiono od skierowania wniosku o ukaranie z uwagi na brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu. Jednocześnie informuję, że w toku prowadzonych czynności ustalono i przesłuchano świadków zdarzenia, w tym pracowników Urzędu Miejskiego w Andrychowie oraz ratowników medycznych. Burmistrz Andrychowa również została przesłuchana w charakterze świadka. Ponadto informuję, że prowadzący sprawę wystąpił do Prokuratury z wnioskiem o zwolnienie z tajemnicy lekarskiej i udostępnienie dokumentacji medycznej jednak wniosek został rozpatrzony negatywnie.

Avatar autora: Dawid Kierczak

Dawid Kierczak

Rodowity andrychowianin, który od ponad dekady konsekwentnie zajmuje się dziennikarstwem lokalnym. W swojej pracy chętnie sięga po tematy niewygodne, zwracając uwagę na niespójności, nierówności i zaniedbania, które zbyt często umykają publicznej debacie. Jego publikacje cechuje krytyczne spojrzenie na funkcjonowanie systemu oraz wyczulenie na społeczne absurdy. Po godzinach oddaje się swojej pasji do historii, ze szczególnym uwzględnieniem lotnictwa okresu II wojny światowej. Równowagę między powagą tematów a codziennością odnajduje w świecie gier komputerowych.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Krzysztof
Krzysztof
20 dni temu

Przykre, że prawo, którego zadaniem jest ochrona mechanizmów demokracji, notorycznie jest wykorzystywane celem ochrony „wyższej kasty”, wszak wyborca, to mierzwa co ma tylko oddać głos na jedynie słusznych, a potem „spadać na drzewo”. Wszak „jedynie słuszna władzia, wie co czyni”, cytując Towarzysza Wiesława. Bandytyzm, nie prawo, nadal rządzi Polską…

Dominik
Dominik
20 dni temu

Olbrzymi błąd wizerunkowy.Tego typu plotki należy prostować stanowczo.A tak w każdej plotce jest garść prawdy….Czyli coś burmistrz ukrywa.Rownia pochyla obym się mylił.

[esi wrzucinfo_modal cache="public" ttl="900"]
Menu