Przez ponad trzy dekady Waldemar Zając z Frydrychowic pracował jako ratownik medyczny, pomagając osobom znajdującym się w najtrudniejszych momentach życia. Dziś role się odwróciły. 57-latek przeszedł udar mózgu, którego konsekwencją jest m.in. silny niedowład czterokończynowy. Trwa walka o jego zdrowie i dalszą rehabilitację. Do zakończenia internetowej zbiórki pozostało już tylko 10 dni.
Rodzina Waldemara zbiera pieniądze na leczenie i pobyt w specjalistycznym ośrodku rehabilitacyjnym. Do tej pory udało się zgromadzić 162 691 zł, czyli 72,82 proc. potrzebnej kwoty. Brakuje jeszcze 60 714 zł. Pomoc przekazało już ponad 7,6 tys. osób.
Zbiórkę można wesprzeć tutaj:
Pomóż Waldemarowi Zającowi w walce o powrót do zdrowia
Wszystko zmieniło się w jednej chwili
Problemy zdrowotne Waldemara rozpoczęły się pod koniec 2025 roku. 20 listopada przeszedł planowany zabieg serca. Po wyjściu ze szpitala czuł się dobrze i nic nie wskazywało na dramat, który miał wydarzyć się niedługo później.
W pewnym momencie pojawiły się jednak niepokojące objawy, a Waldemar nagle stracił przytomność. Rodzina natychmiast wezwała karetkę. W szpitalu przeprowadzono badania, które wykazały, że 57-latek doznał udaru mózgu.
Kolejne tygodnie spędził na Oddziale Intensywnej Terapii. Konieczne było m.in. założenie rurki tracheostomijnej oraz PEG-a, a pacjent wymagał również tlenoterapii. Po odzyskaniu przytomności kontakt z Waldemarem pozostawał mocno ograniczony. Wykonywał jedynie najprostsze polecenia, a jednym z najpoważniejszych następstw udaru okazał się niedowład wszystkich czterech kończyn.
Kiedy stan zdrowia na to pozwolił, rodzina zdecydowała o przeniesieniu go do specjalistycznego ośrodka rehabilitacyjnego.
Pojawiły się pierwsze efekty rehabilitacji
Intensywna praca przynosi niewielkie, ale niezwykle istotne postępy. Jak informowała pod koniec maja córka Waldemara, po trzech miesiącach rehabilitacji jej tata był już w stanie powoli poruszać głową, odpowiadając w ten sposób „tak” lub „nie”. Wcześniej nie potrafił wykonać żadnego ruchu.
Każda taka zmiana wymaga jednak wielu godzin pracy ze specjalistami. Rodzina chce kontynuować leczenie tak długo, jak będzie to potrzebne, ale największą przeszkodą są pieniądze. Miesięczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym kosztuje około 30 tys. zł.
„Każdy, nawet najmniejszy postęp to efekt wielu godzin rehabilitacji pod okiem specjalistów oraz ogromnego wysiłku taty. Pragniemy, aby jak najdłużej mógł on korzystać z takiego wsparcia” – przekazuje córka Waldemara, Oliwia.
Zostało tylko 10 dni
Zbiórka prowadzona przez Fundację Siepomaga rozpoczęła się 3 marca i ma zakończyć się 4 września 2026 roku. Jej celem jest sfinansowanie dalszego leczenia oraz pobytu Waldemara w ośrodku rehabilitacyjnym.
Na ten moment na koncie znajduje się ponad 162 tys. zł. Do osiągnięcia celu potrzeba jeszcze 60 714 zł, dlatego ostatnie dni zbiórki mogą mieć kluczowe znaczenie dla możliwości kontynuowania kosztownej rehabilitacji.
Wpłat można dokonywać bezpośrednio na stronie:
www.siepomaga.pl – zbiórka dla Waldemara Zająca
Pomóc można również poprzez przekazanie 1,5 proc. podatku na Fundację Siepomaga – numer KRS 0000396361, cel szczegółowy 0938399 Waldemar.
Jeszcze niedawno Waldemar przez lata zawodowo ratował zdrowie i życie innych. Teraz sam potrzebuje długotrwałej pomocy specjalistów. Rodzina liczy, że dzięki kolejnym wpłatom uda się zapewnić mu dalszą rehabilitację i szansę na odzyskanie możliwie największej sprawności.
Zbiórka dostępna jest pod adresem:
Wesprzyj leczenie i rehabilitację Waldemara
